Dziś rząd przyjął wstępny projekt ustawy budżetowej na 2009 roku. Zakłada on deficyt nieprzekraczający 18,2 mld zł, wzrost zatrudnienia w gospodarce o 2 proc., dynamikę PKB na poziomie 4,8 proc., a inflację - 2,9 proc. Rząd przewiduje, że dochody budżetu państwa wyniosą prawie 269,9 mld zł, a wydatki nie więcej niż 288 mld zł. Sejm - jak wynika z informacji sejmowego Biura Prasowego - ma się zająć projektem budżetu na posiedzeniu rozpoczynającym się 9 października.

Szef klubu PiS Przemysław Gosiewski zapowiedział w dzisiejszej rozmowie z dziennikarzami w Sejmie, że jego klub poprosi rząd możliwość zapoznania się z projektem przyszłorocznego budżetu jeszcze zanim oficjalnie trafi on do Sejmu.

"Na pewno będziemy chcieli poprosić rząd o przesłanie projektu budżetu jeszcze przed przesłaniem go do parlamentu w celu wyrobienia opinii" - powiedział Gosiewski.

Według niego budżet powinien być tak przygotowany, by umożliwił wsparcie "sfery publicznej".

"Bez tego będziemy mieli do czynienia z sytuacją powolnego rozchodzenia się państwa. Mamy wiele sygnałów ze strony służb, ze strony środowisk nauczycielskich, również innych części sfery budżetowej, że brak znaczącego zwiększenia wydatków w tych dziedzinach może grozić kryzysem funkcjonowania państwa" - powiedział Gosiewski.

Pytany, na co konkretnie należy zwiększyć wydatki szef klubu PiS odpowiedział, że najpierw chciałby zobaczyć, "jak ten projekt wygląda".

"Wydatki w budżecie po raz pierwszy wzrastają zaledwie nieco ponad 2 proc. powyżej inflacji"

Tymczasem szef klubu PO, przewodniczący sejmowej Komisji Finansów Publicznych Zbigniew Chlebowski podkreślał, że wydatki w budżecie po raz pierwszy wzrastają zaledwie nieco ponad 2 proc. powyżej inflacji.

"Uważam, że to jest standard, w oparciu o który będą uchwalane budżety wszystkich instytucji. Wszędzie tam, gdzie pojawiają się roszczenia wyższe niż 5 - 6 proc., z góry mówię, jako szef komisji finansów: na to zgody nie będzie" - zapowiedział Chlebowski podczas konferencji prasowej.

Dopytywany, czy w budżecie zmniejszone zostaną środki Kancelarii Prezydenta, Chlebowski odparł: "oczekiwania dużego wzrostu nakładów na Kancelarię Prezydenta na pewno nie zyskają akceptacji komisji, bo są to, przypomnę, oczekiwania kilkunastoprocentowe".

Wśród głównych zalet przyszłorocznego budżetu szef klubu PO wymieniał: niski deficyt, wzrost nakładów prorozwojowych - na inwestycje, na drogi, na kolej, środki na waloryzacje rent i emerytur oraz na podwyżki dla nauczycieli.

"W projekcie przyszłorocznego budżetu jest dużo zapowiedzi, a mało konkretów"

Z kolei zdaniem szefa klubu Lewicy Wojciecha Olejniczaka w projekcie przyszłorocznego budżetu jest "dużo zapowiedzi, a mało konkretów".

"Premier zapowiadał podwyżki dla nauczycieli, nowoczesne rozwiązania związane z budżetem zadaniowym, a takich celów ten budżet nie realizuje" - ocenił Olejniczak w rozmowie z dziennikarzami.

Jak mówił, PiS i PO przeprowadziły wspólnie reformę podatkową (od 2009 roku stawki podatku od osób fizycznych wyniosą 18 i 32 proc.), co - według Olejniczaka - "doprowadziło do tego, że obniżono podatki najlepiej zarabiającym i w budżecie jest o kilka miliardów mniej".

"I dzisiaj w budżecie brakuje pieniędzy na cele związane z edukacją, ze służbą zdrowia, z reformami, które trzeba przeprowadzić" - podkreślił polityk SLD.

Szef klubu PSL Stanisław Żelichowski nie chciał komentować projektu budżetu, zaznaczając, że jeszcze się z nim nie zapoznał.