Wartym 5 mld zł komercyjnym programem pomocy dla branż zagrożonych kryzysem ma być objęty przemysł motoryzacyjny, chemiczny, lekki, koksownictwo i górnictwo. Są poważne wątpliwości, czy warto korzystać z pomocy.
Publikacja: 21 sierpnia 2009, 09:10 Aktualizacja: 21 sierpnia 2009, 09:13
Do dzisiaj z rządowego programu pomocy firmom zagrożonym kryzysem zatwierdzonego w maju nie skorzystała ani jedna firma zbrojeniowa, dla których program był dedykowany. Agencja Rozwoju Przemysłu, która program realizuje, zyskała prawo m.in. do udzielania pożyczek i poręczeń do łącznej kwoty 5 mld zł. Z tego 1,5 mld zł miało pomóc zbrojeniówce. Wydawało się, że branża, której płynność pogorszyła się, bo Ministerstwo Obrony Narodowej nie płaciło za zamówienia, stanie zaraz w kolejce po pieniądze.
– Jak dotąd wpłynął jeden wniosek, który jest w trakcie rozpatrywania – mówi Roma Sarzyńska, rzecznik Agencji Rozwoju Przemysłu.
Zbrojeniówka nie zabiega aktywnie o pieniądze z ARP, bo pomoc może być udzielana tylko na warunkach rynkowych, beż żadnych specjalnych ulg. Firmy nie są przekonane, że będzie to forma korzystniejsza niż kredyt w banku. Na określenie warunków czeka grupa Bumar, która chciałaby skorzystać z programu prowadzonego przez ARP.
– Skorzystanie z programu uzależniamy warunkami, na jakich finansowanie przez ARP będzie dostępne dla naszych spółek. Liczymy, że warunki udostępnienia środków przez Agencję będą bardziej korzystne niż oferowane przez banki – mówi Edward Edmund Nowak, prezes zarządu Bumaru.
ARP nie odpowiedziała na pytanie, kiedy będą znane szczegółowe warunki finansowe udzielania wparcia. Nie jest też w stanie powiedzieć, czy będzie można od niej pożyczyć korzystniej niż w bankach.
– Szczegółowe warunki zostaną ustalone po rozpatrzeniu wniosku – mówi Roma Sarzyńska.
Istnieją obawy, że zanim Agencja w końcu określi warunki, to w tym roku nie będzie już można z nich skorzystać.
– Jeżeli ARP będzie gotowa zbyt późno, to z tych pieniędzy wielu kontraktów w 2009 roku nie będzie można już sfinansować. W takim przypadku będziemy musieli zrealizować je, pozyskując finansowanie z banków – mówi Edward Edmund Nowak.
Program dla zagrożonych branż na razie w praktyce nie działa, ale jest rozszerzany na kolejne sektory przemysłu. O pieniądze będzie się można ubiegać do końca 2010 roku. W uzgodnieniach międzyresortowych jest program pomocy dla przemysłów: motoryzacyjnego, chemicznego, lekkiego i może meblarskiego. Dla firm z tych branż ma być 1 mld zł na utrzymanie płynności i kontynuowanie inwestycji. Na etapie uzgodnień międzyresortowych jest też program dla koksownictwa, które zaczyna już odczuwać poprawę koniunktury, ale chętnie skorzystałoby z pomocy.
– Spadek produkcji, który nas dotknął w ostatnich 10 miesiącach, wyniósł ilościowo około 40 proc., więc spełniamy warunki do tego typu przejściowej pomocy. Teraz popyt się ożywi. Najgorsze mamy za sobą. Jesteśmy zainteresowani uzyskaniem pomocy – mówi Edward Szlęk, prezes Koksowni Przyjaźń.
Koksownictwo może liczyć na 520 mln zł, na ile górnictwo, które też ma być objęte programem pomocy – nie wiadomo. Program jest w trakcie przygotowania. Jak powiedziała Joanna Strzelec-Łobodzińska, wiceminister gospodarki, pomoc dla górnictwa ma być przeznaczona na finansowanie zapasów.
1,5 mld zł miała dostać z Agencji Rozwoju Przemysłu branża zbrojeniowa

Dzięki rywalizacji dwóch linii o pasażerów w te wakacje na pewno będziemy po Polsce latać tanio. Pytanie, czy wyniszczającą batalię opartą na promocjach wytrzymają linie lotnicze, które sporo dokładają do interesu

Akcje Facebooka tracą na wartości. Drugiego dnia handlu cena spadła poniżej ceny emisyjnej. »




