Blyk, brytyjski wirtualny operator komórkowy (MVNO), oferujący usługi w zamian za odbieranie reklam, nie zawitał do Polski. Od kilkunastu dni działa internetowy serwis reklamofon.pl oferujący rozmowy stacjonarne w zamian za oglądanie reklam wideo. W maju pojawi się wywodzący się z Wysp Brytyjskich internetowy serwis otineo.com. W zamian za oglądanie reklam będzie oferował kupony na rozmowy w sieciach komórkowych i stacjonarnych.

Polska to atrakcyjny rynek

– Polska jest ciekawym rynkiem dla firm oferujących usługi za reklamę, bo konsumenci są wrażliwi na koszty – mówi GP Tomasz Kulisiewicz, analityk firmy badawczej Audytel.

Zauważa jednak utrudnienia w przypadku operatorów komórkowych. Po pierwsze, mała popularność MMS, które są nośnikami reklam w sieci Blyk. Po drugie, porażka MVNO.

Początkowe obawy, że Blyk nie odniesie sukcesu, bo nie będzie miał reklamodawców, okazały się przesadzone. Statystycznie klient Blyk dostaje od czterech do sześciu reklam dziennie. W ciągu 18 miesięcy firma przeprowadziła 2 tys. kampanii reklamowych dla 200 reklamodawców. Blyk obsługuje 200 tys. kart SIM. Działa też w Holandii, a w ogłoszonych w 2008 roku planach zapewniał, że pojawi się rownież na innych europejskich rynkach.

W Polsce jednym z prekursorów usług za reklamy jest Polkomtel. Od czerwca 2008 r. pozwala klientom taryfy 36i6 zdobyć w ten sposób 10 minut rozmów miesięcznie. Początkowo użytkownicy 36i6 odsłuchiwali reklamy Polkomtelu. Z czasem pojawiły się reklamy komercyjne, np. Cinema City i Cubus.

– Nie wykluczam, że poza Plusem na eksperymenty zdecyduje się inny operator, np. Heyah (taryfa przedpłacona Polskiej Telefonii Cyfrowej – przyp. GP) – mówi Tomasz Kulisiewicz.

To już codzienność

Dodatkowe kwoty, minuty połączeń, możliwość wysyłania darmowych SMS w zamian za doładowanie powoli staje się codziennością w ofertach przedpłaconych polskich operatorów komórkowych. To element programu lojalnościowego mającego na celu utrzymanie klienta i zwiększenie przez niego wydatków.

Świat idzie dalej. Pojawiają się inne usługi dostępne w zamian za reklamę. Coraz częściej są to gry oraz aplikacje. Aplikacje z reklamami są z reguły darmowe, a jeśli nie, to tańsze niż te bez reklam. Dzięki reklamom użytkownicy iPhone mają za darmo dostęp np. do Wall Street Journal. Reklamy pojawiają się też w grach dostępnych w sklepie z aplikacjami Apple.

– Wzrost popularności smartphonów (telefony multimedialne z systemem operacyjnym – przyp. GP) powoduje, że do komórek przenoszone są doświadczenia z internetu – wyjaśnia Tomasz Kulisiewicz.

Popularność gier postanowiły wykorzystać brytyjski darmowy dziennik Metro i oferująca gry witryna 123play.com. Po ściągnięciu gry na komórkę użytkownik korzysta z niej za darmo, ale przed rozpoczęciem gry i po jej zakończeniu musi obejrzeć dołączone reklamy.