Miesiąc temu GP opisała problemy przedsiębiorców korzystających z dotacji z programu Innowacyjna Gospodarka. Ich projekty były realizowane zgodnie z polskim prawem, jak się okazało, sprzecznym z przepisami Unii. W rezultacie nie dopełnili oni procedur związanych z ochroną środowiska i mają problemy z dostępem do dotacji. Grozi im wręcz wstrzymanie wypłat. Cała sprawa jest pokłosiem zeszłorocznego zamieszania z niezgodnością polskiego prawa ochrony środowiska z unijnymi dyrektywami. By uniknąć kary ze strony Brukseli, rząd w ekspresowym tempie dokonał zmiany prawa.

Po naszym artykule rzecznik praw obywatelskich w liście do Ministerstwa Rozwoju Regionalnego, które nadzoruje wydatkowanie funduszy unijnych, zażądał wyjaśnień. W szczególności chodzi o to, dlaczego firmy dopuszczające się mniejszych uchybień mają być traktowane bardziej liberalnie od tych, które w większym stopniu naruszyły normy unijne.

Najbardziej zagrożeni są przedsiębiorcy, którzy starali się o unijne dotacje w 2008 roku. W ich przypadku termin składania wniosków przypadł na okres przejściowy.

Mniejszy problem mają firmy, które starały się o unijne wsparcie w tegorocznych konkursach. Uzyskały one wsparcie z UE już po zmianie prawa.