Od kilkunastu miesięcy na skutek bessy na giełdzie topnieją oszczędności przyszłych emerytów. To złe informacje, szczególnie dla kilkunastu tysięcy tych, którzy będą przechodzili w najbliższych latach na emeryturę. Straty poniesione teraz trudno będzie im odrobić w ciągu najbliższych kilku lat.

Fundusze emerytalne alarmują, że to dobry czas na dyskusję na temat wprowadzenia możliwości inwestycji w fundusze o różnym profilu. Opracowanie na ten temat przygotowała też Komisja Nadzoru Finansowego, która proponuje stworzenie trzech typów funduszy. Jeden z ich mógłby odpowiadać obecnej skali ryzyka. Kolejny (przeznaczony dla młodych) byłby bardziej liberalny inwestycyjnie. Natomiast dla osób na kilka lat przed emeryturą polegałby na ostrożnym lokowaniu składek.

Eksperci PTE Commercial Union postulują wprowadzenie nawet czterech typów funduszy. Przy czym dwa (A i B) zakładałyby bardziej agresywne niż obecnie inwestycje. Bardziej zbliżony profil miałby fundusz C, a fundusz D zakładałby nawet bardziej ostrożne niż obecnie inwestycje. Do tego ostatniego można by przenieść się nie wcześniej niż na pięć lat przed emeryturą. W pozostałych przypadkach klient mógłby zmieniać fundusz nie częściej niż raz do roku, ale z jednym ograniczeniem: przechodzenie do funduszy mniej agresywnie inwestujących byłoby obowiązkowe po osiągnięciu określonego wieku przed emeryturą.

- Można by też rozważyć formułę stopniowego obowiązkowego transferu z funduszu do funduszu, np. jednej trzeciej środków co trzy lata - mówi Michał Szymański, wiceprezes PTE Commercial Union i dyrektor inwestycyjny.

Nowością w tym systemie miałoby być zwiększenie możliwości inwestycji zagranicznych nawet do 50 proc. aktywów. OFE chciałyby też mieć możliwość wykorzystania inwestycji alternatywnych, np. w private equity, fundusze hedgingowe czy nieruchomości. Dzięki temu klienci mogliby liczyć na wyższe zyski.

- Średnia stopa zwrotu przy założeniu wielofunduszowości w okresie 40 lat wyniosłaby 337 proc., a przy obecnym profilu inwestycyjnym byłoby to 324 - mówi Michał Szymański.

Jeśli do portfela inwestycyjnego dodamy akcje rynków krajów rozwijających się, wskaźniki te wynosiłyby odpowiednio 376 proc. i 334 proc. W tym samym czasie inwestycje na rynku pieniężnym dałyby 192 proc. stopy zwrotu.

Takie wyniki są możliwe dzięki większej dywersyfikacji ryzyka inwestycyjnego poprawiającej bezpieczeństwo kapitałów. Na przykład przy obecnych możliwościach inwestycyjnych lokując 50 proc. aktywów w obligacje, 28 proc. w akcje, 15 proc. na rynku pieniężnym, 3 proc. w obligacjach zagranicznych i po 2 proc. w akcjach zagranicznych i obligacjach korporacyjnych w ciągu ostatnich czterech lat OFE mogły zarobić 8,3 proc. Gorsze wyniki miałby tylko fundusz D.