Od wielu miesięcy na rynku sprzedaży mieszkań panuje stagnacja. Z oddanych w tym roku do użytku ponad 82 tysięcy mieszkań zaledwie 10-15 proc. znalazło nabywców, mimo że w naszym kraju brakuje co najmniej 1,5 mln mieszkań. Nie ma nabywców, bo banki zaostrzyły kryteria udzielania nowych kredytów, a potencjalni inwestorzy wstrzymują się z zakupami, licząc na większy spadek cen mieszkań. Dla osób o dużych dochodach, które na razie nie mają własnego mieszkania, najlepszym rozwiązaniem jest najem.

Za co zapłaci najemca

Osoba wynajmująca mieszkanie musi mieć świadomość, że czynsz nie jest jedynym kosztem, który poniesie. Nim wynajmiemy mieszkanie, należy upewnić się, kto zapłaci za wodę, gaz, energię elektryczną, telefon, telewizję kablową i internet. Może to być dodatkowo kwota rzędu kilkuset złotych miesięcznie.

Nie znajdziemy już mieszkania na wynajem, za które właściciel domagałby się ceny określonej w dewizach. Kiedyś było to normą, ale ostatnie lata przyniosły niebywały wzrost wartości złotego i czynsz określony np. w dolarach byłby całkowicie nieopłacalny.

- Już od kilku lat właściciele mieszkań chętniej podają stawki za wynajem w złotówkach niż w euro i dolarach - potwierdza Matylda Kong z Ghelamco Residental.

- Mieszkania wynajmują przede wszystkim studenci, osoby przyjeżdżające do pracy do dużych miejscowości, firmy dla swoich pracowników i właśnie osoby szukające mieszkania do kupna - mówi Artur Walczak z agencji redNet24. Często na najem mieszkania decyduje się kilka osób - by zmniejszyć indywidualne koszty najmu. Dotyczy to przede wszystkim studentów. Właściciele nieruchomości niezbyt chętnie patrzą na tego rodzaju najemców, bojąc się dewastacji lokalu i protestów sąsiadów. W takim wypadku najczęściej kwota najmu jest określana na nieco wyższym poziomie - o ok. 100 zł miesięcznie. Najemca musi się też liczyć z koniecznością zapłacenia kaucji gwarancyjnej - najczęściej w wysokości jednomiesięcznego czynszu.

Nie wszędzie czynsz podrożeje

Ceny najmu nie wzrosną za lokale położone w gorszych dzielnicach, gorzej skomunikowanych z centrum oraz w budynkach z wielkiej płyty.

- Podaż nowych mieszkań powoduje, iż mieszkania w starych zasobach są niechętnie wynajmowane - potwierdza Małgorzata Czerwińska z Maxon Nieruchomości. Jedynie mieszkania starsze leżące w centrum mogą liczyć na większe zainteresowanie potencjalnych najemców. Cechą charakterystyczną są też duże różnice cen najmu między poszczególnymi dzielnicami - czasem sięgają one nawet kilkudziesięciu procent. O ile w centrum Warszawy średnia cena najmu zbliża się do 60 złotych za metr mieszkania miesięcznie, a na Pradze Północ, a więc w dzielnicy, która nie najlepiej skomunikowana z centrum, ceny są prawie o połowę niższe. Z analiz firmy Reas wynika, że zróżnicowanie cen najmu najmniejsze jest w Katowicach, Trójmieście i Wrocławiu, gdzie najwyższe ceny są 3-5-krotnie wyższe od najniższych. W Warszawie różnica w cenie jest 15-krotna - między najdroższymi i najtańszymi ofertami.

Zupełnie inne wymagania ma student, którego interesuje najczęściej tylko niska cena, a inne prezes dużej spółki, któremu firma wynajmuje mieszkanie. Na rynku jest oferta dla wszystkich. W większości miast student znajdzie mieszkanie za ok. 1 tys. zł, a prezes wynajmie mieszkanie o odpowiednim standardzie za kilka tysięcy złotych.

Chętni na duże lokale

Coraz więcej klientów szuka większych lokali - mówi Małgorzata Kędzierska z portalu Inwestycje.pl. W chwili obecnej najtańsze mieszkanie jednopokojowe można wynająć w Łodzi (zestawienie dotyczy tylko dużych miast) - za ok. 800 zł miesięcznie. Za podobny lokal w Poznaniu zapłacimy 1,1 tys. zł., we Wrocławiu i Krakowie ok. 1,2-1,3 tys. zł, a w Warszawie nawet 1,8 tys. zł miesięcznie. Stolica jest najdroższa. Trzeba jednak brać pod uwagę, że są to ceny wywoławcze i niemal zawsze właściciel mieszkania decyduje się na obniżkę ceny o 100-200 zł miesięcznie.

- Są mieszkania, które czekają na najem kilka miesięcy - granica zaporowa w stolicy to ok. 3,5 tys. zł miesięcznie - twierdzi Artur Walczak z redNet24.

OPINIA

Marcin Jańczuk

Metrohouse

Od kilku lat studenci preferują wynajem mieszkań trzypokojowych, także w budynkach z wielkiej płyty zlokalizowanych w sypialnianych dzielnicach miast. Takie rozwiązanie obniża koszty wynajmu, bo umożliwia zamieszkiwanie w jednym lokalu nawet pięciu osób. Na przeciwległym biegunie popyt jest generowany przez klientów poszukujących mieszkań o podwyższonym standardzie, także w apartamentach, o powierzchni powyżej 80 mkw., gdzie miesięczny czynsz najmu przekracza 10 tys. zł. Tego typu ofert pojawia się na rynku coraz więcej.