Od kilku miesięcy ekonomiści spodziewali się szczytu inflacyjnego w sierpniu, który miał wywindować tempo wzrostu cen do 5 proc. Tymczasem okazało się, że ceny nie rosły tak szybko głównie za sprawą coraz lepszej sytuacji na rynku żywności i paliw. Ceny żywności wzrosły o 6,9 proc. wobec 7,8 proc. w lipcu, a paliw o 6,8 proc. wobec 8,2 proc. w lipcu - podał GUS.

Niższa inflacja w sierpniu oznacza także obniżenie przyszłej ścieżki wskaźnika CPI.

- Na koniec roku wskaźnik inflacji może sięgnąć 3,7 proc., a w połowie przyszłego roku 3,3 proc. - mówi Grzegorz Ogonek, ekonomista ING Banku.

Wiele wskazuje na to, że dalej będzie poprawiać się sytuacja na rynku żywności i paliw - w poniedziałek cena ropy w Nowym Jorku spadła poniżej 100 dolarów za baryłkę.

Wraz z danymi o wzroście cen GUS podał także informacje z rynku pracy. I tu także zaskoczenie - wynagrodzenia w firmach w sierpniu rosły w tempie jednocyfrowym, po raz pierwszy od grudnia zeszłego roku. Wyraźnie spadła też dynamika zatrudnienia - do 4,2 proc. rok do roku z 4,7 proc. w lipcu.

Ekonomiści są jednak podzieleni co do interpretacji niższej dynamiki wynagrodzeń.

- Dane sierpniowe potwierdzają to, co widzieliśmy w raporcie NBP, w którym przedsiębiorcy w ankietach mówili o znaczniej mniej zakrojonych planach podwyżek płac na trzeci kwartał w porównaniu z pierwszym półroczem. Ale moim zdaniem czeka nas jeszcze powrót do dwucyfrowej dynamiki - mówi Grzegorz Ogonek. Jego zdaniem wpływ na słabszą dynamikę płac miała mniejsza liczba dni roboczych.

- Już od czerwca widzimy, że z dynamiką płac coś się dzieje. Jeżeli rosły, to w wyniku zdarzeń jednorazowych. Myślę, że czeka nas co najmniej stabilizacja tempa wzrostu płac - uważa jednak Ernest Pytlarczyk, ekonomista BRE Banku.

Co dane zmieniają w kontekście przyszłotygodniowej decyzji RPP? Zdecydowanie wspierają gołębie, czyli przeciwników wzrostu stóp procentowych.

- Oceniamy, że czwartkowe dane o produkcji będą słabe, co skłoni RPP do powstrzymania się od podwyżki we wrześniu. Jeżeli nie będzie jej we wrześniu, to prawdopodobnie nie będzie jej w październiku - mówi ekonomista BRE Banku.

Ale RPP może mniejszą wagę zwracać na dane makro w związku z planami rządu odnośnie do wprowadzenia euro.

- To może oznaczać, że mimo danych RPP będzie podnosić stopy, by szybciej obniżyć inflację - mówi Grzegorz Ogonek.

Kwestie terminu przyjęcia euro (premier mówił o 2011 roku) rozjaśni dzisiejsze spotkanie Donalda Tuska z RPP