Nie jest prawdą, że w długim okresie kredyty mieszkaniowe w ramach programu Rodzina na swoim są zawsze tańsze od kredytów walutowych. Przy założeniu stabilnego kursu walut kredyt w euro lub frankach może być zdecydowanie tańszy od kredytu z dopłatą.

Dotyczy to szczególnie większych mieszkań o powierzchni do 75 mkw. – wynika z raportu Expandera. Dopłata do kredytu dotyczy bowiem tylko 50 mkw. kupowanego mieszkania. Maksymalna wielkość mieszkania, które można kupić z dopłatą, to 75 mkw., a więc przy większych lokalach, biorąc kredyt z dopłatą, oszczędności są mniejsze, a czasem ich w ogóle nie ma.

– W przypadku największych mieszkań alternatywne finansowanie kredytem walutowym, przy obecnym kursie, w pierwszym okresie podnosi ratę tylko o kilka procent w stosunku do kredytu z dopłatą – mówi Katarzyna Siwek z Expandera. Dotyczy to pierwszych ośmiu lat, w czasie których kredytobiorca korzysta z dopłat. W tym czasie w porównaniu z kredytem we frankach oszczędności w miesięcznej racie wynoszą ok. 7 proc., a w stosunku do kredytu w euro 13 proc. W przypadku zwykłego kredytu złotowego ta różnica wynosi aż 36 proc.

Różne limity

Z powodu różnych limitów obowiązujących w poszczególnych miastach maksymalna wysokość dopłaty, z której co miesiąc można korzystać przy kredycie z dopłatą, przy największych lokalach wynosi w Warszawie prawie 800 zł, w Poznaniu ponad 700 zł, we Wrocławiu i Krakowie ponad 600 zł i mniej niż 600 zł w Gdańsku.

Może się jednak okazać, że to, co zyskamy w pierwszym okresie spłaty kredytu, stracimy później, gdy dopłat już nie ma. Po ośmiu latach rządowe dopłaty się kończą i z dnia na dzień rata kredytu w ramach programu Rodzina na swoim staje się zdecydowanie wyższa. Oprocentowanie wzrasta do poziomu zwykłego kredytu złotowego. Miesięczna rata przy kredycie np. w Warszawie wzrasta wówczas z 2,2 tys. zł do ponad 3 tys. zł.