Spotykam się z twierdzeniem, że najważniejszy przy podejmowaniu decyzji inwestycyjnych jest wybór spółek. Rzeczywiście, różnica w stopach zwrotu przy bezpośrednich inwestycjach w akcje bywa ogromna. W I kwartale 2009 roku na akcjach spółki Drągowski można było zarobić 314 proc., a na akcjach Swarzędza stracić aż 71 proc. Wielu inwestorów podobnie myśli o funduszach. Przeciętny klient stara się wybrać fundusz, który dzięki doborowi najlepszych spółek pozwoli osiągnąć wybitny zysk. Tymczasem są to odmienne produkty niż akcje.

Podstawową kwestią jest dopasowanie profilu ryzyka do preferencji inwestora, czyli to, jaką stworzyć kompozycję funduszy, a konkretniej – jaką część portfela zainwestować w poszczególne aktywa: akcje, inwestycje alternatywne, obligacje czy depozyt bankowy. Przykładowo w okresie od początku 2008 roku do końca maja 2009 roku średnia stopa zwrotu z polskich obligacji skarbowych wyniosła 9,3 proc., podczas gdy stopa zwrotu z indeksu WIG -41 proc. W efekcie, mając portfel składający się w 90 proc. z indeksu WIG i 10 proc. z indeksu obligacji, osiągnęlibyśmy stratę w wysokości -35 proc., mając portfel zrównoważony (50 proc. akcji) stratę -16 proc., a portfel stabilnego wzrostu (25 proc. akcji) stopę zwrotu -3 proc.

Kolejną kwestią jest możliwość zmiany przez fundusz alokacji w poszczególne kategorie aktywów. Ważne, czy jest to fundusz, który utrzymuje stałe zaangażowanie w akcje, czy też w zależności od koniunktury może aktywnie zwiększać lub zmniejszać zaangażowanie na rynku akcji.

Dobór spółek do portfela dodaje do stopy zwrotu inwestującego w fundusze stosunkowo najmniej. Cechą portfeli akcji funduszy inwestycyjnych opartych na benchmarku jest to, że ich portfele akcyjne są bardzo mocno zdywersyfikowane. Pozwala to niemal do zera ograniczyć ryzyko całkowitej straty na akcjach, czego nie można wykluczyć w relacji do pojedynczej spółki, ale potencjał osiągnięcia nadzwyczajnej stopy zwrotu dzięki posiadaniu superakcji jest znacznie niższy. Historia pokazuje, że dzięki właściwej selekcji spółek do portfela dobrym zarządzającym udaje się podwyższyć wynik średnio o ok. 3 pkt proc. rocznie. Oczywiście dodatkowe 3 punkty procentowe rocznie po 14 latach pozwoliłyby zwiększyć wartość zainwestowanego kapitału aż o 50 proc. Zatem gra jest warta świeczki.