Wczoraj weszły w życie przepisy, dzięki którym najbliżsi członkowie rodziny osób zmarłych w wyniku wypadków zyskują prawo do zadośćuczynienia za ból i cierpienie po stracie osoby bliskiej. Będą to dodatkowe wypłaty, niezależne od innych odszkodowań.

- Polskie prawo idzie śladem tych systemów prawa cywilnego, których zasadniczym przedmiotem zainteresowania i ochrony jest człowiek i jego przeżycia psychiczne, a nie tylko majątek - mówi Marcin Orlicki z Uniwersytetu Adama Mickiewicza.

Do tej pory członkowie najbliższej rodziny mogli ubiegać się o odszkodowanie, jeśli udowodnili, że w związku ze śmiercią ponieśli straty materialne, np. zapadli na depresję i stracili pracę lub zamknęli firmę. Mogli również starać się o zadośćuczynienie, jeśli przeżycia związane ze śmiercią bliskiego doprowadziły do uszczerbku na zdrowiu. W sytuacji, w której rodzice, którzy stracili dziecko i domagali się od ubezpieczyciela wypłaty, dostawali odpowiedź, że wypłata się nie należy, bo strata dziecka nie pociąga za sobą strat materialnych.

- To nowe roszczenie jest odrębne od dotychczasowych i nie może być utożsamiane z zadośćuczynieniem za ewentualny uszczerbek na zdrowiu lub rozstrój zdrowia, jakiego doznaje osoba po śmierci bliskiego - mówi Dominika Janek z firmy odszkodowawczej Adiutor.

Jakie wypłaty

Na razie jednak nie do końca wiadomo, ani na jakie wypłaty można będzie liczyć, ani kto będzie mógł na nie liczyć, a szacunki ekspertów są bardzo rozbieżne.

- Liczę, że sądy będą orzekały wypłaty w podobnej wysokości jak w przypadku najwyższych wypłat dla samych poszkodowanych, czyli nawet 200-300 tys. zł w razie śmierci w wypadku najbliższego członka rodziny - mówi Janusz Popiel, prezes Alter Ego Stowarzyszenia Pomocy Poszkodowanym w Wypadkach i Kolizjach Drogowych.

Część ekspertów jest jednak bardziej ostrożna - szacują, że będzie to co najwyżej połowa tych kwot, czyli 100-150 tys. zł w przypadku osób najbliższych, bardzo związanych ze zmarłym. Ale są też jeszcze bardziej konserwatywne szacunki.

- Pewnym odniesieniem może być m.in. wysokość obecnych wypłat odszkodowań dla rodzin poszkodowanych - mówi Paweł Sukiennik z firmy Adversum.

Przeciętnie wynoszą one 20-30 tys. zł, rzadziej 50 tys. zł. Te kwoty są też najbardziej prawdopodobne, jeśli spojrzymy na inne europejskie rynki, na których zadośćuczynienie funkcjonuje.

- W Wielkiej Brytanii wypłaty to około 10 tys. funtów, czyli przy obecnym kursie około 40 tys. zł na rzecz partnera życiowego - mówi Mariusz Wichtowski, prezes Polskiego Biura Ubezpieczycieli Komunikacyjnych.

Z kolei w Czechach wypłaty wynoszą około 10 tys. euro, czyli nieco ponad 30 tys. zł, na rzecz partnera życiowego zmarłego, jego dzieci, rodziców oraz innych osób pozostających we wspólnym gospodarstwie domowym. Ale już na Litwie zadośćuczynienie wynosi około 500 euro i to na wszystkie uprawnione osoby.

Kto będzie uprawniony

- Niestety musimy poczekać na pierwsze wyroki, aby poznać podejście sądów do tego typu roszczeń - mówi Magdalena Barcicka, wiceprezes Ubezpieczeniowego Funduszu Gwarancyjnego.

Będą one istotne również dla określenia katalogu osób, które będą uprawnione do żądania odszkodowania.

- Niewątpliwie w tej kwestii będziemy bazować na orzecznictwie utrwalonym w zakresie prawa rodzinnego, jak również stosowania w praktyce art. 443 par. 3 - mówi Magdalena Barcicka.

Może to oznaczać bardzo szeroki katalog osób, które mogą składać roszczenia, bo z wyroków Sądu Najwyższego wynika, że pokrewieństwo nie stanowi podstawowego ani też wyłącznego kryterium bliskości oraz przynależności do rodziny.

- Zadośćuczynienie może zostać więc przyznane, np. po śmierci partnera z niesformalizowanego związku - mówi Bartłomiej Krupa z kancelarii odszkodowawczej Votum.

Definiując pojęcie rodzina, można użyć następujących kryteriów: pokrewieństwo, małżeństwo, przysposobienie, powinowactwo, rodzina zastępcza i pozostawanie we wspólnym gospodarstwie domowym. A jak ustalili sędziowie Sądu Najwyższego w jednym z wyroków, konkretyzacja tego, kto jest w danym wypadku najbliższym członkiem rodziny, należy do sądu orzekającego.

- Sąd, ustalając kwotę zadośćuczynienia, każdy przypadek będzie rozpatrywał indywidualnie z uwzględnieniem różnorakich czynników, tj. stopień cierpienia psychicznego, stopień krzywdy wynikający z utraty pomocy i opieki osoby bliskiej, uczucia osamotnienia, bezsilności wobec trudności życiowych, stopień zażyłości, bliskości i wspólności, jakie zachodziły pomiędzy zmarłym a najbliższym członkiem rodziny, wpływ straty osoby bliskiej na samopoczucie i zdrowie uprawnionego - mówi Bartłomiej Chmielowiec z Biura Rzecznika Ubezpieczonych.

Na forum branżowego Dziennika Ubezpieczeniowego już teraz można przeczytać komentarze ludzi zajmujących się likwidacją szkód, którzy wskazują na to, jak trudne będzie określenie i wycenienie bólu psychicznego związanego z utratą osoby bliskiej.

- Mierzenie skali cierpienia pozostaje poza możliwościami dowodowymi dla sądu i ubezpieczyciela. Nie da się udowodnić braku uczuć i przywiązania - pisał jeden z likwidatorów szkód.

Nie wiadomo, czy, a jeśli tak, to które towarzystwa lub sądy zdecydują się na posłanie w teren ekspertów, żeby przeprowadzili wywiad środowiskowy, mający pomóc w określeniu siły relacji między członkami rodziny i na tej podstawie określić wysokość zadośćuczynienia.

Wypłata nie zawsze należna

Trzeba jednak pamiętać, że sam fakt śmierci w wyniku wypadku nie oznacza, że rodzina będzie mogła liczyć na zadośćuczynienie.

- Jeśli poszkodowany przyczynił się do powstania szkody, wypłata może być zmniejszona proporcjonalnie do stopnia przyczynienia. W przypadku wyłącznej winy poszkodowanego, wypłaty w ogóle nie będzie - mówi Marcin Krajewski, z kancelarii Maciesowicz & Krajewski.

Jak widać z policyjnych statystyk, takich przypadków jest całkiem sporo. Na 5583 ofiary wypadków komunikacyjnych w 3753 wypadkach policjanci orzekli winę kierowcy (i tylko w tych wypadkach wypłata będzie oczywista i pełna), ale aż w 1105 przypadkach wskazali na winę pieszego, w 130 wypadkach - współwinę. Dodatkowo w 595 przypadkach mieliśmy inne przyczyny wypadku, a warto przypomnieć, że sprawca może uwolnić się od odpowiedzialności, w przypadku gdy szkoda nastąpiła wskutek siły wyższej, np. warunków pogodowych.

Podobne zasady mają oczywiście zastosowanie w innych przypadkach. Stąd np. z ogólnej liczby wypadków śmiertelnych przy pracy, których było 479 w 2007 roku, tylko część rodzin poszkodowanych mogłaby liczyć na wypłaty. Nie ma wiarygodnych statystyk dotyczących np. ofiar błędów lekarskich, osób, które zmarły na skutek wypadku na terenie jakieś posesji, np. wskutek uderzenia przez odpadający gzyms czy lód z nieodśnieżonego dachu.

- W ciągu roku wypłacamy odszkodowania związane ze śmiercią w wypadkach drogowych ok. 2 tys. osób. Do tego trzeba doliczyć ok. 200 osób, które ginie w tragicznych zdarzeniach objętych innymi typami ubezpieczeń, np. medyczne, turystyczne, pracownicze itp., które będą traktowane na tych samych zasadach - mówi Katarzyna Lewandowska, dyrektor ds. produktów komunikacyjnych w PZU, które kontroluje około połowę rynku ubezpieczeń.

Na tej podstawie można oszacować, że rocznie rodziny około 5 tys. osób będą mogły liczyć na zadośćuczynienia wypłacane przez towarzystwa. Trzeba też pamiętać, że również sprawcy niechronieni polisą (np. rowerzyści, którzy nie mają zwykle OC) będą mogli stać się adresatami roszczeń.

WAŻNE WYROKI SĄDU NAJWYŻSZEGO

• Z 13 kwietnia 2005 r. (sygn. akt IV CK 648/04) - Pokrewieństwo nie stanowi podstawowego ani też wyłącznego kryterium zaliczenia do najbliższych członków rodziny w rozumieniu art. 446 par. 3 k.c.

• Z 18 listopada 1961 r. (sygn. akt II CR 325/61) - Artykuł 166 k.z. operuje pojęciem rodzina w szerszym znaczeniu, akcentującym raczej - z punktu widzenia doznanej krzywdy moralnej - faktyczny układ stosunków rodzinnych, a nie formalną kolejność pokrewieństwa.

• Z 10 grudnia 1969 r. (sygn. akt III PRN 77/69) - Konkretyzacja tego, kto jest w danym wypadku członkiem rodziny, należy do sądu orzekającego.

• Z 18 kwietnia 1967 r. (sygn. akt II PR 99/67) - Odszkodowanie z art. 446 par. 3 k.c. jest przyznawane oddzielnie dla każdego z najbliższych członków rodziny zmarłego, określenie jego stosowności uzależnione jest od konkretnych okoliczności, dotyczących indywidualnie każdego z uprawnionych.

OPINIE

EDYTA RYŚ

prawnik w kancelarii odszkodowawczej Adiutor Centrum

Uzasadnieniem przyznania zadośćuczynienia dla bliskich jest domniemanie faktycznego istnienia post traumatic stress disorder (PTSD) jako zaburzenia będącego skutkiem traumatycznych przeżyć. PTSD jest diagnozowane jako normalna reakcja m.in. na tragiczną śmierć osoby bliskiej, związana z cierpieniami i dramatyzmem doznań. Istotne będą też: rola, jaką w rodzinie pełniła osoba zmarłego, i konieczność dostosowania do nowej rzeczywistości. Zadośćuczynienie należy się bliskim zmarłego, których krąg oceniać należy nie według kryterium czysto formalnego, jakim jest stopień pokrewieństwa, ale na podstawie istniejącego faktycznie stosunku bliskości pomiędzy osobami pozostającymi we wzajemnych relacjach emocjonalnych. Dlatego można do tego kręgu zaliczyć ojczyma, macochę i dalszych zstępnych i wstępnych, a także związki nieformalne, np. konkubinat pod warunkiem wykazania, że ze zmarłym istniały więzy ściśle emocjonalne.

ALEKSANDER DASZEWSKI

radca prawny w Biurze Rzecznika Ubezpieczonych

Rodziny zmarłych na skutek czynów niedozwolonych będą mogły zgłaszać roszczenia nawet 20 lat od zdarzenia. W takim terminie przedawniają się roszczenia dotyczące szkód wynikających ze zbrodni lub występku. Zgodnie z kodeksem karnym zbrodnią jest czyn zagrożony karą pozbawienia wolności na czas nie krótszy niż trzy lata. Natomiast występkiem jest czyn zabroniony zagrożony grzywną powyżej 30 stawek dziennych (2-10 tys. zł), karą ograniczenia wolności albo karą pozbawienia wolności przekraczającą miesiąc. W wypadkach komunikacyjnych czy zdarzeniach będących następstwem katastrof budowlanych zwykle prócz odpowiedzialności cywilnej, równolegle istnieje odpowiedzialność karna i mamy do czynienia z postawieniem sprawcom zarzutów popełnienia przestępstwa. Ponadto przedawnienie roszczeń osoby małoletniej nie może skończyć się wcześniej niż z upływem lat dwóch od uzyskania przez nią pełnoletności. Ta zasada może być istotna w wypadkach, w których dziecko traci oboje rodziców, a nie ma nikogo, kto przypomni jego opiekunom prawnym o prawie do zadośćuczynienia.