Pomimo dobrych wyników na działalności podstawowej spółki Duda zysk netto w 2008 roku zmniejszył się o 24 proc. i wyniósł 30,8 mln zł wobec 40,3 mln zł rok wcześniej. Zmniejszenie zysku netto zostało spowodowane ujemnym wynikiem na transakcjach na instrumentach oraz aktualizacji wyceny nieruchomości inwestycyjnych do wartości godziwej.

To, co zwraca uwagę, to relatywnie duże zadłużenie spółki sięgające 675,8 mln zł. Na dodatek poziom zadłużenia wzrósł w 2008 roku o 68,1 proc., a wskaźnik zadłużenia wyniósł 1,6 wobec 0,9 w roku 2007. Spółka w raporcie kwartalnym zwróciła uwagę, że istnieje ryzyko nieprzedłużenia umów kredytowych na kolejny okres lub braku możliwości ich refinansowania. Konieczność spłaty zapadalnych kredytów może z kolei doprowadzić do braku wypłacalności.

W tym tygodniu banki finansujące Dudę przystąpiły do zdecydowanych działań. Pierwszy ruch wykonał Kredyt Bank, który złożył 23 marca wniosek o ogłoszenie upadłości likwidacyjnej spółki. Kredyt Bank już w ubiegłym tygodniu zamknął pozycje Dudy na pochodnych instrumentach walutowych (w tym opcji, forward) na kwotę 27,6 mln zł. Tym samym bank wyczyścił sobie przedpole do złożenia wniosku o upadłość mięsnego koncernu.

Na reakcję innych banków nie trzeba było długo czekać. ING Bank Śląski wypowiedział spółce umowę kredytową z 2008 roku, a Raiffeisen Bank zażądał od Dudy spłaty kredytu w wysokości 9,6 mln zł.

Jednak Duda wykazała się przezornością i na dziś nie musi oddawać pieniędzy bankom. W spółce 24 marca wszczęto postępowanie naprawcze i koncern jest chroniony przed wierzycielami. Jednak złożenie przez Kredyt Bank wniosku o ogłoszenie upadłości likwidacyjnej spółki może utrudnić negocjacje Dudy z pozostałymi bankami w sprawie restrukturyzacji zadłużenia. Pomimo rozpoczęcia postępowania naprawczego PKM Duda według oceny prawników nie jest chroniona przed roszczeniami z tytułu transakcji terminowych.

Przyszłość spółki jest uzależniona od powodzenia restrukturyzacji zadłużenia oraz pozyskania nowych źródeł finansowania. PKM Duda dołączyła do spółek typowo spekulacyjnych, gdzie nagłe wzrosty i spadki są na porządku dziennym. Tylko inwestorzy (a właściwie spekulanci) o silnych nerwach powinni zainteresować się tą spółką jako potencjalną inwestycją. W końcu niejedna spółka na progu bankructwa dała sowicie zarobić.