Komisja Nadzoru Finansowego będzie prowadziła rejestr domen internetowych, które będą podlegały obligatoryjnemu blokowaniu przez przedsiębiorców telekomunikacyjnych świadczących usługi dostępu do sieci Internet. Decyzje o blokowaniu domen internetowych będą podejmowane przez KNF z urzędu” – czytamy w odpowiedzi wiceministra finansów Mariana Banasia na interpelację poselską. Oznacza to, że resort finansów powrócił do pomysłu sprzed półtora roku.

Nadzór się cieszy

Zdaniem Urzędu KNF takie uprawnienie jest niezbędne, by chronić inwestorów przed oszustwami na rynku finansowym.

– W obliczu masowego wykorzystywania internetu do prowadzenia agresywnego marketingu związanego z nielegalnie świadczonymi usługami finansowymi wobec klientów, zwłaszcza nieprofesjonalnych, rozwiązanie to jest niezbędne do ochrony ich interesów – informuje rzecznik urzędu Jacek Barszczewski.

Przypomina, że wiele reklam obiecujących łatwy i szybki zysk pochodzi z jurysdykcji pozaunijnych, niekiedy bardzo egzotycznych. W efekcie skuteczne ściganie twórców przekrętów jest w zasadzie niemożliwe. Wiedzą o tym politycy i urzędnicy w innych krajach. Podobne rozwiązanie do projektowanego u nas zostało wprowadzone we Francji.

Pomysł dobry, ale…

Pojawia się pytanie, czy to będzie cenzura. Istniejący rejestr blokowanych domen hazardowych przez wielu oceniany jest jako mało skuteczny i ograniczający konstytucyjne wolności. Zwracał na to uwagę choćby rzecznik praw obywatelskich.

Zdaniem ekspertów przyznanie nowych uprawnień KNF to dobry pomysł.

– Blokowanie stron internetowych ma silniejszy skutek niż umieszczenie na liście ostrzeżeń publicznych. Pozwoli to na realne i szybkie wykluczenie oszustów z obiegu gospodarczego – uważa Artur Bilski, radca prawny w kancelarii Hogan Lovells.

źródło: Dziennik Gazeta Prawna

Tomasz Jaroszek, właściciel portalu Doradca.tv specjalizującego się w tematyce finansowej, zaznacza, że choć jest zwolennikiem ochrony klienta przez jego edukację, widzi sens tego rozwiązania. Głównie w kontekście oszustów spoza Polski, których trudniej zweryfikować.

– Piramida finansowa z drugiego końca świata może z łatwością reklamować się polskiemu klientowi. Wystarczy, że przetłumaczy stronę na polski, omijając przy tym wiele przepisów i nie będąc oczywiście zarejestrowanym w naszym kraju – spostrzega Jaroszek.

Dla ekspertów najistotniejsze są odpowiednio skonstruowane bezpieczniki – tak, by nowe rozwiązania nie uderzyły w uczciwy biznes. Zdarza się przecież, że na listę ostrzeżeń publicznych trafiają przedsiębiorcy, którzy potem wykazują niewinność w sądach. Źle by się więc stało, gdyby ich domeny były blokowane, a tym samym, by tracili oni podstawowe źródło kontaktu z klientami.

– Musiałaby istnieć droga odwołania się od decyzji KNF przez firmę i możliwość złożenia wyjaśnień już na etapie jej weryfikacji – zaznacza Tomasz Jaroszek.

Artur Bilski twierdzi, że blokowanie domen powinno ograniczać się wyłącznie do podmiotów, które prowadzą działalność inwestycyjną bez wymaganych zezwoleń. Jego zdaniem do dyscyplinowania tych nadzorowanych (czyli posiadających licencję) KNF ma już odpowiednie środki administracyjne.

– Wtedy ewentualne głosy o naruszeniu wolności gospodarczej (bo przecież domena będzie blokowana przez urzędników, bez orzeczenia sądowego) będą nieuzasadnione – uważa ekspert.

Przekonuje, że łatwo można ocenić, czy dany podmiot prowadzi działalność regulowaną, choćby w zakresie obrotu instrumentami finansowymi. Przesłanki zostały jasno opisane w ustawie o obrocie instrumentami finansowymi oraz unijnej dyrektywie MiFID.

– Weryfikacja tego, czy podmiot już ma licencję i może prowadzić działalność na terenie RP, jest jeszcze prostsza. Widnieje on wówczas w rejestrze firm inwestycyjnych krajowych albo zagranicznych – wyjaśnia prawnik. A zatem ryzyko pomyłki byłoby ograniczone do minimum.

Potrzebny superorgan

Takie rozwiązanie ma pewien mankament. Otóż wielu piramid finansowych system blokowania domen w ogóle by nie objął. KNF często podkreśla, że w przypadku tzw. schematów Ponziego jedynie przekazuje informacje o swych zastrzeżeniach Urzędowi Ochrony Konkurencji i Konsumentów, gdyż walka z nimi leży właśnie w jego gestii i prokuratury.

Dlatego też zdaniem dr. Michała Nowakowskiego, eksperta z kancelarii KOLS, utworzenie rejestru domen zakazanych w sektorze finansowym to dopiero pierwszy krok.

– Konieczna jest efektywna współpraca między organami nadzoru, ustawodawcą, organami ścigania i sądami – podkreśla.

I zastanawia się, czy w toku prac legislacyjnych nie należy pomyśleć o wyodrębnieniu wyspecjalizowanej jednostki, która zajmowałaby się tylko błyskawicznym identyfikowaniem potencjalnych naruszeń i koordynacją podejmowanych działań przez różne instytucje państwa.

Bo – jak niedawno wskazaliśmy w DGP – na przykładzie piramid finansowych widać, że decyzje administracyjne oraz zarzuty dla twórców nielegalnych schematów pojawiają się po wielu miesiącach, gdy już piramidalny twór upadnie. A w efekcie pokrzywdzeni nie mogą odzyskać wpłaconych pieniędzy.