W ciągu najbliższych dwóch lat GPW czeka wielka wyprzedaż akcji przez Skarb Państwa (SP). Obawy przed zwiększoną podażą akcji dołują kursy głównie największych spółek, m.in. KGHM. Według analityków transakcja jest na tyle odległa, że po kilku dniach skończy się jej negatywny wpływ. Inwestorzy znów skoncentrują się na cenach miedzi.

– Tu, w perspektywie najbliższych dni, oczekujemy 10–15-procentowej korekty, co powinno dalej obniżać kurs akcji spółki – ocenia Michał Marczak z DI BRE Banku.

Podobnie będzie w przypadku innych większych spółek, których pakiety mogą trafić na giełdę, m.in. TP (1,04 proc. w 2009 roku i 3,11 proc. w 2010 roku), Lotosu (do 13 proc.), BZ WBK i Banku Handlowego, które mają trafić na rynek w przyszłym roku. W tym czasie SP będzie też szukał nabywców np. na ponad 31 proc. Mennicy Polskiej. Nie wyklucza także sprzedaży na giełdzie ok. 56 proc. Bogdanki.

– W najbliższym czasie inwestorzy będą uwzględniać w cenach akcji spodziewaną podaż akcji. Do czasu przeprowadzania transakcji będą dostosowywali do niej notowania papierów – mówi Sebastian Buczek, prezes Quercus TFI.

To pierwsze reakcje na plany rządu. Kiedy transakcje zaczną dochodzić do skutku, ich wpływ na notowania spółek będzie zależał głównie od ceny, za jaką papiery będzie sprzedawać SP. To szczególne istotne przy większych pakietach. Im więcej oferowanych akcji, tym większy nacisk potencjalnych kupców na dyskonto w stosunku do aktualnej ceny na rynku. W takich przypadkach Skarb Państwa zwykle sprzedaje akcje w umówionych transakcjach pakietowych.

– Inwestorzy, którzy będą kupować akcje od Skarbu Państwa, będą sprzedawać wcześniej posiadane, aby kupić potem papiery taniej od resortu – mówi Marek Pokrywka z DM BOŚ.

Negatywna reakcja na sprzedaż akcji jest też bardzo prawdopodobna, jeśli Skarb Państwa rzuci na giełdę pakiet akcji o wartości stosunkowo dużej w porównaniu ze średnimi obrotami akcjami spółki na GPW.

– Na przykład w Polimeksie i Budimeksie mógłby sprzedać akcje w ciągu jednego dnia i nikt by tego nie zauważył. We WSiP-ie transakcja będzie już bardziej widoczna – mówi Arkadiusz Chojnacki z Ipopema Securities.

Nieco inaczej wygląda sytuacja spółek, dla których minister skarbu będzie poszukiwał inwestorów, np. Ciechu, Enei czy Ruchu. Gracze giełdowi w tym wypadku nie muszą obawiać się zwiększonej podaży akcji. Ważny będzie jednak odbiór potencjalnych inwestorów i ich plany.

– Pojawienie się na przykład możliwości skupu akcji z giełdy, jeśli wcześniej rynek pod to nie grał, może działać korzystnie na kursy – mówi Sebastian Buczek.