Urząd karze nierzetelnych

Urząd karze nierzetelnych

źródło: Dziennik Gazeta Prawna

Co stanowi większą dolegliwość dla prowadzącego biznes: wyrok pozbawienia wolności w zawieszeniu czy administracyjna kara pieniężna w wysokości 10 mln zł? Coraz częściej o charakter sankcji administracyjnych spierają się eksperci i sądy. Sąd Najwyższy w niedawno opublikowanym uzasadnieniu do jednego z wyroków wskazał jasno: gdy w grę wchodzą ogromne pieniądze, należy stosować korzystniejsze dla winowajców standardy.

Rygorystyczna prekluzja

Sprawa, na kanwie której Sąd Najwyższy poczynił to spostrzeżenie, to jeden z największych sporów antymonopolowych ostatnich lat. Chodzi o tzw. zmowę bankową. W 2006 r. prezes UOKiK nałożył rekordową karę w wysokości 164 mln zł na 20 banków. UOKiK stwierdził, że instytucje przez 13 lat wspólnie ustalały wysokość prowizji pobieranych za transakcje dokonywane kartami płatniczymi Visa i MasterCard – opłatę interchange. W Polsce była ona jedną z najwyższych w Europie – ok. 1,5 proc. wartości transakcji. Sądy powszechne przyznały rację urzędnikom.

Sąd Najwyższy jednak w październiku 2017 r. wyrok uchylił. Sędzia sprawozdawca zaznaczył, że SN nie ocenia sprawy merytorycznie. Orzeczenie sądu apelacyjnego musiało upaść z przyczyn formalnych.

Problemem okazało się m.in. podejście sądu okręgowego, zaakceptowane przez drugą instancję, do reguł prekluzji dowodowej (czyli zasad określających, kiedy można przedkładać sądowi dowody).

„Prekluzja dowodowa ma służyć usprawnieniu postępowania cywilnego, nie zaś być przeszkodą w merytorycznym rozpoznaniu sprawy przez sąd. W szczególności nie można oczekiwać od powoda, by z góry przewidywał on zarzuty, jakie wobec jego twierdzeń podniesie pozwany” – wskazał na 113 stronie uzasadnienia SN. Nietrafne jego zdaniem było uznanie wniosków dowodowych powodów zgłoszonych w replice na odpowiedź pozwanego za spóźnione, w sytuacji gdy służyły one wyjaśnieniu istotnych okoliczności sprawy i pozostawały w związku z zarzutami podniesionymi w odwołaniach od decyzji prezesa UOKiK. W ten sposób sądy powszechne same pozbawiły się dostępu do informacji, które mogły mieć wpływ na rozstrzygnięcie.

Zdaniem Sądu Najwyższego w sprawach, w których organy regulacji nakładają wysokie kary na przedsiębiorców, w sądzie powinny być stosowane standardy właściwe dla spraw karnych – czyli korzystniejsze dla oskarżonych. Przede wszystkim niedopuszczalne jest odrzucanie dowodów, które mogą być korzystne dla przedsiębiorcy tylko z powodu ich późnego złożenia. Sąd bowiem jest zobowiązany do przeprowadzenia merytorycznej kontroli działań urzędników. Ta zaś mogłaby być wypaczona przez zbyt formalistyczne podejście.

Karny charakter

Radca prawny Aleksander Stawicki, senior partner w kancelarii WKB Wierciński, Kwieciński, Baehr, uważa, że wyrok SN jest najlepszym dowodem na to, że w najbliższych latach nie tylko kwestie merytoryczne będą istotne w trakcie sądowej weryfikacji decyzji prezesa UOKiK, lecz także względy formalne.

– Jest to kierunek niewątpliwie słuszny. Zwłaszcza jeżeli uwzględnimy, że przez wiele lat sądy różnych instancji – powołując się m.in. na charakter postępowań odwoławczych – odmawiały rozpatrywania zarzutów formalnych. Co z kolei powodowało, że prezes UOKiK był jednym z niewielu organów prawa, który mógł naruszać przepisy procedury, nie było bowiem sądu, który mógłby takie uchybienie wytknąć – zaznacza mec. Aleksander Stawicki.

Wiceminister sprawiedliwości dr Marcin Warchoł podkreśla, że oczywiście urzędnicy muszą wydawać decyzje słuszne i w aspekcie materialnym, i proceduralnym. Ale to nie oznacza, że w postępowaniach z zakresu prawa konkurencji lub naruszeń konsumenckich należy stosować standardy postępowania karnego.

– Uważam to za błąd. Pojawiające się opinie, że gdy w grę wchodzi wysoka kara pieniężna, należy traktować przedsiębiorcę niczym oskarżonego, prowadziłyby do wymieszania poszczególnych procedur. A należy założyć, że ustawodawca świadomie przyjął określone zasady w postępowaniu cywilnym, w administracyjnym, a inne w karnym – tłumaczy minister Warchoł. Jego zdaniem pogląd, za którym podążył SN grozi tym, że trudniej będzie karać nieuczciwe firmy. A to z kolei odbije się na konsumentach.

Mecenas Aleksander Stawicki spostrzega jednak, że fundamentalne zmiany to nie są polskie wymysły. W tym kierunku podążają sądy Unii Europejskiej. Podobnie stwierdził kilkukrotnie Europejski Trybunał Praw Człowieka. Strasburscy sędziowie szeroko interpretują karny charakter postępowania. Rozciągają go na postępowania dotyczące przedsiębiorców, a nie tylko osób fizycznych.

W ocenie naruszeń z zakresu prawa konkurencji może to być jeszcze ważniejsze niż w innych postępowaniach, gdyż wyniki postępowania antymonopolowego mogą prowadzić także do odpowiedzialności osób fizycznych.

– O ile można mieć wątpliwości, czy przedsiębiorcom mogą przysługiwać wszystkie prawa należne „oskarżonym” w sprawach karnych, to dużo trudniej jest wysuwać takie wątpliwości tam, gdzie w rachubę wchodzi odpowiedzialność menedżera – konkluduje mec. Stawicki. 

ORZECZNICTWO

Wyrok Sądu Najwyższego z 25 października 2017 r., sygn. akt III SK 38/16. www.serwisy.gazetaprawna.pl/orzeczenia