Jedynie 2,42 mln zł wydały na reklamę w I kwartale tego roku TFI i firmy brokerskie. To o 88 proc., czyli 17,7 mln zł mniej niż w I kwartale 2008 r.

Spadek wydatków na promocję przypadł na okres, gdy indeksy warszawskiej giełdy spadły do wyjątkowo niskich poziomów. I nie pomogło nawet odbicie, które zaczęło się w marcu. Według przedstawicieli obydwu branż to za mało, aby w najbliższym czasie wzrosły też ich wydatki na reklamę.

– Utrzymująca się na rynku awersja do ryzyka sprawia, że szanse na pozyskanie nowych klientów są niskie i taka byłaby efektywność kierowanej do nich reklamy. Teraz mamy na GPW odbicie, ale musi dojść do trwałego ożywienia, aby zachęcić ich do zainteresowania ofertą brokerów. My skupiamy się obecnie na aktywizacji starych klientów – mówi Roland Paszkiewicz z CDM Pekao.

Dodaje, że dopóki na rynku nie zapanuje przekonanie o trwałym powrocie wzrostów, istniejące już domy maklerskie będą ewentualnie koncentrowały się na promocji konkretnych produktów, a nie całości usług. Ciszę reklamową na promocję marki mogą wykorzystywać jedynie brokerzy, którzy dopiero wchodzą na rynek.

Tę opinię potwierdzają działania największych reklamodawców w branży w I kwartale. Expert Monitor szacuje, że najwięcej, bo 745,2 tys, zł wydał na reklamę domu maklerskiego PKO BP.

– W I kwartale DM PKO BP wprowadził nową na rynku usługę integracji rachunku maklerskiego i osobistego. Jej wprowadzenie wsparte było kampanią promocyjną w prasie. Była ona prowadzona także w internecie – mówi Maciej Kazimierski z biura prasowego banku.

Drugi w kolejności, DM BZ WBK, promował w tym czasie produkt strukturyzowany, obligację BZ WBK Platinium, której subskrypcja trwała od 23 lutego do 27 marca. Broker sprzedał obligacje za ponad 96 mln zł.