Po I półroczu tylko jedno towarzystwo, życiowa spółka Uniqa, wykazało jeden ze wskaźników bezpieczeństwa na niższym niż wymagany przez prawo poziomie, czyli poniżej 100 proc. Widać więc, że po I kwartale, kiedy Komisja Nadzoru Finansowego (KNF) sygnalizowała, że problemy z wypłacalnością mają towarzystwa mające ponad 7,3 proc. udziału w rynku, sytuacja się unormowała. Wtedy sześć towarzystw miało problem z utrzymaniem marginesu wypłacalności środkami własnymi i jedno - pokrycia rezerw techniczno-ubezpieczeniowych aktywami. Członkowie Komisji mają zapoznać się z raportem za I półrocze w tym tygodniu, ale już teraz KNF sygnalizuje, że sytuacja w towarzystwach poprawia się. Widać to też w przygotowanych dla GP przez Ogmę, firmę monitorującą rynek ubezpieczeniowy, danych dotyczących wskaźników bezpieczeństwa. Z sondy GP wynika też, że dynamicznie rozwijające się towarzystwa już teraz deklarują podwyżki kapitałów. Z dostępnych danych można oszacować, że będzie to łącznie przynajmniej 190 mln zł.

Zbyt późna reakcja

Nawet w przypadku Uniqi spadek wskaźnika pokrycia marginesu wypłacalności poniżej 100 proc. to efekt tylko tego, że trwa procedura rejestracji podwyższenia kapitału o 25 mln zł.

- Da nam to możliwość dalszego rozwoju przynajmniej przez kolejne dziewięć miesięcy - mówi Jarosław Parkot, prezes Uniqa i Uniqa Życie.

Przychody jego spółki życiowej ze składek wzrosły w tym roku pięciokrotnie, z nieco ponad 100 mln zł do prawie 523 mln zł. Plan na koniec roku to około 1 mld zł składek.

- Taki wynik jest efektem współpracy z Raiffeisen Bankiem przy sprzedaży inwestycyjnego ubezpieczenia Kapitał i Pewność, które miało nam w całym roku przynieść około 200 mln zł składek, a tymczasem już po sześciu miesiącach mieliśmy około 500 mln zł - mówi Jarosław Parkot.

Tłumaczy, że dynamika wzrostu zaskoczyła nieco zarząd i udziałowców, którzy nie zdążyli na czas przeprowadzić procedury podniesienia kapitału.

To bolączka nie tylko jego firmy, ale też innych szybko rosnących - muszą reagować, bo procedura rejestracji podniesienia kapitału wymaga m.in. zgody KNF i rejestracji w KRS.

Dopłaty na wzrost

Jeśli firma rośnie szybko, dopłaty są potrzebne co chwila. Na przykład Nordea, która miała kłopoty z utrzymaniem wskaźnika pokrycia marginesu wypłacalności po I kwartale, została wsparta przez udziałowców 25 mln zł, co pozwoliło podwyższyć kapitał własny towarzystwa do 139,5 mln zł. W efekcie wskaźnik pokrycia marginesu wypłacalności środkami własnymi wynosił po II kwartale 102 proc. Jednak jeśli firma dalej będzie się tak rozwijała, potrzebne będą kolejne dopłaty.

- Rada nadzorcza podjęła już pod koniec czerwca uchwałę o kolejnym dokapitalizowaniu spółki kwotą 33 mln zł. Te pieniądze już zasiliły nasz rachunek i czekamy teraz na zgodę KNF - mówi Mariusz Sobiech, prezes Nordei Życie.

Dzięki temu zarząd mógł zaplanować dalszy dynamiczny wzrost przychodów ze składek.

- Na koniec III kwartału planujemy 1,2 mld zł składek, a na koniec roku już 1,7 mld zł - mówi Mariusz Sobiech.

Dla porównania rok wcześniej było to odpowiednio 617 mln zł i 882 mln zł.

Spadkowy trend wskaźnika pokrycia marginesu wypłacalności pokazała na koniec I półrocza też AXA Życie. I choć wynosił on po I półroczu 125 proc., to w sierpniu została już zarejestrowana dopłata w łącznej wysokości 90 mln zł, w tym kapitał zapasowy 45 mln zł.

- Obecnie kapitały własne spółki przekraczają 100 mln zł - mówi Janusz Arczewski, członek zarządu AXA Życie.

Jego spółka planuje na koniec roku zebranie ponad 1,3 mld zł, wobec 382 mln zł w 2007 roku.

Plany dynamicznego rozwoju ma też Royal, który również wykazał spadek wskaźnika bezpieczeństwa.

- Planujemy podwyżkę kapitałów, ale decyzja o jej wysokości jeszcze nie zapadła - mówi Marek Gołębiewski, rzecznik grupy VIG, do której należy spółka.

Royal będzie łączony z inną spółką z grupy, Benefią Życie, której kapitały zasilą spółkę, stąd problem w określeniu potrzeb kapitałowych.

Nie zawsze wzrost przychodów spółki oznacza konieczność zwiększania kapitałów.

- Nie jest rozważane dokapitalizowanie spółki, gdyż nie ma takiej potrzeby - mówi Maciej Jankowski, wiceprezes Commercial Union TUnŻ ds. finansów, którego firma miała po I półroczu 2008 r. 128-proc. wskaźnik pokrycia marginesu wypłacalności, a rok temu było to 202 proc.

Wyjaśnia, że obecny poziom wskaźnika pokrycia marginesu wypłacalności wynika z tymczasowego wyłączenia niektórych składników aktywów ze środków służących na pokrycie marginesu.

- Jest to sytuacja przejściowa. W niedługim czasie planujemy powrót do zeszłorocznych poziomów tego wskaźnika - mówi Maciej Jankowski.

Spośród większych spółek majątkowych spadkowy trend wskaźnika bezpieczeństwa pokazało MTU.

- Do końca września zostanie zarejestrowane w sądzie podniesienie kapitału o 10 mln zł - mówi Joanna Kitowska, rzecznik grupy Ergo Hestia, do której należy MTU.

Zawyżone wskaźniki

Eksperci sygnalizują jednak, że alarm po I kwartale to efekt tego, że obecnie stosowane wskaźniki bezpieczeństwa nie do końca dostosowane są do realiów rynkowych, szczególnie w ubezpieczeniach na życie, gdzie towarzystwa - jak w opisanych powyżej dwóch przypadkach - rosną głównie na polisach typowo inwestycyjnych ze składką jednorazową. Chodzi tu głównie o tzw. polisy antypodatkowe, które są oferowane w bankach jako alternatywa dla lokat. Zmieni się to dopiero za trzy, cztery lata, gdy wejdzie w życie nowy system określania wypłacalności zakładów ubezpieczeń tzw. Solvency II. Na razie jednak mamy zasady nieuwzględniające możliwości korekt wskaźników ze względu na profil działalności.

- Wskaźnik pokrycia marginesu wypłacalności środkami własnymi został określony dla sytuacji, w których zakłady ubezpieczeń przyjmują rzeczywiste ryzyko ubezpieczeniowe i w związku z tym są zagrożone wysokimi wypłatami wynikającymi np. ze śmierci czy wypadków klientów. Tymczasem obecnie towarzystwa ubezpieczeń na życie rosną głównie dzięki przychodom ze składek typowo inwestycyjnych, w których ryzyko jest niewielkie i przewidywalne - mówi Marcin Broda, wiceprezes firmy Ogma.

Dobrze to widać na wspomnianych przykładach Uniqi, czy Nordei. Przypis składki rósł w tych towarzystwach dynamicznie, a - w uproszczeniu - im wyższy przypis, tym bardziej rośnie tzw. margines wypłacalności.

- W tym wypadku prawdziwym sygnałem problemów byłby zbyt niski wskaźnik pokrycia rezerw techniczno-ubezpieczeniowych aktywami. Pieniądze z polis inwestycyjnych z jednej strony są zapisywane w rezerwach, a z drugiej stanowią aktywa firmy, więc niedobór byłby rzeczywiście niepokojącym sygnałem - mówi Marcin Broda.

Kłopoty jeszcze daleko

To, jak dużo obecnie towarzystwa pobierają składek obciążonych niewielkim ryzykiem po stronie towarzystwa, dobrze widać na przykładzie TU Europa Życie, która jest spółką-córką giełdowej TU Europa i w związku z tym ma inne standardy raportowania. Według polskich standardów rachunkowości (stosowanych przez pozostałych ubezpieczycieli w upublicznianych wynikach), spółka miała po I półroczu 1,03 mld zł składek. Jeśli liczyć według międzynarodowych standardów rachunkowości i międzynarodowych standardów sprawozdawczości finansowej, składki wynoszą już tylko 256 mln zł.

- To efekt tego, że według MSSF 4 jako przypis składki nie są uznawane w większości przypadków przychody z produktów inwestycyjnych, czyli produktów, które powodują powstanie ryzyka finansowego, nie przenosząc znaczącego ryzyka ubezpieczeniowego. W naszym przypadku produkty o charakterze inwestycyjnym stanowią istotną pozycję i stąd taka różnica - mówi Stanisław Wlazło, wiceprezes zarządu TU na Życie Europa.

Gdyby konstrukcja obecnych wskaźników bezpieczeństwa uwzględniała specyfikę niektórych polis, większość problemów towarzystw życiowych w ogóle by nie zaistniała.

- W tych warunkach dopiero spadek środków własnych znacznie poniżej wymaganego dziś poziomu byłby informacją o poważnych kłopotach ubezpieczyciela. Nawet zbliżenie się do poziomu wymagalnego kapitału gwarancyjnego, a więc do poziomu 33 proc. nie musi - choć może - oznaczać zagrożenia - mówi Marcin Broda.

ZE STRONY PRAWA

Gwarancja dla klientów upadłych firm

• Nawet jeśli jakieś towarzystwo upadnie, to niektórzy klienci mogą liczyć na pokrycie ich roszczeń z Ubezpieczeniowego Funduszu Gwarancyjnego. Chodzi głównie o poszkodowanych przez posiadaczy polis OC komunikacyjnego i OC rolnika w upadłym zakładzie ubezpieczeń. Na pełne wypłaty mogą też liczyć rolnicy, którzy kupili obowiązkową polisę budynków rolnych. Posiadacze polis dobrowolnych, np. AC czy mieszkaniowych, nie mają już jednak takich gwarancji.

• Tylko 50 proc. wierzytelności i dodatkowo nie więcej niż kwotę stanowiącą równowartość 30 tys. euro dostaną dwie grupy. Pierwsza grupa to poszkodowani przez posiadaczy polis, które muszą kupić, bo wynika to z innych ustaw (np. ubezpieczenia organizatorów turystyki, OC różnych grup zawodowych itp.). Druga to posiadacze polis na życie.

Podstawa prawna

• Ustawa z 22 maja 2003 r. o ubezpieczeniach obowiązkowych, Ubezpieczeniowym Funduszu Gwarancyjnym (Dz.U. z 2003 r. nr 124, poz. 1152).

OPINIA

GRZEGORZ SZATKOWSKI

wiceprezes zarządu ds. finansów i organizacji, Ergo Hestia

System Solvency II, który najprawdopodobniej wejdzie w życie nie wcześniej niż w 2011 roku, zmieni dotychczasowy sposób liczenia wskaźników wypłacalności. Wyliczenia te będą oparte na kilku elementach. Będą to głównie ocena ryzyka danego biznesu (np. underwriting, rezerwy techniczno-ubezpieczeniowe, korelacje pomiędzy liniami biznesu) oraz ocena innych, typowych ryzyk prowadzenia działalności gospodarczej (np. ryzyko kredytowe, rynkowe, operacyjne).

Globalne spojrzenie na firmę ubezpieczeniową będzie prowadzić do większego niż dzisiaj zróżnicowania zapotrzebowania kapitałowego. Więcej kapitału będą potrzebować spółki prowadzące działalność w obszarach większego ryzyka (np. OC czy ubezpieczeń zdrowotnych), a mniej - spółki sprzedające np. polisy inwestycyjne z minimalnym ryzykiem ubezpieczeniowym. Ponadto warto pamiętać, że istotną rolę w kształtowaniu tych kapitałów opartych na ryzyku odgrywać będą również ryzyka, które dotychczas nie były uwzględniane w liczeniu marginesu wypłacalności. Mam na myśli jakość obsługi i zarządzania, poziom bezpieczeństwa systemów informatycznych czy rating instrumentów inwestycyjnych.