Do dzisiaj z rządowego programu pomocy firmom zagrożonym kryzysem zatwierdzonego w maju nie skorzystała ani jedna firma zbrojeniowa, dla których program był dedykowany. Agencja Rozwoju Przemysłu, która program realizuje, zyskała prawo m.in. do udzielania pożyczek i poręczeń do łącznej kwoty 5 mld zł. Z tego 1,5 mld zł miało pomóc zbrojeniówce. Wydawało się, że branża, której płynność pogorszyła się, bo Ministerstwo Obrony Narodowej nie płaciło za zamówienia, stanie zaraz w kolejce po pieniądze.

– Jak dotąd wpłynął jeden wniosek, który jest w trakcie rozpatrywania – mówi Roma Sarzyńska, rzecznik Agencji Rozwoju Przemysłu.

Zbrojeniówka nie zabiega aktywnie o pieniądze z ARP, bo pomoc może być udzielana tylko na warunkach rynkowych, beż żadnych specjalnych ulg. Firmy nie są przekonane, że będzie to forma korzystniejsza niż kredyt w banku. Na określenie warunków czeka grupa Bumar, która chciałaby skorzystać z programu prowadzonego przez ARP.

– Skorzystanie z programu uzależniamy warunkami, na jakich finansowanie przez ARP będzie dostępne dla naszych spółek. Liczymy, że warunki udostępnienia środków przez Agencję będą bardziej korzystne niż oferowane przez banki – mówi Edward Edmund Nowak, prezes zarządu Bumaru.

ARP nie odpowiedziała na pytanie, kiedy będą znane szczegółowe warunki finansowe udzielania wparcia. Nie jest też w stanie powiedzieć, czy będzie można od niej pożyczyć korzystniej niż w bankach.

– Szczegółowe warunki zostaną ustalone po rozpatrzeniu wniosku – mówi Roma Sarzyńska.

Istnieją obawy, że zanim Agencja w końcu określi warunki, to w tym roku nie będzie już można z nich skorzystać.

– Jeżeli ARP będzie gotowa zbyt późno, to z tych pieniędzy wielu kontraktów w 2009 roku nie będzie można już sfinansować. W takim przypadku będziemy musieli zrealizować je, pozyskując finansowanie z banków – mówi Edward Edmund Nowak.

Program dla zagrożonych branż na razie w praktyce nie działa, ale jest rozszerzany na kolejne sektory przemysłu. O pieniądze będzie się można ubiegać do końca 2010 roku. W uzgodnieniach międzyresortowych jest program pomocy dla przemysłów: motoryzacyjnego, chemicznego, lekkiego i może meblarskiego. Dla firm z tych branż ma być 1 mld zł na utrzymanie płynności i kontynuowanie inwestycji. Na etapie uzgodnień międzyresortowych jest też program dla koksownictwa, które zaczyna już odczuwać poprawę koniunktury, ale chętnie skorzystałoby z pomocy.

– Spadek produkcji, który nas dotknął w ostatnich 10 miesiącach, wyniósł ilościowo około 40 proc., więc spełniamy warunki do tego typu przejściowej pomocy. Teraz popyt się ożywi. Najgorsze mamy za sobą. Jesteśmy zainteresowani uzyskaniem pomocy – mówi Edward Szlęk, prezes Koksowni Przyjaźń.

Koksownictwo może liczyć na 520 mln zł, na ile górnictwo, które też ma być objęte programem pomocy – nie wiadomo. Program jest w trakcie przygotowania. Jak powiedziała Joanna Strzelec-Łobodzińska, wiceminister gospodarki, pomoc dla górnictwa ma być przeznaczona na finansowanie zapasów.

1,5 mld zł miała dostać z Agencji Rozwoju Przemysłu branża zbrojeniowa