statystyki

Marcin Zaborowski: Jak Grecja uratowała Unię Europejską [OPINIA]

autor: Dr Marcin Zaborowski26.08.2018, 17:30; Aktualizacja: 26.08.2018, 18:06
Bez greckich wyrzeczeń wspólna waluta prawdopodobnie by nie przetrwała. Istnieje też niemałe prawdopodobieństwo, że rozpadłaby się sama Unia Europejska. Niebezpieczeństwo, że tak się stanie, nie minęło i trzeba się liczyć z tym, że nigdy nie minie.

Bez greckich wyrzeczeń wspólna waluta prawdopodobnie by nie przetrwała. Istnieje też niemałe prawdopodobieństwo, że rozpadłaby się sama Unia Europejska. Niebezpieczeństwo, że tak się stanie, nie minęło i trzeba się liczyć z tym, że nigdy nie minie.źródło: ShutterStock

 Po dziesięciu latach błąkania się po świecie Odyseusz wraca do swojej ukochanej Itaki. Jego załoga jest zdziesiątkowana, większość statków zaginęła wraz z żeglarzami. Przez lata tułaczki Odyseusz walczył z jednookimi cyklopami, złośliwymi bogami, siłami natury i buntem własnej załogi. Często brakowało nadziei, górę brały czarne myśli i wątpliwości, czy zobaczy jeszcze swoją ukochaną Itakę. Dla Greków Odyseusz jest prehistorycznym bohaterem narodowym, a odyseja symbolem tułaczki bez określonego celu i przy stałej obecności śmiertelnych zagrożeń. Bogowie sprzysięgli się przeciw Odyseuszowi lecz on, śmiertelnik, przetrwał i pokazał bogom siłę ludzkiej determinacji.

N asza współczesna odyseja dobiega końca – oświadczył 21 sierpnia premier Grecji Alexis Tsipras, przemawiając do narodu, naturalnie z Itaki. Najnowsza grecka odyseja trwała osiem lat, rozpoczynając się załamaniem greckiego rynku finansowego w 2010 r. W ciągu tych ośmiu lat Grecja straciła jedną czwartą swojego dochodu narodowego, czyli więcej niż Polska po wprowadzeniu terapii szokowej w 1990 r. Cztery na dziesięć osób w wieku produkcyjnym było bez pracy, a wśród wchodzących na rynek bezrobocie wynosiło 60 proc. Zadłużenie kraju osiągnęło 365 mld euro, co stanowiło 180 proc. greckiego dochodu narodowego. Dla porównania polscy ekonomiści bili na alarm, a organizacja działająca przy Leszku Balcerowiczu umieściła licznik długu przy rondzie Dmowskiego w Warszawie, gdy nad Wisłą zadłużenie zaczęło się zbliżać do nigdy nieprzekroczonej granicy 60 proc. PKB.

W połowie 2010 r., po ujawnieniu danych o rzeczywistym poziomie długu publicznego Grecji, rynki finansowe zareagowały gwałtowną wyprzedażą greckich obligacji i papierów wartościowych. Agencje ratingowe obniżyły ocenę Grecji do poziomu śmieciowego. Inwestorzy w panice uciekali z tamtejszego rynku, rozpoczynając wyprzedaż walorów innych krajów strefy euro uważanych za ryzykowne. Traciły papiery hiszpańskie, portugalskie i irlandzkie. Obserwowaliśmy wyprzedaż obligacji Włoch, czyli trzeciej co do wielkości gospodarki należącej do strefy euro. Ekonomiści obawiali się efektu domina i załamania się systemu wspólnej waluty. Grecka tragedia stała się problemem całej Unii Europejskiej, a w szczególności państw eurozony. Chcąc ratować wspólny system, Europejski Bank Centralny (EBC), Komisja Europejska (KE) i Międzynarodowy Fundusz Walutowy (MFW), czyli tzw. Trojka, przyznały Grecji pożyczki w ramach programów pomocowych (bailouts) na łączną sumę 228 mld euro. W zamian zobowiązały Grecję do wprowadzenia radykalnych oszczędności, podniesienia podatków i cięć wynagrodzeń, co naturalnie pogłębiło recesję greckiej gospodarki.


Pozostało jeszcze 74% treści

Czytaj wszystkie artykuły
Miesiąc 97,90 zł
Zamów abonament

Mam kod promocyjny

Polecane

Twój komentarz

Zanim dodasz komentarz - zapoznaj się z zasadami komentowania artykułów.

Widzisz naruszenie regulaminu? Zgłoś je!

Redakcja poleca

Polecane