Zasady opłacania VAT przy imporcie zmniejszają konkurencyjność polskich portów. Brak autostrady północ–południe odbiera towary portom w Gdańsku i Gdyni. Duża liczba kontroli ładunków w portach odstrasza kontrahentów.
Publikacja: 17 sierpnia 2009, 03:00 Aktualizacja: 17 sierpnia 2009, 11:12
W I półroczu tego roku w Szczecinie i Świnoujściu przeładunki spadły o blisko 19 proc. W Gdyni po siedmiu miesiącach były o prawie 21 proc. mniejsze niż roku temu.
Nieco więcej pracy niż w ubiegłym roku miały tylko firmy przeładunkowe w Gdańsku, bo tamtejszy port zanotował w I półroczu wzrost o około 1,5 proc. Jeśli te tendencje się utrzymają, to Szczecin i Świnoujście po ubiegłorocznym wzroście zanotują spadek przeładunków. Dla Gdańska kontynuacja lekkiego wzrostu to szansa na zatrzymanie trwającego od lat spadku przeładunków, wynikającego głównie z mniejszego eksportu węgla. Z kolei Gdynia zanotuje zapewne drugi z rzędu spadek obrotów towarowych.
– Widoczny kryzys w przeładunkach rozpoczął się w II półroczu 2008 roku, powodując ich spadek w całym roku do 15,4 mln ton, i trwa nadal. Przeładunki w bieżącym roku zmniejszą się w stosunku do roku 2008 o kolejne około 10 proc. Poszczególnych grup ładunkowych i terminali dotyczy to w różnym stopniu. Z punktu widzenia zarządu portu, którego znaczna część przychodów jest denominowana w dolarach i euro, finansowe skutki kryzysu zostały w dużym stopniu złagodzone spadkiem wartości złotego – mówi Walery Tankiewicz, wiceprezes Zarządu Morskiego Portu Gdynia.
Spółki zarządzające dużymi morskimi portami, czyli Zarząd Morskich Portów Szczecin i Świnoujście, Zarząd Morskiego Portu Gdańsk i Zarząd Morskiego Portu Gdynia, to firmy państwowe. Żyją z opłat portowych płaconych przez armatorów i z wynajmu nieruchomości portów firmom przeładunkowym czy spedycyjnym.
W latach 2005–2008 osiągały przychody do 150 mln zł rocznie. I one, i ich klienci mogliby zarabiać lepiej nawet w kryzysie, gdyby nie kilka systemowych ograniczeń, których likwidacja wymaga zmiany prawa lub inwestycji w infrastrukturę.
– Jeżeli kontener przypływa do Hamburga czy Antwerpii, to VAT jest naliczany na ładunek z kontenera nie w porcie, a dopiero gdy towar znajduje się w obrocie. Natomiast w Polsce VAT jest nakładany na kontener od razu w porcie. To zniechęca firmy do importu za pośrednictwem polskich portów – mówi Michał Kużajczyk z firmy BCT Bałtycki Terminal Kontenerowy z Gdyni.
W praktyce różnica polega na tym, że importer, sprowadzając towar przesz polski port musi zapłacić VAT jednocześnie z cłem, czyli w ciągu 10 dni, a jak robi to na przykład przez Hamburg, to VAT płaci po 30–45 dniach.
Problem w tym roku został częściowo złagodzony.
– Sytuacja częściowo poprawiła się w styczniu. W polskich portach może być już stosowana ta sama zasada płacenia VAT jak w portach zachodnioeuropejskich, ale ograniczona jest do tzw. procedur uproszczonych, stosowanych zazwyczaj w stosunku do sprawdzonych kontrahentów. Zrobiono krok do przodu, ale jeszcze nie zrównano warunków obrotu z tymi, które są w innych portach Unii Europejskiej – ocenia Marek Tarczyński, prezes Polskiej Izby Spedycji i Logistyki.
W polskich portach prowadzi działalność coraz więcej firm zagranicznych. Poza wspominaną już BCT, która należy do korporacji ICTSI z siedzibą na Filipinach, a która jest największą firmą w Polsce, zajmującą się przeładunkiem kontenerów, jest także np. amerykański Bunge, właściciel m.in. Zakładów Tłuszczowych Kruszwica, który inwestuje w terminal zbożowy w Świnoujściu.
W Szczecinie działa też amerykański Glencore, który jest potentatem w handlu zbożem. Belgijska firma Sea Invest kupiła Port Północny w Gdańsku.
1: jest super !!! z IP: 195.117.255.* (2009-08-17 08:15)
Jeżeli to jest jedyne źródło problemu. To super. Prosta zamiana zasad i nasze porty staną sie potęgą w Europie, a może i na świecie.
2: wiktor z IP: 83.22.132.* (2009-08-17 08:30)
a miało byc tak cudownie za rządów PO.. i co nie jest?.. dlaczego?.. haha
3: ela z IP: 89.78.145.* (2009-08-17 09:10)
Wszystko co złe to ta okropna CHCIWOŚĆ.
4: adam z IP: 78.8.129.* (2009-08-19 08:56)
ka-PIT-alizm bazuje na chciwości

Dzięki rywalizacji dwóch linii o pasażerów w te wakacje na pewno będziemy po Polsce latać tanio. Pytanie, czy wyniszczającą batalię opartą na promocjach wytrzymają linie lotnicze, które sporo dokładają do interesu

Akcje Facebooka tracą na wartości. Drugiego dnia handlu cena spadła poniżej ceny emisyjnej. »




