ANALIZA

Dziś odbędzie się w sejmowej Komisji Infrastruktury pierwsze czytanie rządowego projektu ustawy o koncesjach na roboty budowlane lub usługi. Koncesje mają być łatwiejsze do zastosowania dzięki ich przeniesieniu ze sformalizowanego prawa zamówień publicznych do odrębnej ustawy. Nowością będzie możliwość korzystania z koncesji przy robotach budowlanych i usługach.

Uproszczona procedura

Nowością będzie negocjacyjna procedura wyboru koncesjonariusza. Ma ona uwzględniać zasady jawności, równości i konkurencyjności.

Po publikacji ogłoszenia o koncesjach firmy będą mogły składać wnioski o udzielenie koncesji wraz z oświadczeniem o spełnianiu warunków udziału opisanych w ogłoszeniu. Potem kandydaci będą zapraszani do negocjacji co do istotnych aspektów koncesji. Następnie firmy zostaną poproszone o złożenie ofert. Koncesjonodawca wybierze z nich ofertę najkorzystniejszą na podstawie kryteriów oceny ofert określonych w ogłoszeniu i opisie warunków udzielanej koncesji.

- Na szczególną uwagę zasługuje kwestia procedur, bowiem projekt wprowadza nową odrębną procedurę dla udzielania koncesji, dodatkowo odnosząc ją do ustawy o partnerstwie publiczno-prywatnym - ocenia Agata Kozłowska z firmy doradczej Investment Support.

Według Włodzimierza Dzierżanowskiego, prezesa Grupy Doradczej Sienna, różnica pomiędzy koncesją a zamówieniem publicznym polega przed wszystkim na formie wynagradzania za świadczenie spełniane przez wykonawcę.

- Wynagrodzenie w przypadku koncesji musi zawierać w sobie element czerpania przez wykonawcę korzyści z wykonywanej usługi lub wzniesionego obiektu budowlanego. Nie może być więc w całości zapłatą za spełnione świadczenie. To prowadzi do podziału ryzyka przedsięwzięcia na oba podmioty - publiczny i prywatny - dodaje Włodzimierz Dzierżanowski.

Mniej formalizmu

Samo wyodrębnienie ustawy koncesyjnej wzbudza kontrowersje.

- Korzyścią jest z pewnością większa przejrzystość i ułatwienie zrozumienia, jakie czynności krok po kroku muszą być dokonane, aby udzielić koncesji. Poza tym taka rozdzielność ułatwia wprowadzenie rozwiązań, które w przepisach o zamówieniach publicznych nie istnieją - np. zniesienie prymatu przetargu nieograniczonego, poszerzenie możliwości uzupełniania i doprecyzowywania ofert, odformalizowanie procesu kontraktowania poprzez odsunięcie żądania dokumentów na czas po wyborze oferty i wyłącznie od wybranego wykonawcy - ocenia Włodzimierz Dzierżanowski.

- Wiele założeń projektu stanowi zdecydowany krok w kierunku odformalizowania udzielania zamówień publicznych - ocenia Agnieszka Ferek, radca prawny z Kancelarii Lovells.

Szczególnie daleko idące uproszczenia będą dotyczyły możliwości udzielania koncesji spółkom komunalnym.

Ryzyko niespójności

- W projekcie pojawia się odrzucony w noweli p.z.p. pomysł udzielania koncesji z pominięciem tej ustawy jednostkom komunalnym, co znowu wywoła obawy prywatnych konkurentów - uważa Włodzimierz Dzierżanowski.

Wyodrębnienie koncesji może rodzić ryzyko niespójności przepisów o koncesjach z innymi ustawami.

- Nie ma mowy o niespójności. Projekt ustawy o PPP oraz projekt ustawy koncesyjnej uzupełniają się i dodając do tego przepisy o zamówieniach publicznych mamy komplet ustaw, które regulują problematykę współpracy podmiotów publicznych z sektorem prywatnym - podkreśla Andrzej Panasiuk, wiceminister infrastruktury.

Wskazuje, że ustawa koncesyjna ma charakter proceduralny, czyli zawiera przepisy mówiące, w jaki sposób nawiązać współpracę z podmiotem prywatnym oraz jak przygotować negocjacje i zawrzeć umowę.

- Projekt ustawy o PPP nawiązuje do ustawy koncesyjnej w procedurze wyboru partnera prywatnego, odrębnie reguluje finansowanie PPP, możliwość nawiązania PPP w formie spółki oraz wnoszenia składników majątkowych do projektu przez stronę publiczną i prywatną - dodaje Andrzej Panasiuk.

- Nowa regulacja, zawierająca autonomiczną procedurę wyboru koncesjonariusza, niekoniecznie będzie sprzyjać rozwojowi tej instytucji, ponieważ potencjalni partnerzy transakcji zobowiązani będą do stosowania przepisów nieznanych i niesprawdzonych w praktyce - uważa Agnieszka Ferek, radca prawny z Kancelarii Lovells.

Skargi do WSA

Sposób rozstrzygania sporów między oferentami będzie zupełną nowością. Zamiast czasochłonnej procedury odwoławczej przed arbitrami Krajowej Izby Odwoławczej przedsiębiorcy będą mogli wnosić skargi do wojewódzkiego sądu administracyjnego, ale tylko przy wartości powyżej 5,15 mln euro.