Od dziś na trasę z Warszawy do Łodzi, Bydgoszczy i Białegostoku oraz z Poznania do Olsztyna i Warszawy wyjechały nowe pociągi międzywojewódzkie InterRegio. To marka połączeń dla pasażerów, którzy bardziej od wygody i czasu przejazdu cenią sobie cenę. Bilet np.: na podróż z Poznania do Olsztyna i z Warszawy do Bydgoszczy kosztuje 38,5 zł, czyli co najmniej dwa razy taniej niż w PKP Intercity.

PKP Przewozy Regionalne, spółka, która w grudniu przeszła w ręce 16 samorządów, pierwsze połączenia tego typu uruchomiła w kwietniu. Składy jeżdżą m.in. z Krakowa do Wrocławia, Rzeszowa i Przemyśla.

Tomasz Moraczewski, członek zarządu i dyrektor handlowy PKP PR, obiecuje, że jeszcze w tym miesiącu na tory wyjedzie dodatkowych kilkanaście pociągów na kolejnych trasach. Warunek – na ewentualne dofinansowanie połączeń, w przypadku gdyby na siebie nie zarobiły, muszą wyrazić zgodę marszałkowie z województw, przez które przejeżdżają składy. Przewoźnik szacuje, że koszty uruchomienia wszystkich składów wyniosą ok. 25 mln zł, z czego do kasy spółki wrócić ma ok. 80 proc. kosztów.

Z tego powodu losy InterRegio uruchamianych 1 czerwca ważyły się do ostatnich godzin. Sprawa podzieliła władze spółki oraz marszałków. Niechętny rywalizowaniu z Intercity jest Jerzy Kriger, pełniący obowiązki prezesa spółki. Dla niego celem numer jeden jest restrukturyzacja PKP PR.

W środę zbierze się rada nadzorcza spółki. Mimo że w porządku obrad nie ma punktów związanych z personaliami, z informacji GP wynika, że może dojść do zmian kadrowych, a Jerzy Kriger może stracić funkcję.