zaloguj się do e-DGP
FAKTORING - serwis GazetaPrawna.pl
statystyki

Mały popyt na gaz ziemny dla transportu

skomentuj

PGNiG chce uruchamiać na sieciowych stacjach paliw dystrybutory ze sprężonym gazem ziemnym. Koncerny naftowe nie są jednak zainteresowane tym najtańszym z dostępnych na rynku paliw.

Publikacja: 10 czerwca 2009, 11:44 Aktualizacja: 10 czerwca 2009, 11:49

Budowa sieci sprzedaży CNG, czyli sprężonego gazu ziemnego jako paliwa napędowego, to – jak twierdzi sam Michał Szubski, prezes Polskiego Górnictwa Naftowego i Gazownictwa (PGNiG) – sztandarowy projekt spółki na nowe produkty. Niestety, jego efekty są mizerne. W XXI wieku dorobiliśmy się jedynie 30 stacji oferujących to najtańsze na rynku paliwo dla samochodów. Nasi zachodni sąsiedzi mają ich 27 razy więcej, Włosi – 23 razy więcej, a np. w Pakistanie działa aż 2,6 tys. tego typu placówek.

CNG przegrywa z LPG

PGNiG postanowiło przyspieszyć rozwój rynku CNG w Polsce i wzorem rynku niemieckiego chce sprzedawać gaz na stacjach benzynowych.

– Jesteśmy otwarci na współpracę z każdą firmą paliwową, która ma na polskim rynku sieć stacji – deklaruje Michał Szubski.

Jak podkreśla, PGNiG jest zainteresowane wejściem do takich lokalizacji z dystrybutorem CNG.

– Są tylko dwa warunki. Przy stacji musi znajdować się sieć gazowa, poza tym firma paliwowa musi chcieć sprzedawać CNG – podkreśla Michał Szubski.

Jak się okazuje, największy problem jest właśnie z tym ostatnim warunkiem. Odzew sieci jest znikomy. Jak na razie współpraca udała się tylko w przypadku kilku stacji w Polsce.

– Z firmami paliwowymi jest problem, bo sprzedają autogaz i CNG traktują jako konkurencyjny – przyznaje Michał Szubski.

Według niego bardzo mocno rozbudowany w Polsce rynek LPG okazał się skuteczną barierą dla sprężonego gazu ziemnego.

Co nie udaje się w Polsce, świetnie sprawdziło się już w Niemczech. Tam zrealizowano projekt: 1000 taksówek na gaz ziemny w Berlinie. W efekcie sieć stacji DEA, wspólnie z korporacjami i władzami miasta, doprowadziła do tego, że na każdej stacji koncernu w Berlinie jest punkt sprężania gazu, a wszystkie taksówki tankują właśnie na nich.

Jeśli sieci stacji nie wesprą PGNiG i nie będą zainteresowane sprzedażą gazu sprężonego, raczej nie ma szans na istotny rozwój rynku CNG w Polsce. Taka współpraca zintensyfikowałaby jego rozwój, obniżyłaby również koszty budowy niezbędnej infrastruktury. Wejście na stacje benzynowe z dystrybutorami CNG to bowiem najtańszy sposób na rozbudowę sieci sprężania gazu ziemnego do samochodów. Budowa stacji CNG od zera jest bardzo kosztowna i wynosi przeciętnie 2–4 mln zł.

Rynek CNG w Polsce zmaga się jeszcze z kilkoma innymi poważnymi problemami. Najważniejszym z nich jest chyba próba odpowiedzi na pytanie, co ma być pierwsze. Czy pierwsze mają być stacje, żeby producenci samochodów mogli zaoferować pojazdy przystosowane do spalania CNG, czy odwrotnie.

– Dostawcy samochodów, z którymi rozmawiamy, twierdzą, że nie będą oferować aut CNG, bo nie ma stacji gazu. Oni nie wierzą w rynek CNG i stąd mała liczba modeli pojazdów homologowanych. Podjęcie przez nich decyzji o homologacji silnika i modelu to koszty. Jeśli potem mają sprzedać pięć takich samochodów i to głównie do gazownictwa, to trochę za mało – wyjaśnia Michał Szubski.

PGNiG także nie zadeklaruje, że z własnych środków zbuduje sieć np. 500 stacji w całej Polsce z nadzieją, iż być może pojawi się na ten produkt rynek.

Twój komentarz
Uwaga, Twój komentarz może pojawić się z opóźnieniem do 10 minut.

Zanim dodasz komentarz - zapoznaj się z zasadami komentowania artykułów.

Widzisz naruszenie regulaminu? Zgłoś je!
Zapisz się na bezpłatny newsletter Gazety Prawnej
Wyszukiwarka Nieruchomości
Wyszukaj w Encyklopedii

Galerie zdjęć

Twarze Biznesu

Zapisz się na bezpłatny newsletter

porównywarka finansowa TotalMoney.pl: kredyty gotówkowekredyty hipotecznekredyty samochodowelokatyenergiakonta osobiste