Pogarszająca się sytuacja na rynku pracy sprawia, że coraz więcej Polaków ma kłopoty z terminowym regulowaniem swoich zobowiązań kredytowych.
Publikacja: 31 lipca 2009, 03:00
Największe problemy występują w segmencie tzw. consumer finance. Tym pojęciem zwykło się określać popularne kredyty ratalne, pożyczki gotówkowe czy kredyty w kartach. To na ogół najłatwiej dostępne kredyty na rynku – bankom zależy na ich sprzedaży, gdyż są obłożone wysokimi marżami, a oprocentowanie przeważnie sięga maksymalnie dozwolonych stawek (czterokrotności stopy lombardowej NBP, czyli aktualnie 20 proc.). Z tej też przyczyny są najbardziej ryzykownymi pożyczkami na rynku.
– Gdy coraz więcej osób traci źródło dochodów, co ma obecnie miejsce na polskim rynku pracy, automatycznie przekłada się to na pogorszenie jakości portfela kredytów dla gospodarstw domowych – mówi Rafał Benecki, ekonomista ING Banku Śląskiego.
Od początku roku odsetek osób bez pracy wzrósł z 8,8 proc. do 10,7 proc. na koniec czerwca. W tym samym czasie procent kredytów zagrożonych udzielonych gospodarstwom domowym (bez kredytów hipotecznych) wzrósł z 3,5 do 4,2 proc. I zdaniem ekonomistów ta zależność będzie nadal widoczna w kolejnych kwartałach.
Dowodem mogą być wyniki BRE. Według wstępnych informacji samego banku w II kwartale musiał utworzyć prawie 100 mln zł rezerw na takie kredyty, udzielane przez jego detaliczne ramię, mBank.
– Niedostatecznie skalkulowaliśmy ryzyko kredytowe takich pożyczek. Udzielaliśmy ich zbyt wiele klientom, o których wiedzieliśmy zbyt mało. Wraz z pogorszeniem się sytuacji na rynku okazało się, że część klientów nie spłaca swoich zobowiązań kredytowych – przyznaje Wiesław Thor, wiceprezes BRE odpowiedzialny za ryzyko kredytowe. Dlatego w maju mBank ostatecznie wycofał się z takich pożyczek.
Ze stratami z tytułu kredytów konsumpcyjnych musi liczyć się też Kredyt Bank. Już w I kwartale tego roku pożyczki udzielane przez jego specjalistyczną firmę Żagiel kosztowały bank 70 mln zł. Tyle wyniosły odpisy.
Zdaniem analityków z odpisami na kredyty z segmentu consumer finance w większym czy mniejszym stopniu musi się liczyć każdy gracz obecny na tym rynku. Nawet kilkaset milionów złotych mogą np. wynieść rezerwy z tego tytułu w PKO BP, największym polskim pożyczkodawcy.
1: pat z IP: 89.78.5.* (2009-07-31 07:41)
to jak mogą ciążyć skoro np na reklamy wydają 2ml np bank wbk podobno dal 2ml ngrody
2: af31 z IP: 83.14.249.* (2009-07-31 09:13)
Niech ograniczą płace. W PRL też byli prezesi, a płace były niższe.
3: menedżer z IP: 78.8.104.* (2009-07-31 11:26)
Dają niskie kredyty byle komu, naciągaczom i ludziom naiwnym, którzy już w momencie brania kredytu wiedzą, że będą mieć kłopot ze spłatą.
Tworzone regulaminy wynagrodzeń zachęcają do głupoty.
4: wjw z IP: 95.40.38.* (2009-07-31 11:48)
Jak sie bezmyślnie udzielało przez pośredników którym zależało wyłacznie na prowizji bez sprawdzenia czy pożyczkobiorca jest już zadłużony gdzie indziej to teraz mamy finał tej zabawy.
Niektórzy z klientów banków pożyczek zrobili sobie małą piramidę finansową.
5: Franek z IP: 83.19.180.* (2009-08-03 20:32)
BRE to jeszcze czeka sprawa w SOKiK i na ewentualność niekorzystnego wyniku też muszą przygotować rezerwy
http://tnij.org/enbank

Nowe obowiązki nałożone na deweloperów, między innymi konieczność publikacji prospektów sprzedawanych inwestycji, nie są na tyle wymagające finansowo, aby przełożyły się na ceny.

Akcje Facebooka tracą na wartości. Drugiego dnia handlu cena spadła poniżej ceny emisyjnej. »




