Kotlina Kłodzka żyje głównie z turystyki. Otoczona jest kilkoma pasmami Sudetów, z których najchętniej odwiedzane są Góry Stołowe i Masyw Śnieżnika. Na przedpolu gór znajdują się słynne kurorty: Polanica, Kudowa, Duszniki, Lądek, Długopole. – To położenie determinuje charakter tutejszej przedsiębiorczości – wyjaśnia Magdalena Janiszewska, dyrektor oddziału PKO Banku Polskiego w Kłodzku, która jest gospodarzem spotkania z cyklu „Dzień dobry Biznes” w Polanicy-Zdroju, skierowanego do małych i średnich przedsiębiorców. – Większość osób pracuje tu w hotelarstwie, usługach restauracyjnych, handlu, placówkach medycznych, czyli w szeroko pojmowanej obsłudze turystów i kuracjuszy. Nieliczne zakłady przemysłowe znajdują się raczej w miastach wewnątrz Kotliny – Kłodzku, Nowej Rudzie i Bystrzycy Kłodzkiej – dodaje.

Region wyjątkowo źle zniósł transformację ustrojową. Kompletnie załamało się wałbrzyskie górnictwo węgla, zakłady włókiennicze, przemysł elektromaszynowy, a nawet przetwórczy. Likwidacja wielu wielkich zakładów w najbliższej okolicy spowodowała w powiecie kłodzkim bezrobocie sięgające 25 proc. Nadal jest ono stosunkowo wysokie, bo w lutym wynosiło 12,6 proc., czyli było ponad dwukrotnie wyższe niż w całym województwie dolnośląskim (6 proc.) i w całym kraju (6,8 proc.). Jednocześnie jednak w regionie obserwowane jest niepokojące zjawisko: osoby aktywne zawodowo, posiadające kwalifikacje i chcące pracować trafiają do zakładów produkcyjnych w Czechach. – Tam także przedsiębiorstwa borykają się z brakiem rąk do pracy, więc proponują naszym pracownikom wyższe pensje i lepsze warunki socjalne – mówi Magdalena Janiszewska. – Kiedyś ludzie za pracą jeździli do Wałbrzycha i Wrocławia, teraz do Czech, bo mają bliżej – dodaje.

Po stronie polskiej również istnieje duże zapotrzebowanie na pracowników.Wałbrzyska Specjalna Strefa Ekonomiczna „Invest-Park” ma w powiecie kłodzkim aż cztery podstrefy w: Kłodzku, Bystrzycy Kłodzkiej, Kudowie-Zdroju i Nowej Rudzie. W kłodzkiej podstrefie, w Jaszkowej Dolnej, miejscowości położonej 5 km na południowy wschód od stolicy powiatu, działa fabryka produkująca wszelkiego rodzaju dysze do odkurzaczy. Należy ona do Wessel-Poliamid Sp. z o.o. Hala fabryczna stanęła w 2016 r. w trzy miesiące, po kolejnym miesiącu uruchomiono produkcję. Teraz firma zatrudnia ok. 100 osób i stale szuka pracowników. – O lokalizację nowej inwestycji niemieckiego potentata w swej dziedzinie firmy Wessel-Werk konkurowało kilka krajów z naszego regionu, w tym nasi najbliżsi sąsiedzi, m.in. Czechy i Słowacja. My wygraliśmy, bo lokalizacja w Wałbrzyskiej Specjalnej Strefie Ekonomicznej zagwarantowała inwestorowi najkorzystniejsze warunki – zapewnia Marcin Depczyk, prezes zarządu Wessel-Poliamid. Rozmawiamy z nim podczas szkolenia organizowanego przez PKO Bank Polski pod patronatem DGP w ramach kolejnego cyklu „Dzień dobry Biznes” (szczegółowe informacje dostępne są na stronie www.dziendobrybiznes.pl). Do udziału w szkoleniu skłoniła go głównie prelekcja o public relations w małych i średnich firmach. – Nasz PR jest skierowany nie tyle na zewnątrz, ile do wewnątrz. Staramy się dbać o naszych pracowników, wśród których dominują kobiety. Rozumiemy, że poza pracą mają inne obowiązki, pomagamy łączyć życie rodzinne z zawodowym, stworzyliśmy im dobre warunki socjalne na terenie zakładu, by mogły w przerwie zrelaksować się od pracy. To procentuje dobrą renomą naszego zakładu – dodaje prezes.

Wałbrzyska Specjalna Strefa Ekonomiczna to jedna z największych i najdynamiczniej rozwijających się stref w Polsce. Dysponuje terenami w 58 lokalizacjach w Polsce. Firmy działające w strefie otrzymują pomoc publiczną w postaci zwolnień w podatku dochodowym. Maksymalna wysokość ulgi liczona jest jako procent wydatków na inwestycję lub dwuletnich kosztów zatrudnienia nowych pracowników. Wielkość i zakres pomocy zależy od wielkości przedsiębiorstwa oraz lokalizacji inwestycji.

200 inwestorów

25,5 mld zł nakładów inwestycyjnych

51 730 miejsc pracy

3774 ha terenów inwestycyjnych

PR na zewnątrz i w firmie

Łukasz Zając socjolog, specjalista PR

Łukasz Zając socjolog, specjalista PR

źródło: Materiały Prasowe

Prowadzi pan prelekcje na temat PR dla małych firm w cyklu „Dzień dobry Biznes” w całej Polsce. O co pytają przedsiębiorcy?

Działania PR są często mylone z marketingiem lub reklamą. Staram się przekazać odbiorcom, że public relations to bardzo wymagająca sfera działań. Nie wystarczy raz zainwestować czasu i pieniędzy w przedsięwzięcie. Działania PR muszą trwać i być dobrze rozłożone w czasie. A po upływie określonego czasu powinny przynieść spodziewane i mierzalne efekty: więcej zainteresowania, więcej telefonów, wejść na stronę...

Od czego zacząć?

Od sformułowania celów i określenia strategii. Najpierw trzeba wiedzieć, co chcemy osiągnąć, potem w jaki sposób i w jakim czasie. Celem jest pokazanie tego, co robimy. Ale nie musimy pokazywać wszystkiego, wystarczy to, co istotne. Sztuką jest utrzymywanie korzystnych relacji z otoczeniem. Dobry PR otwiera wiele drzwi. Trzeba więc uczestniczyć w wydarzeniach, tam, gdzie bywają przedstawiciele władz, mediów, branży, potencjalni klienci. Opowiadać o swojej pracy, o firmie. To procentuje. Przy czym nie ilość tych działań jest ważna, a jakość. Należy wybierać, gdzie i jak warto się pokazać.

A działania wewnątrz firmy?

To bardzo istotna sprawa. Pierwsze wrażenie jest najważniejsze. Tu mają znaczenie takie drobiazgi jak czysty parking, eleganckie wejście, przyjazne powitanie. I precyzyjna komunikacja z pracownikami. Ważne, by wszyscy – odpowiednio do swej pozycji i stanowiska – byli powiadomieni o planach firmy, jej najbliższych działaniach. By się z nią identyfikowali i tym samym przekazywali pozytywne komunikaty na zewnątrz.



Anna Ochremiak