Pierwsze konkursy o unijne dotacje z perspektywy finansowej 2007-2013 to dobra wiadomość nie tylko dla przedsiębiorców. Cieszy to także bankowców, bo po kilkunastu miesiącach zastoju na rynku kredytów unijnych znów będą mogli sprzedawać swoje produkty. Według ekspertów ten segment rynku kredytów czeka prawdziwy boom, związany przede wszystkim z rekordowym transferem do Polski unijnych pieniędzy.

Z szacunków Instytutu Badań nad Gospodarką Rynkową wynika, że w ciągu najbliższych trzech lata wolumen udzielanych przez banki komercyjne kredytów pod unijne inwestycje przekroczy poziom 10 mld zł rocznie. Do 2011 roku banki komercyjne mają udzielić ok. 35 tys. kredytów o łącznej wartości ponad 43 mld zł. To spektakularny wzrost w porównaniu z poprzednim okresem dystrybucji funduszy unijnych. W latach 2004-2006 banki pożyczyły swoim klientom 8 mld zł na projekty związane ze wsparciem z Unii Europejskiej.

- W absorpcję funduszy strukturalnych zaangażowane jest około 10 tys. placówek instytucji sektora bankowego i około 160 tys. specjalistów, z czego 10 proc. pracuje na rzecz wykorzystania dostępnych Polsce funduszy unijnych - mówi Arkadiusz Lewicki ze Związku Banków Polskich.

Podzielony rynek

Mimo że segment kredytów unijnych jest atrakcyjny dla wszystkich banków, to liczyć się będzie w nim tylko część tych instytucji. Sami bankowcy przyznają, że kredytami unijnymi są zainteresowane głównie duże banki komercyjne, które mają już za sobą doświadczenia we wspieraniu unijnych projektów, oraz małe banki spółdzielcze, działające na obszarach wiejskich i adresujące swoją ofertę głównie do rolników.

- Banki są w różnym stopniu przygotowane do obsługi projektów unijnych. Część z nich ma już gotowe produkty i spore doświadczenie w obsłudze projektów. Inne dopiero raczkują i dopiero myślą o wejściu na ten segment rynku. Jednak to się wiąże ze sporymi kosztami oraz dużym wysiłkiem organizacyjnym. Ta bariera powoduje, że mniejszym bankom ciężko się przebić. Dlatego koncentracja rynku kredytów na realizację projektów unijnych jest bardzo wysoka - mówi Hanna Wiecka, ekspert Instytutu Badań nad Gospodarką Rynkową.

- Jesteśmy na takim etapie wdrażania funduszy unijnych, na którym beneficjenci nie mają wystarczającej wiedzy o możliwościach sięgnięcia po unijne dotacje. Nie radzą sobie z poruszaniem się w gąszczu unijnych programów operacyjnych. Dlatego trzeba zainwestować, by móc się spotkać z nimi i bezpośrednio dostarczyć im tę wiedzę - uważa Bartek Wasilewski, kierownik Zespołu Funduszy UE w banku Pekao.

Wyręczanie urzędników

Nie należy się dziwić, że banki organizują cykle konferencji i spotkań o funduszach unijnych (m.in. PKO BP, Pekao, BRE Bank, Bank BPH czy też we współpracy z GP Fortis Bank). Do tego należy doliczyć kampanie reklamowe, zachęcanie swoich klientów do korzystania z funduszy unijnych, wortale na stronach internetowych banków informujących o dotacjach (np. Fortis Bank i PKO BP) czy nawet - tak jak Pekao - stworzenie narzędzi, które zdalnie pozwalają wskazać, z którego programu beneficjent powinien ubiegać się o unijne wsparcie.

Jeśli przyjrzymy się ofertom banków, to widać, że są one skierowane do przedsiębiorców. To efekt dotychczasowych doświadczeń. To firmy najchętniej sięgają po unijne kredyty. Wynika to nie tylko z sięgania po zewnętrzny kapitał na potrzeby inwestycji, ale także z systemu przyznawania unijnych dotacji. Większość firm, które sięgnęła po unijne dotacje w latach 2004-2006, korzystała z promes bankowych lub leasingowych.

Głównie przedsiębiorcy

- Banki są najbardziej zainteresowane sektorem małych i średnich przedsiębiorstw. Wiąże się to z tym, że te firmy nie mają tak dużych problemów z zabezpieczeniami, jak mikroprzedsiębiorstwa, a jednocześnie chętnie sięgają po kapitał zewnętrzny, by móc zrealizować planowaną inwestycję - podkreśla Hanna Wiecka.

Dodaje, że z badań przeprowadzonych przez IBnGR wynika, że banki komercyjne największą liczbę kredytów udzieliły właśnie sektorowi MSP. Ale pod względem wartości kredytów w 2006 roku (ostatnim, w którym masowo były dostępne unijne dotacje dla firm) na pierwszym miejscu są duże przedsiębiorstwa.

Ta sytuacja może się zmienić w tej perspektywie finansowej. Jak mówi Bartek Wasilewski, obecnie dostępne funduszy unijne są w dużej mierze kierowane do sektora MSP. Tymczasem w latach 2004-2006 często preferencje miały duże projekty, realizowane przez duże firmy. Nie wolno także zapominać o mikroprzedsiębiorcach oraz firmach, które będą dopiero tworzone dzięki unijnemu wsparciu (w ten sposób ma ich powstać ponad 100 tysięcy).

- Rolą banku jest też taka pomoc w przygotowaniu finansowania inwestycji, aby przedsiębiorca mógł ją zrealizować bez względu na wynik aplikowania o dotację, choć bez wątpienia przyznanie dotacji pozwala bankowi na udostępnienie oferty na korzystniejszych warunkach - zapewnia Arkadiusz Lewicki ze Związku Banków Polskich.

Doradztwo obok kredytu

Eksperci przyznają, że samorządy, które są głównym odbiorcą unijnego wsparcia, nie znajdują się w centrum zainteresowania banków komercyjnych. Mimo że ten rynek na olbrzymi potencjał wzrostowy, ta sytuacja nie ulegnie zmianie. Wynika to przede wszystkim z tego, że samorządowcy, szukając zewnętrznego kapitału, mają dostęp do innych niż komercyjne kredyty źródeł finansowania swoich inwestycji. Są to kredyty udzielane przez Bank Gospodarstwa Krajowego, mechanizm zaliczek wprowadzony na miejsce prefinansowania projektów (tylko w 2006 roku w ten sposób trafiło do samorządów ponad 6 mld zł), pożyczki z funduszy ochrony środowiska i gospodarki wodnej czy w przypadku większych samorządów emisję obligacji komunalnych.

- Samorządy są dobrymi i wiarygodnymi klientami. Mimo to liczba banków, które w swojej ofercie mają produkty dla samorządów, jest od lat stała - mówi Marek Wójcik ze Związku Powiatów Polskich.

Dodaje, że banki, które adresują swoją ofertę dla samorządów, specjalizują się także w unijnym doradztwie.

Podobne usługi banki oferują także firmom. W tym zakresie współpracują z firmami doradczymi. Jeśli klient chce skorzystać z ich usług, to polecają im sprawdzonych doradców w zakresie funduszy unijnych. W ten sposób tworzą kompleksową ofertę, która polega nie tylko na udzielaniu kredytów, ale także na pomocy w wypełnianiu wniosków, a potem w realizacji inwestycji.

OPINIE

ALEKSANDRA RUTKOWSKA

menedżer kredytów unijnych, Raiffeisen Bank Polska

Tort unijnych dotacji do podziału jest ogromny - ponad pięć razy większy niż w latach 2004-2006. Mając doświadczenie z lat poprzednich, banki prześcigają się w nowych pomysłach, by zapewnić sobie jak największy udział w rynku tzw. kredytów unijnych. Tworzą więc kompleksowe programy wsparcia dla firm zamierzających ubiegać się o dotacje. Z pomocą banku można też wypełnić i złożyć wnioski o dofinansowanie.

MARIUSZ NOWAK

departament strategii małych i średnich przedsiębiorstw Fortis Bank

Rynek kredytów unijnych rośnie. Zaangażowanie banków wynika ze skali funduszy unijnych, które w najbliższych latach wesprą naszą gospodarkę. Przedsiębiorca, który ubiega się o unijne wsparcie, musi mieć zapewnione finansowanie projektu. Zdecydowana większość beneficjentów decyduje się właśnie na kredyt bankowy. Ale banki będą również finansować projekty, które nie otrzymały dotacji - jest to duży rynek; szacuje się, że ok. 40 proc. firm decyduje się na realizację projektu w pełnym lub ograniczonym zakresie, mimo że nie otrzymały dofinansowania.