"Wypłata ponad 4 miliardów będzie tylko pierwszym etapem realizacji ugody. Reszta, między innymi naliczone odsetki, będzie wypłacana stopniowo przez kilka następnych lat" - twierdzi nasz rozmówca z rządu.

Oznacza to, że Skarb Państwa nie zapłaci za ugodę z budżetu ani złotówki. "Wszystko ma zostać pokryte z pieniędzy PZU, między innymi z kapitału zapasowego spółki" - zapewnia jeden z ministrów gabinetu Donalda Tuska.

Rząd zebrał się wczoraj o 9 rano - w przeddzień spodziewanego porozumienia z Eureko. Szczegóły projektu ugody referował Grad. Według naszych ustaleń mówił, że jeśli Polska nie zapłaci wynegocjowanej kwoty, wówczas o odszkodowaniu zdecyduje sąd. Minister przekonywał, że koszt może sięgnąć wtedy nawet 20 mld zł.

Poranną sesję przerwał wniosek wicepremiera Waldemara Pawlaka, który domagał się, aby stanowisko dotyczące ugody zajęli Prokuratoria Generalna oraz prokurator generalny. "Pawlak chciał, aby obie instytucje zdeklarowały, że nie ma już żadnej możliwości unieważnienia umów prywatyzacyjnych, by potem nikt nie mógł zarzucić, że ze sprawy można było wyjść tańszym kosztem, nie zawierając ugody" - tłumaczy nasz informator.

Czytaj więcej na dziennik.pl.

Tomasz Butkiewicz, Grzegorz Osiecki

dziennik.pl