Do 2020 roku ma powstać 2 tys. biogazowni rolniczych o mocy po ok. 1 MW. Opłacalność produkcji ma zapewnić nowy system finansowego wspierania wytwarzania prądu z biogazu rolniczego.
Publikacja: 27 lipca 2009, 03:00 Aktualizacja: 27 lipca 2009, 10:29
Ministerstwo Gospodarki we współpracy z Ministerstwem Rolnictwa i Rozwoju Wsi przygotowało projekt programu Innowacyjna Energetyka – Rolnictwo Energetyczne. Jego istotą jest prawne uznanie biogazu rolniczego za odnawialne źródło energii, m.in. biogazu produkowanego z biomasy i odchodów zwierzęcych. To zapewni zbyt energii elektrycznej wytwarzanej z biogazu, której produkcja ma być finansowo wspierana. Producenci prądu z biogazu rolniczego mają mieć zapewnione dodatkowe przychody ze sprzedaży tzw. zielonych i czerwonych certyfikatów, a w przypadku wprowadzania gazu do sieci gazowniczej z nowego rodzaju certyfikatów. Rząd chce, żeby do 2020 roku powstało w Polsce około 2 tys. biogazowni rolniczych o łącznej mocy 2000-3000 MW. Władze szacują, że w Polsce możliwa jest roczna produkcja 5-6 mld m3 biogazu, o parametrach gazu ziemnego. Oceniają, że z samych produktów ubocznych rolnictwa i przemysłu rolno-spożywczego można produkować rocznie około 1,7 mld m3 biogazu, co odpowiada około 10 proc. krajowego zużycia gazu.
Ministerstwo Gospodarki proponuje jednak wprowadzenie obowiązku uzyskania koncesji na wytwarzanie biogazu rolniczego.
– To może sparaliżować czy wręcz uniemożliwić wprowadzenie całego programu. Uzyskanie koncesji mogłoby sprawić rolnikom spore trudności, a więc zniechęcać do inwestycji. Dlatego prezes URE proponuje łatwiejszą procedurę – rejestrację w agencji rolnej – mówi Agnieszka Głośniewska z Urzędu Regulacji Energetyki.
Według wyliczeń rządu na wybudowanie biogazowni o mocy 2 tys. MW potrzeba 4–5 mld euro (2–2,5 mln euro na 1 MW). Około 50 proc. kosztów inwestycji ma być sfinansowane pieniędzmi przedsiębiorców, a reszta dotacjami lub preferencyjnymi kredytami. Koszty programu są jednak raczej niedoszacowane.
– Da się wybudować za 2,5 mln euro biogazownię o mocy 1 MW, ale jeśli z biogazu ma powstawać prąd, to trzeba dokupić kogeneratory za 1 mln euro – mówi Wojciech Kurdziel, prezes Kopex Polskie Biogazownie.
Na zachętę dla inwestorów władze proponują, żeby w przypadku wytwarzania z biogazu prądu w kogeneracji z ciepłem dać producentom prawo do przychodów ze sprzedaży dwóch rodzajów certyfikatów: za produkcję w kogeneracji i za wykorzystanie odnawialnych źródeł energii. Polska Izba Gospodarcza Energetyki Odnawialnej wyjaśnia, że nieznana jest jeszcze cena certyfikatu z kogeneracji dla biogazu. Gdyby dziś cena certyfikatu wynosiła 120 proc. ceny rynkowej, to producenci energii elektrycznej z biogazu mogliby liczyć na przychód w wysokości 590 zł/MWh, co zdaniem Izby mogłoby stać się bodźcem dla rozwoju biogazowni.
– Bez długofalowego systemu wsparcia i jasno ustalonej kwoty za certyfikat kogeneracyjny dla biogazu, a niestety oba warunki nie są spełnione w nowelizacji prawa energetycznego, nie będzie możliwe osiągnięcie celu – uważa Michał Ćwil z Polskiej Izby Gospodarczej Energetyki Odnawialnej.
1: Walenty Wsiok z IP: 83.26.221.* (2009-07-27 07:51)
Puszczanie wiatrów, gazowanie - w dwu znaczeniach - to specjalność WSI. Ta akcja trwa od wieków! Jeno użytku z tego nie ma żadnego. I nie bedzie, bo niby, co ma być?! Może by tak stworzyć Katedrę Wiatrologii i Bąkologii Stosowanej w SGGW?
2: przewidywanie z IP: 89.74.143.* (2010-09-04 12:56)
Znowu koncesje - oraz nowe pozwolenia na opłacanie pasożytów urzędasów. Od każdej głupoty wymyślonej przez tą nieproduktywna "sforę" trzeba będzie płacić pieniądze. Niech idą z tym do wora. Nic w Polsce mądrego nie da się zrobić bez płacenia różnych haraczy pasoŻytom i nierobom

Nowe obowiązki nałożone na deweloperów, między innymi konieczność publikacji prospektów sprzedawanych inwestycji, nie są na tyle wymagające finansowo, aby przełożyły się na ceny.

Akcje Facebooka tracą na wartości. Drugiego dnia handlu cena spadła poniżej ceny emisyjnej. »




