Od jutra spada stopa rezerwy obowiązkowej. Banki będą do Narodowego Banku Polskiego odprowadzać 3 proc., a nie 3,5 proc. depozytów. Oznacza to dla nich 3,3 mld zł oszczędności. RPP, obniżając rezerwę, liczyła, że dzięki tej decyzji banki zwiększą akcję kredytową. Ale bankowcy twierdzą, że przynajmniej na początku nie ma co liczyć na wzrost dostępności pożyczek.

– Przy recesji w gospodarce, konserwatywnej polityce kredytowej i zwiększonych potrzebach pożyczkowych budżetu państwa prawdopodobny jest scenariusz, w którym kwota uwolnionej płynności z tytułu obniżki rezerwy obowiązkowej zostanie w średnim terminie ulokowana w banku centralnym lub w papierach skarbowych emitowanych przez Ministerstwo Finansów – mówi Gert Rammeloo, wiceprezes Zarządu Kredyt Banku.

Podobnie uważa Mateusz Morawiecki, prezes Banku Zachodniego WBK.

– Można się spodziewać, że w pierwszym okresie znaczna część uwolnionych środków zostanie przeznaczona na zakup papierów skarbowych i będzie to miało pozytywny wpływ zarówno na sektor finansowy, jak i na całą gospodarkę – spadek rentowności papierów skarbowych oraz stóp rynku pieniężnego ułatwi finansowanie deficytu państwa – ocenia szef BZ WBK.

Maja Goetting, ekonomistka Banku BPH, przypomina, że kiedy na początku roku NBP wykupił od banków swoje obligacje. Pieniądze z tego tytułu miały zwiększyć płynność sektora. Tymczasem – mówi ekonomistka – większość pieniędzy otrzymanych przez banki z NBP w krótkim czasie wróciła do banku centralnego oraz posłużyła do zakupu papierów skarbowych.

Bankowcy uważają także, że nie należy przeceniać znaczenia obniżki stopy rezerwy obowiązkowej.

– Zasilenie banków w środki pozyskane z obniżenia rezerwy obowiązkowej jest niewspółmierne do potrzeb. Dla nas to kwota kilkudziesięciu milionów złotych. Czy może ona wpłynąć na wyraźne zwiększenie akcji kredytowej? – retorycznie pyta Łukasz Januszewski, członek zarządu Raiffeisen Bank Polska.

Dlatego przedstawiciele banków liczą, że na obniżce stopy rezerw do 3 proc. się nie skończy. Oczekują, że docelowo banki będą odprowadzały do NBP 2 proc. wartości swoich depozytów, podobnie jak robią to banki w państwach strefy euro.

– Banki opowiadają się jednym głosem za dalszym obniżaniem rezerwy obowiązkowej, ale chodzi też o inne działania, które zwiększą płynność sektora i ułatwią pozyskiwanie długoterminowego finansowania oraz wpłyną na obniżenie ryzyka kredytowego, jak np. gwarancje rządowe – uważa Łukasz Januszewski.

Jednak NBP dalsze obniżki uzależnia do ruchu banków.

– Oczekujemy czegoś ze strony sektora bankowego. Liczymy na to, że banki – po zasileniu niebagatelną kwotą 3 mld zł – zaczną realnie zwiększać akcję kredytową – podkreślał w maju Sławomir Skrzypek, prezes NBP.

Jednak szefowie banków mówią, że decyzja NBP będzie miała pozytywne skutki dla akcji kredytowej. Mateusz Morawiecki zwraca uwagę, że dzięki obniżce rezerwy zaistnieją warunki korzystniejsze dla wzrostu akcji kredytowej.

– Inaczej mówiąc: bez tej obniżki kredytów byłoby jeszcze mniej i byłyby jeszcze trudniej dostępne niż dzisiaj – mówi.

– Nie ma najmniejszych wątpliwości, że obniżka rezerwy pomoże w generowaniu kredytów na rynku. Podobnie, jak nie może być wątpliwości, że banki chcą udzielać kredytów. Dla pokonania występujących problemów z dostępnością finansowania jest to jednak krok zbyt mały, by uważać go za decydujący – kończy Brunon Bartkiewicz, prezes ING Banku.