"To jest kluczowy fakt; odróżnia nas od innych krajów. Musi on być bazą naszej strategii (...) polskiego rządu" - podkreślił.

Dodał, że polska gospodarka radzi sobie z kryzysem zdecydowanie lepiej niż inne kraje, mimo że mamy do czynienia z największym kryzysem gospodarki światowej od czasów wojny.

Zdaniem ministra, o polskiej gospodarce można mówić w tonie "relatywnego i umiarkowanego optymizmu".

Rostowski dodał, że nowelizacja budżetu planowana jest na lipiec. "Ogłosiliśmy tę nowelizację na lipiec, bo dopiero wtedy będziemy mieli te dane, które potrzebujemy" - powiedział.

Pytany o podwyższenie deficytu budżetowego w nowelizacji, minister mówił, że w krajach, które "poszły na nieograniczony wzrost deficytu", nastąpiły znaczące spadki PKB w I kwartale.

Rostowski podkreślił, że podejście rządu "jest racjonalne i chłodne". "Ci, którzy mówili, że nadchodzi wielki kryzys finansowy, nie mieli racji. Tego kryzysu finansowego w Polsce nie było" - zaznaczył.

W poniedziałek PiS złożyło w Sejmie wniosek o odwołanie Jacka Rostowskiego ze stanowiska ministra finansów. Opozycja zarzuca mu m.in. brak panowania nad finansami publicznymi i brak - mimo drugiej połowy roku - koncepcji budżetu na 2009 rok.

Ponadto autorzy wniosku są zdania, że przez cały okres urzędowania minister "wielokrotnie wykazał się biernością oraz niezdecydowaniem", a resort pod jego kierownictwem zamiast walczyć z recesją, przyczynia się do osłabienia gospodarki.

Posłowie PiS krytykują nierealne - ich zdaniem - założenia budżetu na 2009 rok i formułowanie przez ministra "sprzecznych komunikatów osłabiających wiarygodność Polski".

Zgodnie z ustawą budżetową na 2009 r., deficyt budżetowy ma wynieść 18,2 mld zł. Dane MF wskazują, że po czterech miesiącach tego roku osiągnął już 15,3 mld zł, czyli 84 proc. deficytu przewidzianego na cały rok. Zdaniem resortu, deficyt powinien maleć przez kilka miesięcy, by pod koniec roku wzrosnąć do przewidywanych 18,2 mld zł.

Projekt ustawy budżetowej na 2009 r. zakładał początkowo, że w tym roku wzrost PKB wyniesie 4,8 proc., ale prognozę tę zrewidowano do 3,7 proc. Informując pod koniec stycznia o konieczności oszczędności resort finansów tłumaczył, że w pesymistycznym scenariuszu wzrost PKB wyniesie 1,7 proc., ale ostatnio jest mowa o wzroście powyżej zera.