Przy zmianie czasu z zimowego na letni Energa nie przesuwa liczników. Czujemy się oszukani, bo kiedy latem jest już godzina 23, to licznik energii pracujący według czasu zimowego wskazuje dopiero 22. To znaczy, że godzinę później zaczynamy płacić po niższej cenie – mówi czytelnik GP proszący o zachowanie anonimowości.

Godziny są bardzo ważne przy taryfie dwustrefowej. Zwykle sprzedawcy oferują tańszy prąd między 22 a 6 oraz między 13 a 15. Jeśli zegar nie został przestawiony, to wielu odbiorców może płacić więcej.

To ryzyko dotyczy odbiorców, którzy nadal mają liczniki z zegarami mechanicznymi. Te z zegarami elektronicznymi przestawiają się same. Energa nie potrafiła odpowiedzieć, ilu jej odbiorców ma przestarzałe urządzenia, ale przyznała, że stare liczniki przestawia dopiero na życzenie klientów.

– Faktycznie liczniki są ustawione na czas zimowy i nie zmieniamy ich na letni. Przestawiamy je na życzenie odbiorców podczas odczytów. To dotyczy stosunkowo niewielkiej liczby odbiorców, bo już od 10 lat stosujemy liczniki z zegarami elektronicznymi – wyjaśnia Alina Geniusz-Siuchnińska, rzecznik Energa Operator.

Ile na stosowaniu czasu zimowego latem może stracić odbiorca, a zarobić sprzedawca energii? Odpowiedź nie jest prosta, bo zależy m.in. od trybu życia odbiorcy (jeśli więcej energii wykorzystuje rano, to może nawet na takiej sytuacji zyskać, gdyż dłużej może stosować tańszy prąd).

Wiadomo, że podobne problemy jak klienci Energi mają też odbiorcy w innych grupach energetycznych, którzy nadal mają liczniki bez automatycznej zmiany czasu. Zapewne dotyczy to też części odbiorców PGE, bo około 600 tys. jej klientów korzysta z rozliczeń dwustrefowych, a firma też nie przestawia liczników po zmianie czasu.

Energetycy tłumaczą, że stosowanie czasu letniego zimą sankcjonują taryfy zatwierdzane przez Urząd Regulacji Energetyki. W Polsce obowiązuje jednak ustawa o czasie urzędowym, na podstawie której premier wydaje rozporządzenia w sprawie stosowania czasu zimowego i letniego w Polsce. Energetyka nie podlega tym regulacjom czy też taryfy są niezgodne z prawem? Wczoraj nie udało nam się tego ustalić.

– Zapis taryfowy nie oznacza, że ignorujemy zapisy ustawy o czasie letnim i zimowym. Tam, gdzie jest to technicznie możliwe, zachowuje się obowiązujący czas letni i zimowy. Takie rozwiązanie ma podłoże kosztowe. Gdyby przedsiębiorstwa energetyczne musiały dwa razy w roku przeprowadzać akcję zmiany zegarów w urządzeniach pomiarowych bądź też wymienić te urządzenia na nowsze, generowałoby to koszty, które musieliby ponieść odbiorcy. Należy pamiętać, że taryfy zatwierdzamy w okresie rocznym. W tym czasie raz cofamy godzinę, a raz przesuwamy ją do przodu. Stąd w skali całego systemu pozytywne i negatywne skutki zmiany czasu znoszą się – mówi Agnieszka Głośniewska, rzecznik URE.