Spraw jest pilna, bo przyszły rok jest ostatnim, kiedy mamy prawo wspierać przemysł wydobywczy. Polska jeszcze przed akcesją do Unii, w 2002 roku, uzyskała zgodę, by – podobnie jak Hiszpania, Niemcy, Belgia i Holandia – dofinansowywać górnictwo węglowe. Od tego czasu branża otrzymała z budżetu w sumie 23,5 mld zł. W większości było to oddłużenie, ale znalazły się też pieniądze na program odejść górników, na inwestycje początkowe i na rekultywację terenów pokopalnianych.

Resort gospodarki chce, aby Bruksela zgodziła się na kontynuację tych programów. Podjęcia starań w tej sprawie domagają się od rządu górnicze związki zawodowe. Jak powiedziała nam Aleksandra Magaczewska, dyrektor Departamentu Górnictwa w resorcie gospodarki, Polska od dwóch lat zabiega o wydłużenie okresu pomocy.

– Musimy ponosić koszty wynikające ze zobowiązań zlikwidowanych kopalń dotyczących np. deputatów węglowych czy szkód górniczych – mówi.

Resort chciałby, by te środki zostały wydane głównie na tzw. inwestycje początkowe, czyli udostępnianie nowych złóż. W projekcie budżetu na 2010 rok zaplanowana jest na ten cel kwota 460 mln zł.

Więcej informacji: Rząd chce dać górnictwu 460 mln zł.

di.com.pl