Szef klubu PSL Stanisław Żelichowski uważa, że choć proces sprzedaży stoczni w Gdyni i Szczecinie był przeprowadzony prawidłowo, to i tak odpowiedzialność za jego finał ponosi minister skarbu Aleksander Grad. Według niego obecnie należy skoncentrować się na rozmowach z KE o przedłużeniu terminu sprzedaży stoczni i rozpisaniu nowego przetargu.
Publikacja: 18 sierpnia 2009, 13:52 Aktualizacja: 18 sierpnia 2009, 13:59
"Minister Aleksander Grad miał konstytucyjny obowiązek, żeby zająć się sprawą stoczni, ale wykazał się chyba trochę za małym doświadczeniem życiowym, bo niezależnie od konstytucyjnych obowiązków, powinien o szczegółach transakcji poinformować cały rząd" - ocenił dziś Żelichowski.
Szef klubu PSL dodał, że wielu ministrów nie wiedziało, komu stocznie zostały sprzedane i na jakich zasadach. Zaznaczył, że Grad nie był zobowiązany do informowania ministrów o przebiegu przetargu, dlatego nie można mu postawić zarzutu, że nie podzielił się wiedzą. Ale - zaznaczył Żelichowski - gdyby tak uczynił, zarówno sukces, jak i ewentualną odpowiedzialność, dzieliłby z rządem. Teraz - zdaniem polityka PSL - odpowiedzialność za całą sprawę spoczywa na Gradzie.
"Przetarg został przeprowadzony prawidłowo"
Zdaniem Żelichowskiego przetarg został przeprowadzony prawidłowo: został rozpisany konkurs, katarski inwestor zaproponował najlepszą ofertę, wpłacił wadium.
W jego ocenie, najpilniejszą obecnie sprawą jest rozmowa z Komisją Europejską o przedłużeniu terminów sprzedaży obu stoczni i rozpisanie następnego przetargu. "Są sygnały, że na pewne elementy stoczni mógłby znaleźć się inwestor" - powiedział Żelichowski. Dodał, że już podczas przetargu, który wygrali Katarczycy, byli inwestorzy chcący kupić 60-70 proc. majątku stoczni.
Według szefa klubu ludowców, postawienie stoczni w stan likwidacji jest ostatecznością.
"Decyzja, czy Grad zachowa stanowisko, czy też nie, należy do premiera"
Pytany o przyszłość ministra Grada, Żelichowski powiedział, że decyzja, czy Grad zachowa stanowisko, czy też nie, należy do premiera Donalda Tuska.
Fundusz Stichting Particulier Fonds Greenrights nie wpłacił pieniędzy za stocznie w Gdyni i Szczecinie - poinformował we wtorek rano resort skarbu. MSP podało też, że wspólnie z Agencją Rozwoju Przemysłu i Zarządcą Kompensacji przygotowali plan postępowania w tej sytuacji. O dalszych krokach jakie podejmie resort w sprawie stoczni MSP ma poinformować jeszcze we wtorek.

Dzięki rywalizacji dwóch linii o pasażerów w te wakacje na pewno będziemy po Polsce latać tanio. Pytanie, czy wyniszczającą batalię opartą na promocjach wytrzymają linie lotnicze, które sporo dokładają do interesu

Akcje Facebooka tracą na wartości. Drugiego dnia handlu cena spadła poniżej ceny emisyjnej. »




