PROCEDURY

Takie niebezpieczeństwo pojawiło się od 1 stycznia 2007 r., gdy w trakcie kolejnej nowelizacji ustawy o podatku dochodowym od osób fizycznych (PIT) zmieniona została definicja działalności gospodarczej. W znacznym stopniu ogranicza ona prawo podatnika do samodzielnego decydowania o tym, czy przychody osiągane ze swojej aktywności zawodowej zechce on kwalifikować jako przychody z pracy, przychody z działalności wykonywanej osobiście albo przychody z pozarolniczej działalności gospodarczej.

W związku z tym, że obciążenia fiskalne w pierwszym wariancie są najwyższe, a w trzecim najniższe, organ skarbowy w naturalny sposób będzie dążył do wykazania, że podatnik nie ma podstaw do rozliczania dochodów w najkorzystniejszej dla siebie formie, skoro mogą być one także przedmiotem pracy na podstawie umowy o pracę. Może więc uznać umowę gospodarczą zawartą między byłym pracodawcą i byłym pracownikiem (a Ordynacja podatkowa daje mu takie prawo) za fikcyjną, której celem było wyłącznie obejście przepisów podatkowych.

Różnice między pracą a działalnością

Zdarza się, że np. przedsiębiorca produkujący meble, by móc elastycznie kształtować koszty pracy, w związku z dużą sezonowością zamówień, zatrudnia na podstawie umowy o pracę trzech pracowników oraz – w zależności od potrzeb – na podstawie cywilnych umów zlecenia zawieranych na okresy półroczne od 6–12 zleceniobiorców. Pracownicy w rzeczywistości pełnią rolę nadzorujących pracę zleceniobiorców. Pierwsi w świetle prawa podatkowego osiągają dochody z pracy, drudzy – z działalności wykonywanej osobiście.

W innym przypadku przedsiębiorca budowlany zatrudnia na podstawie umowy o pracę wysoko wykwalifikowanego elektryka, który wykonuje instalacje elektryczne w nowych budynkach. Pracownik uzyskuje średnie dochody miesięczne w wysokości ponad 8 tys. zł. W efekcie od znacznej części dochodu płaci podatek w wysokości 32 proc. Ponadto i przedsiębiorca i pracownik muszą odprowadzać składki na obowiązkowe ubezpieczenia społeczne oraz ubezpieczenie zdrowotne od podstawy wymiaru, jakim jest wynagrodzenie za pracę. W związku z tym pracodawca i pracownik doszli do porozumienia, że ten drugi zostanie przedsiębiorcą. Będzie mógł bowiem wówczas korzystać zarówno z możliwości płacenia składek tylko od deklarowanej podstawy wymiaru, jak i obniżenia dochodu o rzeczywiste koszty uzyskania (a nie zryczałtowane pracownicze).

Ponadto w przyszłości – jako przedsiębiorca – będzie mógł skorzystać z opodatkowania całych swoich dochodów w formie stałego podatku w wysokości 19 proc. Ponieważ jednak z takiego podatku nie mogą korzystać osoby prowadzące pozarolniczą działalność gospodarczą, które w roku podatkowym oraz rok wcześniej świadczyły usługi na rzecz swoich pracodawców odpowiadające wcześniej wykonywanym obowiązkom pracowniczym, strony ustaliły, iż na okres przejściowy – przez te dwa lata – zastąpią stosunek pracy cywilną umową zlecenia. Elektryk będzie dalej wykonywał instalacje w nowych budynkach, ale rozliczany będzie jako osoba osiągająca przychody z działalności wykonywanej osobiście. Dopiero gdy skończy się owa karencja, zarejestruje się jako przedsiębiorca i zawrze z byłym praco- i zleceniodawcą umowę o współpracy gospodarczej. Wówczas od początku będzie mógł korzystać z podatku w stałej wysokości 19 proc.

Kiedy samozatrudnienie jest fikcyjne

Samozatrudnienie ma fikcyjny charakter, kiedy pod formalnym rozliczeniem działalności gospodarczej kryje się rzeczywisty stosunek pracy albo przedsiębiorca jest co najwyżej podmiotem wykonującym pracę na zasadzie działalności wykonywanej osobiście. Tymczasem brak w prawie podatkowym, w prawie pracy i w prawie ubezpieczeń społecznych definicji samozatrudnienia, bardzo utrudnia jednoznaczne określenie tego sposobu osiągania przychodów czy ściślej – aktywności zarobkowej.