Prezes Polskiego Górnictwa Naftowego i Gazownictwa Michał Szubski zapewnił w czwartek, że zarząd spółki dołoży wszelkich starań, by dostawy gazu dla klientów w tym roku oraz w następnych latach odbywały się zgodnie z ich zamówieniami, czyli bez ograniczeń.
Publikacja: 12 listopada 2009, 14:19 Aktualizacja: 12 listopada 2009, 14:25
"Dla nas, jako branżowego zarządu PGNiG, priorytetem są bezpieczne dostawy, a nie kontekst polityczny w jakim są one realizowane" - powiedział na konferencji prasowej Szubski.
Dodał, że trzeci kwartał tego roku, którego wyniki przedstawiła w czwartek spółka, upłynął pod znakiem negocjacji kontraktu gazowego z Rosją. Zapewnił, że PGNiG robi wszystko, żeby "doprowadzić bilans dostaw w 2009 roku i na następne lata do takiego stanu, by klienci nie obawiali się o to, że gazu może zabraknąć".
"Zawsze byliśmy przedsiębiorstwem, które terminowo realizowało dostawy gazu dla swoich klientów, zgodnie z zamówionymi parametrami i to chcemy utrzymać w przyszłości. W związku z tym wszelkie komentarze, czy dyskusje na temat czy będzie gaz, czy go nie będzie, są dla nas niekorzystne i godzą w nasz wizerunek. Jako zarząd PGNiG możemy zapewnić, że dołożymy wszelkich starań, by klienci otrzymywali gaz zgodnie ze swoimi zamówieniami" - powiedział prezes spółki.
"Na pewno pogoda może wpływać uspokajająco - temperatury, jak na porę roku nie są bardzo niskie"
Odnosząc się do negocjacji z Gazpromem, Szubski powiedział: "Naszym zdaniem te działania są dobre i dobrze rokują stabilizacji dostaw w długiej perspektywie".
Prezes zaznaczył, że nie wie kiedy umowa między PGNiG i Gazpromem może zostać podpisana, choć liczy, iż stanie się to do końca listopada. "Zależy to od spraw politycznych; najpierw musi zostać podpisana umowa międzyrządowa - polsko-rosyjska" - przypomniał. "Dopiero od tego momentu możemy mówić o otwarciu drogi do podpisania aneksu do kontraktu jamalskiego. Z naszego punktu widzenia im będzie to szybciej - tym lepiej. Mam nadzieję, że nie później, niż do końca listopada" - powiedział.
Pytany, czy nie należałoby już wprowadzić ograniczeń w dostawach gazu dla odbiorców przemysłowych (10 stopnia zasilania) odpowiedział, że to nie PGNiG wprowadza takie ograniczenia, tylko państwowy Gaz-System. Pierwszy stopień zasilania to sytuacja, gdy gaz płynie normalnie, kolejne stopnie oznaczają ograniczenie poboru gazu przez przedsiębiorstwa. 10 - ostatni stopień oznacza wstrzymanie dostaw dla przemysłu. Prawo nie pozwala na ograniczanie dostaw do odbiorców indywidualnych.
"Na pewno pogoda może wpływać uspokajająco - temperatury, jak na porę roku nie są bardzo niskie. Jednak moim prywatnym zdaniem, czułbym się bezpieczniej, gdyby ten 10 stopień zasilania gazem od 1 listopada był wprowadzony, niezależnie od tego jak pozytywnie toczą się rozmowy o dostawy gazu" - powiedział Szubski. "Póki co piłka w grze, a ja bardzo nie lubię cieszyć się, zanim mecz nie zostanie zakończony" - dodał.
Polska od ubiegłego roku negocjowała z Rosjanami dodatkowe dostawy gazu do Polski od 2010 r.
Szubski podał, że w ramach krótkoterminowego dodatkowego kontraktu na dostawy gazu od Gazpromu, który miał uzupełnić zapasy po tym, jak spółka RosUkrEnergo nie wywiązała się z dostaw dla Polski, sprowadzonych zostało 800 mln m sześć. gazu. "Tyle był w stanie przyjąć system, tyle były w stanie przyjąć magazyny. Rzeczywiście został pewien wolumen gazu, którego nie byliśmy w stanie odebrać z przyczyn technicznych" - powiedział.
Na początku czerwca Polska podpisała krótkoterminową umowę z Gazpromem na dostawę do 30 września 1,024 mld m sześć. gazu. Dostawy miały uzupełnić import gazu po tym, jak od stycznia nie była realizowana umowa z rosyjsko-ukraińską spółką RosUkrEnergo. Dostarczała ona do Polski 2,3 mld m sześc. gazu rocznie, a umowa miała obowiązywać do końca 2009 r. PGNiG uzupełniał brakujące dostawy zwiększonym poborem z magazynów, aż do poziomu obowiązkowych rezerw, czyli 360 mln metrów sześciennych gazu.
Polska od ubiegłego roku negocjowała z Rosjanami dodatkowe dostawy gazu do Polski od 2010 r. w związku z wygaśnięciem kontraktu z RosUkrEnergo. PGNiG informowało niedawno, że porozumiało się z Gazpromem w sprawie zwiększenia łącznych dostaw z Rosji do 10,2 mld m sześc. rocznie, a także przedłużenia istniejącego kontraktu do 2037 roku. Obecnie na podstawie umowy z 1993 r. rocznie do Polski wpływa ok. 7 mld m sześc. gazu. Ustalenia spółek muszą jeszcze parafować rządy Polski i Rosji.
1: Polak nie = ciemniak z IP: 89.231.194.* (2009-11-12 16:45)
Dlaczego gaz i prąd mamy droższy niż we Francji czy Niemczech, a zarobki 4-krotnie niższe! Dlaczego, podwyżki VAT-u i akcyzy towarów tłumaczy się z zrównaniem z cenami z krajami Europy Zachodniej.A może rządzący zaczną zrównywać zarobki Polaków z obywatelami powyższych państw.
2: IwonaK z IP: 89.228.102.* (2009-11-12 19:37)
Niestety Polska, która nie należy do dużych i wpływowych państw Europy, musi pokornie przyjąć od Rosji, która ma monopol na gaz to, co nam oferują. Nawet Szwecja i Norwegia w końcu zgodziły się na budowę gazociągu na Bałtyku, gdyż również są uzależnieni od Rosji. Najważniejsze jest aby wszelkie negocjacje przeprowadzać ze spokojem i rozwagą. By nie zrobić sobie z Rosji wroga.
3: Gość z IP: 87.205.193.* (2009-11-12 21:13)
Co to znaczy uspakaja to jakieś jaja. Jak podpisza umowę z Rosją to będziemy bulić jak za zboże. Na dodatek planują budować elektrownię na gaz, bo nie będą mieli co z nim robić. Wtedy nieżle nas skasują za prąd ,poniewż prąd produkowany z gazu jest drogi. Języczkiem uwagi jest fakt , że umowa będzie podpisana do 2037r. co kilkunastu rządom po nich zwiąże ręce na 28lat.

Dostawcy energii elektrycznej w Polsce o klientów indywidualnych zabiegają głównie za pomocą nieczystych sztuczek. Różnice w oferowanych odbiorcom cenach są kosmetyczne
![]() |




