Po słabej piątkowej sesji już otwarcie wczorajszych notowań przyniosło silne zwyżki indeksu WIG20. Wzrósł o 1,65 proc., a potem tylko zwiększał skalę zwyżki. Na szczytach notowań po godz. 16.00 przekroczył barierę 2000 pkt. Do maksimów z czerwca brakowało w tym momencie 41 pkt, czyli 2,1 proc. Ostatecznie na zamknięciu indeks największych spółek zyskał wczoraj 5,33 proc. i zakończył dzień notowaniami na poziomie 1998,39.

– To efekt kontynuacji zakupów przez inwestorów zagranicznych, w tym przez agresywny kapitał spekulacyjny, który kupuje cały koszyk WIG20. Spodziewam się, że ruch na rynkach europejskich poprzedza atak na szczyt ostatniej fali wzrostowej na giełdach amerykańskich i w USA także będzie mocna sesja. Optymizm inwestorów potwierdzają wzrosty cen na rynku surowców i drożejące euro – mówi Marcin Skupień, makler DM BZ WBK.

Wśród liderów znalazły się wczoraj banki, m.in. BRE Bank. Kurs firmy w piątek mocno stracił po informacji, że bank w II kwartale będzie miał prawie 90 mln straty brutto z powodu rezerw. Podejście inwestorów do sektora finansowego na giełdach poprawiły doniesienia o rozwiązaniu problemów amerykańskiego pożyczkodawcy CITI Group, który według nieoficjalnych informacji uniknie upadłości dzięki pomocy inwestorów prywatnych.

Makler DM BZ WBK ocenia, że WIG20 w ciągu najbliższych dni przebije o kilka procent tegoroczne szczyty, które znajdują się w okolicy 2042 pkt. Potem dojdzie do korekty tego ruchu wzrostowego.

Na kluczową rolę rynków amerykańskich w rozwoju sytuacji na giełdzie zwracają uwagę analitycy techniczni. Krzysztof Pado z Beskidzkiego Domu Maklerskiego wskazuje, że od kwietnia na wykresie WIG20 kształtowała się formacja głowy i ramion, która jeszcze niedawno wskazywała na możliwość powrotu znacznych spadków. Sytuacja zmieniła się, kiedy WIG20 obronił się przed zniżką poniżej 1800 pkt.

– Dzięki temu nie doszło do pełnej realizacji formacji głowy i ramion, która zgodnie z założeniami analizy technicznej mogła sprowadzić indeks w okolice 1650 pkt. Po mocnej zwyżce na początku ubiegłego tygodnia na wykresie utworzyła się za to formacja klina łącząca maksymalne i minimalne poziomy notowań od 12 czerwca do 12 lipca. Najbliższym oporem po wybiciu z formacji klina jest poziom 2000 pkt, a po jego przebiciu 2043 pkt – mówi Krzysztof Pado.

Przemysław Smoliński z DM PKO BP spodziewa się, że jeśli S&P 500 przebije 950 pkt, warszawska giełda powinna kontynuować wzrosty, ale na krótko ten ruch przerwie korekta spadkowa.

– Jeżeli poniedziałkowa sesja na GPW zakończy się na poziomie zbliżonym do otwarcia, korekta ściągnie indeks w okolice 1760 punktów. Jeśli jednak na zamknięciu WIG20 będzie notowany wyżej, korekta nie będzie aż tak głęboka. Będzie to kilkudniowy ruch w dół, po którym wzrost będzie kontynuowany. WIG20 w ciągu półtora miesiąca może dojść do poziomu 2200 punktów – mówi analityk DM PKO BP.

Dodaje, że ewentualne rozegranie się negatywnego scenariusza, czyli spadku S&P500 poniżej 880 pkt, do 830-840 pkt, będzie dla WIG20 oznaczało zejście w okolice 1700–1690 pkt.

Z dużym sceptycyzmem do dalszych zwyżek WIG20 i możliwości pokonania najbliższych oporów podchodzi analityk Beskidzkiego Domu Maklerskiego.

– Dane makroekonomiczne na świecie i w Polsce nie dają podstaw do silnych wzrostów. Na dodatek na GPW w sierpniu rozpocznie się sezon publikacji wyników za II kwartał. Na rynku panuje przekonanie, że wyniki będą lepsze niż w I kwartale, ale może nie obyć się bez negatywnych niespodzianek. Przykładem jest BRE Bank – mówi Krzysztof Pado.