Z ostatniej chwiliNowak odwołał Edmunda Klicha ze stanowiska szefa Państwowej Komisji Badania Wypadków Lotniczych
Co robi pacjent, gdy dostrzeże pierwsze objawy choroby? Bardzo często, zanim pójdzie do lekarza, siada przed komputerem i w internetowej wyszukiwarce sprawdza informacje o dręczących go dolegliwościach.
Publikacja: 10 października 2009, 03:00 Aktualizacja: 11 października 2009, 10:56
Właśnie w oparciu o takie poszukiwania rok temu Google stworzył system ostrzegania przed epidemiami grypy. Wczoraj ruszył on w Polsce. Zdania polskich lekarzy co do skuteczności tego systemu są jednak mocno podzielone.
Grypa, gorączka, kaszel, ból mięśni – gdy internauci zaczynają masowo sprawdzać w wyszukiwarkach takie hasła, można domyślić się, że przynajmniej część z nich może być chora na grypę. Takie jest właśnie główne założenie Google Flu Trends, czyli narzędzia stworzonego do przewidywania zagrożenia tą chorobą. – System jest jednak bardziej skomplikowany, bo dane o zapytaniach porównujemy z oficjalnymi statystykami o zachorowaniach od 2003 roku.
W ten sposób powstał specjalny algorytm, który pozwala przewidzieć z 1 – 2-tygodniowym wyprzedzeniem atak grypy – tłumaczy nam Marta Jóźwiak z polskiego oddziału Google. Do tej pory system działał w USA, Australii i Nowej Zelandii. Wczoraj uruchomiono go jednak jeszcze w kolejnych kilkunastu krajach. Oprócz Polski została nim objęta znaczna część Europy i eksperymentalnie Rosja. – Informacje o polskiej statystyce zachorowań uzyskaliśmy z Europejskiego Centrum Prewencji i Kontroli Chorób Zakaźnych oraz z Głównego Inspektoratu Sanitarnego. Podobnie jak w przypadku innych krajów europejskich daje to gwarancję wysokiego poziomu naszych szacunków – dodaje Jóźwiak.
Od wczoraj na stronie www.google.org/flutrends można zobaczyć, jak Google ocenia ryzyko wystąpienia epidemii. W Polsce jest ono właśnie niskie, ale na Ukrainie już umiarkowane, a na Węgrzech wręcz wysokie.
– Największym plusem tego systemu jest możliwość odzwierciedlenia aktywności wirusa grypy w danym rejonie niemal w czasie rzeczywistym – uważa Jan Bondar z Głównego Inspektoratu Sanitarnego. – System ten stosowany obok tradycyjnych metod kontrolowania grypy może być naprawdę pomocny. Nie oszukujmy się, świat się zmienia, a pacjenci coraz częściej pomocy w pierwszej kolejności szukają w internecie – dodaje Bondar.
Według właśnie opublikowanego badania Health Barometre 2009 z internetu w celu znalezienia jakiejś informacji na temat zdrowia korzysta już ponad połowa Polaków. – I dlatego warto wykorzystać to medium do zdobycia szybkiej informacji o zbliżającej się grypie – uważa Andrzej Włodarczyk, szef Okręgowej Izby Lekarskiej w Warszawie.
1: guzik z IP: 83.31.94.* (2009-10-10 16:07)
A w następstwie tych zapytań internauta otrzyma reklamy firm pogrzebowych.

Eksport, silny popyt wewnętrzny, elastyczne firmy powinny pomóc Polsce przebrnąć przez drugą falę europejskiego kryzysu. Hamulcem mogą być spowolnienie inwestycyjne, zbyt mocny złoty oraz inflacja.
![]() |




