Przychody NFZ w tym roku będą niższe od pierwotnie zakładanych o prawie 1,8 mld zł. Mniej pieniędzy niż w tym roku będzie również w przyszłym. Jacek Paszkiewicz, prezes Narodowego Funduszu Zdrowia, zaproponował więc podwyżkę składki zdrowotnej o 0,25 punktu procentowego. Obecnie wynosi ona 9 proc.

– Zwiększenie poziomu składki oznaczałoby dodatkowe wpływy do Funduszu w wysokości 1,5 mld zł – uważa prezes NFZ.

Bez zgody rządu

Propozycja została skierowana do minister zdrowia Ewy Kopacz oraz szefa resortu finansów Jacka Rostowskiego. Na ten temat wypowiedział się nawet premier Donald Tusk. Zapewnił, że rząd nie planuje podwyższenia składki. Część ekspertów uważa jednak, że jest to błędna decyzja.

– Składka powinna być podwyższona, bo w przeciwnym razie nastąpi zmniejszenie przychodów Funduszu, co będzie miało negatywny wpływ na finansowanie leczenia pacjentów – uważa Krzysztof Bukiel, przewodniczący Ogólnopolskiego Związku Zawodowego Lekarzy (OZZL).

Przeciwnicy tego rozwiązania podkreślają, że wzrost składki nie spowoduje poprawy w dostępie do świadczeń zdrowotnych, a dodatkowe środki zostaną wydane przez szpitale na wynagrodzenia.

– Koszty pracy w szpitalach już teraz są wystarczająco wysokie – uważa Maciej Dercz, ekspert ds. ochrony zdrowia, były pracownik Instytutu Zdrowia Publicznego w Warszawie.

Skutki kryzysu

O tym, że przychody Narodowego Funduszu Zdrowia będą w tym roku niższe, od prognozowanych w połowie 2008 roku (wtedy prezes NFZ przedstawił założenia do planu finansowego na 2009 rok), było pewne już pod koniec 2008 roku. Wtedy jednak Fundusz przewidywał, że spadek nie będzie wyższy niż 1 mld zł. Wpływ kryzysu gospodarczego na finanse NFZ okazał się jednak większy, niż zakładano. Od początku tego roku zmniejszyła się ściągalność składki zdrowotnej. Do maja do Funduszu wpłynęło o 618 mln zł mniej, niż zakładano to w planie finansowym. Do końca roku przychody NFZ zmniejszą się o prawie 1,8 mld zł.

– Ta różnica zostanie pokryta z funduszu zapasowego, na którym w latach 2005–2007 zgromadzono 2,7 mld zł – zapewnia Jacek Paszkiewicz.

Dodaje, że NFZ przeznacza cały fundusz zapasowy, jaki udało się zgromadzić, po to, by w przyszłym roku plan finansowy NFZ nie był niższy od tego, który jest podstawą do zawierania umów z przychodami, szpitalami i innymi świadczeniodawcami.

Innym sposobem, by poprawić sytuację finansową NFZ, mogłoby być zaciągnięcie kredytu bankowego lub z budżetu państwa. To ostatnie rozwiązanie wydaje się jednak mało realne.

Podwyższyć składkę

Sposobem na zwiększenie środków na system lecznictwa może być podwyżka składki zdrowotnej. Wypowiedź premiera Donalda Tuska, aby jej nie zmieniać, jest to o tyle dziwna, że 19 marca 2008 r. na zakończenie obrad tzw. Białego Szczytu (w jego trakcie środowiska medyczne, a także organizacje zrzeszające pracowników ochrony zdrowia i strona rządowa przygotowały rekomendacje niezbędnych zmian w systemie ochrony zdrowia) powiedział, że będzie rekomendował w 2010 roku zwiększenie składki zdrowotnej o jeden punkt procentowy. Taki wzrost miał spowodować zwiększenie przychodów Funduszu o około 6 mld zł.

Niektórzy za, niektórzy przeciw

Część środowiska medycznego nie kryje rozczarowania odpowiedzią rządu na propozycję zwiększenia składki zdrowotnej. Zwolennikiem tego rozwiązania jest m.in. Ogólnopolski Związek Zawodowy Lekarzy. Zdaniem tego związku, nakłady na ochronę zdrowia są wciąż zbyt małe, co nie pozwala na urealnienie wyceny większości świadczeń zdrowotnych.

Jednak zdaniem niektórych ekspertów z zakresu ochrony zdrowia, podwyżka składki zdrowotnej jest niepotrzebna, bo w efekcie spowoduje tylko dodatkowe obciążenia finansowe dla obywateli, ale nie doprowadzi do poprawy dostępności do świadczeń zdrowotnych i skrócenia szpitalnych kolejek.

– Placówki medyczne są w stanie wydać każdą ilość pieniędzy, jaka do nich trafia. Zamiast podwyższać składkę, należy zmienić pogląd na temat sposobu kontrolowania wydatków przez szpitale – uważa Maciej Dercz.

Dodaje, że jedną z możliwości dotyczących poprawy sytuacji finansowej NFZ mogłoby być zwolnienie go z opłacania kosztów świadczeń udzielanym dzieciom do 18 roku życia. To zadanie powinno należeć do budżetu państwa.

– To państwo, zgodnie z konstytucją, ma zapewnić tej grupie dostęp do szczególnej opieki zdrowotnej. Takie rozwiązanie funkcjonuje w niektórych krajach Unii Europejskiej – mówi Maciej Dercz.