Terminal przeładunku skroplonego gazu ziemnego LNG ma rozwiązać część problemów związanych z dywersyfikacją dostaw gazu do Polski. O jego budowie mówi się od kilku lat, szczególnie po tym, jak nie doszło do budowy gazociągu norweskiego.

Polskie Górnictwo Naftowe i Gazownictwo (PGNiG) jest w trakcie przetargu na wykonawcę projektu terminalu LNG w Świnoujściu. Zadaniem wykonawców będzie zaprojektowanie terminalu gazu skroplonego LNG wyposażonego m.in. w kompletne instalacje rozładunku i regazyfikacji, gospodarki oparami oraz w instalacje rurociągowe wewnętrzne, centralną sterownię zapewniającą prowadzenie i kontrolę procesów technologicznych i transmisję danych z terminalu i do terminalu. Oferty wstępne w przetargu złożyły firmy: Tractebel Engineering, SNC-Lavalin Services, Konsorcjum Sener Ingenieria Y Systemas oraz Sener. 8 października złożyły kolejne dokumenty w następnym etapie postępowania przetargowego. Umowa ma zostać podpisana w listopadzie. Według planów budowa rozpocznie się w III kwartale 2008 roku.

Koszt inwestycji szacowany jest na ok. 350-445 mln euro. Pierwsze dostawy gazu do terminalu planowane są na rok 2011. W pierwszej fazie zdolność przeładunkowa terminalu ma wynosić 2,5 mln m sześc. rocznie, która to zdolność ma zwiększyć się w toku dalszej eksploatacji do 7,5 mln m sześc. rocznie.

30 października PGNiG Norway, spółka zależna PGNiG, nabyła od ExxonMobil udziały w złożach ropy naftowej i gazu ziemnego Skarv/Snadd na norweskim szelfie kontynentalnym. Kosztowało to 360 mln dolarów. Rozpoczęcie wydobycia z tych złóż przewidywane jest na połowę 2011 roku. PGNiG zajmuje się teraz opracowaniem planu zagospodarowania złóż. Inwestycje z tym związane firma szacuje na 600 mln dolarów. Głównym operatorem złóż jest spółka BP. Nabycie licencji w złożach Skarv/Snadd było pierwszym elementem projektu, którego celem jest zapewnienie nowego kierunku importu gazu z norweskiego szelfu kontynentalnego do Polski. Pozwoli to też PGNiG na aktywny udział w międzynarodowym rynku gazu.

Od połowy roku PGNiG, poprzez nieodpłatne objęcie 15 proc. udziałów w konsorcjum Skanled, bierze udział w budowie gazociągu z Karsto w Norwegii do Szwecji i Danii. Projekt jest obecnie fazie planowania i modelowania finansowego.

Gdyby na rynku gazu w Polsce istniała konkurencja, to dywersyfikacja dostaw byłaby znacznie łatwiejsza do osiągnięcia. Zdaniem jednego z ekspertów z zakresu finansowania inwestycji, jeśli PGNiG wystąpi o zgodę na wyłączenie terminalu LNG z obowiązywania zasady TPA (chodzi o udostępnianie zdolności przesyłowych na rynkowych zasadach), to nie ma co liczyć na unijną pomoc finansową przy jego budowie, bo dla UE konkurencja jest sprawą priorytetową. Jeśli PGNiG zamierza sięgnąć po wsparcie Unii, to najprawdopodobniej nie będzie mógł zablokować dostępu do terminalu LNG innym firmom. Paradoksalnie niewiele to zmieni, bo gaz importowany byłby droższy niż produkt oferowany przez PGNiG po cenie zatwierdzonej przez prezesa Urzędu Regulacji Energetyki (URE). Ta z kolei jest wypadkową cen gazu importowanego i utrzymywanej na sztucznie niskim poziomie ceny gazu krajowego.

Krzysztof Golachowski

krzysztof.golachowski@infor.pl