Sytuacja na rynku międzybankowym wyraźnie się poprawiła.

– Nie ma już lęku między bankami przed pożyczaniem sobie pieniędzy. Najbardziej płynny segment rynku to pożyczki do trzech miesięcy, ale są już nawet oferowane pożyczki do roku – twierdzi Elwir Świętochowski, dealer walutowy z Rabobanku.

Takich transakcji nie ma jednak dużo.

– To są nadal sporadyczne pożyczki. Według mnie poprawa jest przede wszystkim skutkiem działań banku centralnego. Narodowy Bank Polski obniżył poziom rezerw obowiązkowych i dodatkowe 5 mld zł weszło na rynek. W tej sytuacji banki są niemal zmuszone dokonywać więcej operacji między sobą – mówi Robert Szostak z FM Bank.

Nie można więc powiedzieć, że kryzys na rynku międzybankowym już się skończył.

– Zaufanie traci się szybko, natomiast odzyskiwanie go to długotrwały proces. Obserwuję jednak, że z dnia na dzień zaufanie w sektorze rośnie – potwierdza Jacek Bartkiewicz prezes BGŻ.

Niektórzy obawiają się, że zwiększenie możliwości pożyczania pieniędzy na rynku międzybankowym zniechęci banki do utrzymywania wysokiego oprocentowania depozytów klientów. Eksperci uspokajają jednak, że bankom nadal będzie zależało na depozytach.

– Banki dość boleśnie przekonały się, że nie mogą liczyć na to, że w każdej chwili, gdy zabraknie im pieniędzy, pójdą na rynek międzybankowy i otrzymają tam miesięczny depozyt. Dlatego w swoim interesie banki nadal będą zabiegały o depozyty klientów i nie będą płacić mniej za lokaty – uważa Robert Szostak.