W czasie spowolnienia gospodarczego mediacje w sporach dotyczących uregulowania płatności są coraz częściej wykorzystywane. Dla wierzyciela to szansa na szybsze odzyskanie pieniędzy, dla dłużnika – szansa na utrzymanie firmy i kontrahenta, któremu zalegał z płatnościami.

– Widzimy większe zainteresowanie mediacją gospodarczą, która jest alternatywą dla standardowej windykacji – mówi Joanna Syzdół, dyrektor biura windykacji w Coface Poland.

– Rośnie liczba zleceń windykacyjnych, a my coraz częściej sięgamy w nich po mediacje jako sposób rozwiązania sporu między naszym klientem a dłużnikiem – mówi Adam Adamczak, zastępca dyrektora biura transakcyjnego w EGB Investments.

Firmy windykacyjne pomagają polubownie rozwiązać kwestię uregulowania płatności, ale nie są to klasyczne mediacje.

– Podstawową różnicą jest to, że przy mediacji gospodarczej zgodę na postępowania wyrażają obie strony i obie pokrywają jej koszty – mówi Joanna Syzdół.

Dodaje, że do takich sytuacji dochodzi najczęściej w przypadkach, gdy spór dotyczy nie tyle terminu spłaty samej wierzytelności, ile wątpliwości co do zasadności jej uregulowania zgłaszanych przez dłużnika.

– Chodzi tu o wszelkie przypadki sporne dotyczące jakości wykonanych usług czy wyrobu, które mogą być zgłaszane np. jako reklamacje. Dlatego najczęściej z mediacjami mamy do czynienia m.in. w branży budowlanej, spożywczej – mówi Joanna Syzdół.

Przedsiębiorcy nadal bardzo często nie mają świadomości, że spór można rozwiązać na drodze mediacji. Joanna Syzdół wyjaśnia, że jej firma występuje z taką propozycją, jeśli z dokumentów wynika, że mediacja byłaby dobrym rozwiązaniem dla obu stron – ewentualny spór sądowy byłby długotrwały i kosztowny, a jego pozytywny wynik dla wierzyciela nie jest oczywisty. Chodzi np. o przypadki, w których dostawca towaru lub usługi rzeczywiście nie do końca zgodnie z kontraktem wywiązał się z umowy i dlatego klient nie chce w części lub w całości uregulować płatności za dostawę. Wtedy wkracza mediator, który pomaga wybrać sposób szybkiego rozwiązania spornej kwestii, a tym samym do szybkiego odblokowania zamrożonych środków finansowych, czyli de facto skrócenia okresu kredytu kupieckiego.

Podobne efekty starają się uzyskać firmy prowadzące mediacje przy okazji windykacji. Przy czym w tym wypadku mediacja rozumiana jest jako poszukiwanie sposobu na uregulowanie długu przez dłużnika.

– Mediacja jest stosowana, jeśli obie strony nie są w stanie zupełnie ze sobą rozmawiać o realizacji zobowiązania – mówi Adam Adamczak.

Wyjaśnia, że prowadzone wtedy w imieniu klienta rozmowy mają doprowadzić do możliwie pełnej realizacji zobowiązania.

– Chodzi o to, żeby w procesie windykacji nie doprowadzić firmy kontrahenta do bankructwa, tylko wypracować takie rozwiązanie, które pozwoli przetrwać firmie i być może współpracować z naszym klientem w przyszłości – mówi Katarzyna Kowalczyk z Euler Hermes.

Wierzyciel może zrezygnować z odsetek od długu lub zadowalić się uzyskaniem 70–80 proc. wierzytelności. W obu wypadkach wynagrodzenie za taką usługę to 1–3 proc. wartości sporu przy sprawach od 100 tys. zł. W pierwszym wypadku płaci się je za mediacje gospodarcze, a w drugim za uzyskanie w procesie windykacji kwoty.

– Firmy najchętniej wybierają opcję płatności jako procent od wartości sporu, bo dzięki temu wiedzą, ile ta usługa będzie kosztowała, bez względu na to, ile spotkań trzeba będzie odbyć i ile pracy włożyć w skuteczną mediację – mówi Joanna Syzdół.