Opóźnienia w płatnościach to jeden z podstawowych problemów, z jakimi boryka się polska branża odzieżowa. Dotknął on także sieć Royal Collection, która może mieć sprawę w sądzie.
Royal Collection został wciągnięty przez dostawców na czarną listę dłużników. Powodem jest niepłacenie w terminie za dostarczone kolekcje oraz wymuszanie zmian w umowie o współpracy. Na takie traktowanie nie godzi się Together Sport, dystrybutor marki Venice Beach, który zmuszony był zakończyć współpracę z siecią.
– Ta firma stosuje niezgodne z dobrymi obyczajami kupieckimi metody. Żądała zmiany warunków obowiązującej już umowy, grożąc, że jeśli nie zgodzimy się na nie, nie przyjmie od nas zamówionej części kolekcji – wyjaśnia Joanna Brych z firmy Together Sport.
Jak dodaje, nowe warunki były nie do przyjęcia. Przedstawiony sposób rozliczeń narażałby firmę z góry na duże straty. Firma miała bowiem ponosić koszty transportu zamówionego przez Royal Collection towaru oraz partycypować w adaptacji i remontach lokali, w których będzie on oferowany. Dlatego nie zgodziła się na zmianę warunków, co zakończyło się odmową przyjęcia od niej przez Royal Collection ostatniej partii towaru.
– Zmuszeni będziemy skierować sprawę do sądu. Zwłaszcza że firma zalega również z płatnościami za dostarczone już partie towaru. Z czterech wystawionych faktur zostały uregulowane tylko dwie – mówi Joanna Brych.
Co na to Royal Collection? Udało nam się tylko potwierdzić, że firma faktycznie jest na etapie renegocjacji umów ze swoimi dostawcami. Rozmowy prowadzone są z wieloma firmami, w tym również z dystrybutorem marki Calvin Klein.
Nad dalszą współpracą z Royal Collection zastanawia się także polska marka Simple.
– Od jakiegoś czasu zauważamy też, że sieć ma problemy z dotrzymaniem terminów płatności – mówi Jerzy Rejmer, prezes Simple.
Czy to oznacza, że kryzys na poważnie dopadł Royal Collection i jest to kolejna po Galerii Centrum sieć sklepów multibrandowych, która może zniknąć z rynku. Firma deklaruje, że jej sytuacja nie jest zła. Przyznaje jednak, że notuje spadki sprzedaży.
Od problemów z płatnościami zaczęło się jednak w Galerii Centrum, która w tym roku ogłosiła upadłość, a która tak jak Royal Collection sprzedawała ubrania różnych marek. Zdaniem dostawców to właśnie opóźnione płatności były sygnałem, że w sieci dzieje się coś niedobrego.
– Dopiero przed ogłoszeniem upadłości sieć przestała regulować zobowiązania finansowe. Wcześniej stosowała jedynie długie, wynoszące 120 dni terminy płatności – mówi Marcin Kleszczewski ze spółki KAN, właściciela marki Tatuum.
O tym, że sytuacja w branży odzieżowej nie jest najlepsza, są też przekonane Zakłady Lniarskie Orzeł. Firma przyznaje, że notuje spadek zamówień o kilkadziesiąt procent w porównaniu z 2008 rokiem od swoich odbiorców, którymi są m.in. Monnari, Galeria Centrum, LPP, KAN, Vistula & Wólczanka.
1: robi z IP: 91.145.139.* (2009-07-09 09:25)
Royal Collection ostanio sie chwalila ta siec ze sie rozrasta , to dlaczego UCIEKLA z Bialegosotku ? widac ze cienko przedzie ... ceny z kosmosu maja armaniego czy lacoste ...

Nowe obowiązki nałożone na deweloperów, między innymi konieczność publikacji prospektów sprzedawanych inwestycji, nie są na tyle wymagające finansowo, aby przełożyły się na ceny.

Akcje Facebooka tracą na wartości. Drugiego dnia handlu cena spadła poniżej ceny emisyjnej. »




