Przedstawiona wczoraj przez Aleksandra Grada, ministra skarbu, aktualizacja programu prywatyzacji przewiduje, że z tytułu sprzedaży państwowych udziałów do tegorocznego budżetu trafi około 10 mld zł (dodatkowe 2 mld zł pochodzą z podpisanych już umów), a pozostałe 25 mld zł zasilą Skarb Państwa w 2010 roku.

To, że rząd chce przyśpieszyć prywatyzację, by załatać dziurę budżetową, nie jest zdaniem ekonomistów żadną niespodzianką. Zaskoczeniem jest zarówno skala zakładanych przychodów oraz wpisanie na listę spółek przewidzianych do prywatyzacji Grupy Lotos.

– Można polemizować, czy sprzedaż przy obecnych cenach to najlepszy pomysł. Z drugiej jednak strony nie ma co ukrywać, że kryzys niejako przymusił rząd do takiego kroku. Jako przeciwnik państwowego nadzoru nad spółkami jestem za dokończeniem prywatyzacji, jednak w przypadku takich spółek jak KGHM, które rok w rok przynoszą państwu ogromną dywidendę, trzeba być bardzo ostrożnym – ocenia prof. Witold Orłowski, ekonomista PricewaterhouseCoopers Polska.

W tym roku z tytułu dywidendy z samego KGHM trafiło do budżetu ponad miliard złotych.

Zapowiedź sprzedaży przez Skarb Państwa akcji KGHM (komunikat ministerstwa mówi o sprzedaży od 10 do 41 proc. akcji kombinatu) oraz Lotosu negatywnie odebrali inwestorzy i analitycy giełdowi. Po ujawnieniu planów resortu skarbu kursy akcji obu spółek spadły wczoraj o około 3 proc.

– Informacja o zamiarze sprzedaży akcji KGHM i Lotosu jest zaskakująca. Wysprzedawanie spółek surowcowych nie wydaje się przemyślanym posunięciem ze strony Ministerstwa Skarbu Państwa (MSP) – mówi Sebastian Buczek, prezes Quercus TFI.

Projekt prywatyzacji miedziowego giganta skrytykowali też związkowcy, którzy boją się o swoje miejsca pracy. Zapowiedzieli, że ewentualna prywatyzacja spotka się z protestami załogi.

– Nie ma jeszcze decyzji, jakie i jak duże pakiety akcji zostaną sprzedane. Będziemy o tym dyskutować na Komitecie Stałym Rady Ministrów – bronił konceptu prywatyzacji minister Grad.

Przyznał jednak, że w przypadku Lotosu chodzi o sprzedaż niewielkiego pakietu akcji (Skarb kontroluje prawie 60 proc. akcji Lotosu).

Oprócz paliwowego i miedziowego koncernu sprywatyzowane mają być także m.in. Enea, Tauron, PGE, Energa i ZE PAK z branży energetycznej oraz Ciech, Zakłady Chemiczne Police, Zakłady Azotowe Puławy, Zakłady Azotowe Tarnów i Zakłady Azotowe Kędzierzyn z branży chemicznej. Zgodnie z wcześniejszym planem ministerstwo chce też do końca tego roku przeprowadzić I etap prywatyzacji Giełdy Papierów Wartościowych. Resort zdecydował się wczoraj zaprosić do dalszych rozmów wszystkie cztery zagraniczne giełdy, które wyraziły zainteresowanie zakupem akcji naszego parkietu. O zakup większościowego pakietu akcji GPW starają się: Deutsche Boerse, London Stock Exchange, Nasdaq OMX, NYSE Euronext. MSP chce w tym roku sprzedać od 51 do 73,82 proc. akcji GPW.

W ręce inwestorów mają też trafić akcje z tzw. resztówek po prywatyzacji, m.in. Pekao, Banku Handlowego i Telekomunikacji Polskiej oraz kolejne pakiety częściowo sprywatyzowanych LW Bogdanki i Ruchu.

MSP nie przewiduje sprzedaży kolejnych akcji PKO BP (ma ich ponad 51 proc.). Minister Grad zapowiedział wczoraj jedynie przyśpieszenie planowanej nowej emisji akcji tego banku. Zamiast w listopadzie odbędzie się ona prawdopodobnie w październiku.