Dwa podmioty złożyły już wiążącą ofertę, rozmawiamy z kolejnymi trzema zainteresowanymi, ale spodziewam się jeszcze dwóch ofert. Liczę, że uda się zakończyć pomyślnie negocjacje do końca czerwca – mówi GP Dariusz Dąbski, prezes TV Puls, posiadający 49 proc. udziałów w stacji.

Nie ujawnia, z kim rozmawia, poza potwierdzeniem, że wśród zainteresowanych jest notowana na warszawskiej giełdzie PMPG, wydawca m.in. Machiny i Filmu, która w ubiegłym tygodniu ujawniła, że prowadzi w tej sprawie rozmowy. Według informacji GP na krótkiej liście jest też holding CME.

Dariusz Dąbski nie ujawnia też, na ile wycenia stację oraz ile udziałów gotowy jest oddać inwestorowi.

– Zależy nam na rozwoju Pulsu, dlatego szukamy inwestora branżowego, który zainwestuje w program i promocję stacji oraz będzie gotowy zaangażować się w przygotowania do startu naziemnej telewizji cyfrowej. Inwestor nie jest nam potrzebny, by przetrwać. Poradzimy sobie i bez niego, ale razem moglibyśmy osiągnąć znacznie więcej. Rozważamy również możliwość wejścia na giełdę i strategiczną współpracę z jednym z inwestorów branżowych – mówi Dariusz Dąbski.

Puls ma mały zasięg (prawie 30 proc. powierzchni kraju), ale jak TVN, Polsat i TVP ma zagwarantowane miejsce na I multipleksie naziemnej telewizji cyfrowej. Gdy ten ruszy, Puls stanie się z dnia na dzień stacją o zasięgu ogólnopolskim. Dlatego kupnem udziałów zainteresowane jest aż siedem spółek. Po wejściu inwestora możliwa jest zmiana nazwy stacji. Dariusz Dąbski nie ukrywa, że jego pozostanie w Pulsie nie jest warunkiem wpuszczenia inwestora.

Setki milionów złotych, jakie zainwestował w Puls globalny News Corp. Ruperta Murdocha, kupując sprzęt HD i tworząc kilkusetosobowy zespół, miały stworzyć konkurencję dla TVN, Polsatu i TVP. Nie udało się. Pod koniec 2008 roku News Corp. wycofał się ze stacji, a udziałami podzielili się Dariusz Dąbski i zakon franciszkanów, właściciel koncesji. Puls obciął zatrudnienie (z 378 osób zostało 77) i zmienił ramówkę, stawiając na rozrywkę, filmy oraz kreskówki. W programie pojawił się m.in. serial Star Trek, Flinstonowie oraz nieco starsze, ale znane hollywoodzkie filmy. Zadziałało. W maju stacja zwiększyła oglądalność z 0,71 proc. rok temu do 1,05 proc. w tym roku, a w grupie komercyjnej (16–49 lat) z 0,63 proc. do 0,99 proc. w tym roku. To wciąż kilkanaście razy mniej, niż ma TVN lub Polsat, ale Dariusz Dąbski jest zadowolony.

– To prawie 60-proc. skok osiągnięty kilkukrotnie mniejszym zespołem. Ale wyniki poprawiamy systematycznie od początku roku, nasze decyzje programowe okazały się słuszne. Nie byliśmy i nie jesteśmy w stanie iść na otwarte starcie z największymi. Tworzymy program tak, by oferować coś, czego nie ma u innych – podkreśla Dariusz Dąbski.