Według danych Agencji Rynku Energii (ARE) po I kwartale udział produkcji krajowej zmniejszył się do 12,5 proc. Spadek nie jest więc duży, ale pokazuje, że potencjał produkcyjny polskich rafinerii w zakresie LPG jest właściwie na maksymalnych obrotach. Szanse na wzrost produkcji nie są więc duże, zwłaszcza że znacząca część krajowej produkcji jest przez rafinerie wykorzystywana do celów energetycznych we własnym zakresie.

Rosja wciąż na czele

Od kogo w takim razie Polska jest uzależniona w zakresie importu gazu płynnego? Według danych zgromadzonych przez Polską Organizację Gazu Płynnego (POGP) największy udział w imporcie LPG do Polski ma wciąż Rosja. W 2008 roku jej udział w imporcie wyniósł 28 proc., podczas gdy rok wcześniej 25 proc., a dwa lata temu był to poziom 29 proc. Kolejni dostawcy to Kazachstan – 20 proc., Białoruś – 14 proc., Litwa – 10 proc., Niemcy – 7 proc. Warto odnotować wzrost importu z Litwy. Jest to rezultat zakończenia problemów związanych z pożarem w rafinerii w Możejkach.

Trzeba zauważyć, że 35 proc. całego importu pochodzi od naszych geograficznych sąsiadów, a więc Białorusi, Litwy, Niemiec, Czech i Ukrainy.

Nasi jednocześnie sąsiedzi geograficzni i partnerzy z UE zabezpieczają 1/5 dostaw na rynek polski. Oznacza to, że istnieje możliwość dość szybkiego zabezpieczenia interwencyjnych dostaw w przypadku zakłóceń z innych państw. Z krajów Unii Europejskiej pochodzi łącznie 37 proc. produktu importowanego, podczas gdy rok wcześniej było to 39 proc. – podaje POGP.