statystyki

Węgierska nieortodoksja. Czy finansowe rozwiązania z Budapesztu przyjęłyby się w Polsce?

autor: Łukasz Wilkowicz17.12.2017, 20:30
Najnowszym pomysłem Narodowego Banku Węgier jest wsparcie dla kredytów hipotecznych – i to takich o możliwie długim stałym oprocentowaniu

Najnowszym pomysłem Narodowego Banku Węgier jest wsparcie dla kredytów hipotecznych – i to takich o możliwie długim stałym oprocentowaniuźródło: Bloomberg
autor zdjęcia: Balint Porneczi

Bank centralny w Budapeszcie jest w naszym regionie liderem niekonwencjonalnych rozwiązań.

Reklama


Pod adresem NBP zaczynają padać zarzuty ze strony ekonomistów o prowadzenie zbyt łagodnej polityki pieniężnej. Dlaczego? Bo Adam Glapiński, prezes banku centralnego, mimo ostatniego wzrostu inflacji i wysokiego wzrostu gospodarczego (który sprzyja wzrostowi cen) trzyma się zapowiedzi sprzed kilku miesięcy, że do końca przyszłego roku nie widzi powodów do podnoszenia stóp procentowych.

Wiadomo, że Glapiński – współpracownik prezesa PiS Jarosława Kaczyńskiego – będzie stronił od podejmowania decyzji, które miałyby zaszkodzić rządowi (a podwyżka stóp to zawsze element, który spowalnia wzrost). Wciąż jednak może mówić, że prowadzi konserwatywną politykę – bez żadnych niestandardowych rozwiązań. Faktycznie, we wspieraniu gospodarki daleko mu do tego, co od lat robi György Matolcsy, prezes Narodowego Banku Węgier (NBW) – lider nieortodoksyjnej polityki pieniężnej w naszym regionie.

Ale nie oznacza to, że w żadnym ruchu Matolcsyego nie ma nic do przeniesienia na nasz grunt. W czym lepiej go nie naśladować, a nad czym można się zastanowić?

Najważniejsze kredyty

Matolcsy karierę zaczął pod koniec lat 70. – w wieku 23 lat podjął pracę w ministerstwie finansów. Po kilku latach odszedł, by robić karierę naukową, ale już pod koniec lat 80. (Węgry zaczęły się otwierać na zachodni kapitał jeszcze przed upadkiem muru berlińskiego) znalazł pracę w firmie Pénzügykutató (po polsku: Badania Finansowe). W 1990 r. był doradcą premiera Józsefa Antalla, a później przedstawicielem Budapesztu w utworzonym właśnie Europejskim Banku Odbudowy i Rozwoju. W 1994 r. wrócił z Londynu do kraju, gdzie kierował Instytutem Badań Prywatyzacji przemianowanym z czasem na Instytut na rzecz Rozwoju. Krótko mówiąc, gdy przychodził do banku centralnego, miał już sporą wiedzę na temat tego, jak funkcjonuje gospodarka. I spore doświadczenie w polityce gospodarczej.


Pozostało jeszcze 84% treści

Czytaj wszystkie artykuły
Miesiąc 97,90 zł
Zamów abonament

Mam kod promocyjny
Więcej na ten temat

Reklama


Polecane

Komentarze (1)

  • prawnik(2017-12-18 06:16) Zgłoś naruszenie 00

    O kant stołu. Przez ostatnie 25 lat Polska miała corocznie lepsze wyniki niż Węgry. Raczej nie uda się nam wiele pożytecznego stamtąd nauczyć. Powinniśmy raczej patrzeć czego nie robić jak Węgrzy.

    Odpowiedz

Twój komentarz

Zanim dodasz komentarz - zapoznaj się z zasadami komentowania artykułów.

Widzisz naruszenie regulaminu? Zgłoś je!

Redakcja poleca

Polecane

Reklama