Zyski firm serwujących w biurach dania śniadaniowe i przekąski szacuje się na kilkanaście tysięcy złotych miesięcznie. Trzeba jednak zainwestować w lokal spełniający ostre wymogi sanitarne.
Publikacja: 14 stycznia 2009, 03:00
Najprostsza forma cateringu, czyli zaopatrywanie biur i urzędów w zimne przekąski, to trudny biznes. Obłożony licznymi wymogami sanitarnymi oraz normami jakościowymi sprawia, że na prowadzenie tej działalności decydują się nieliczni. Oczywiście, jeśli mówimy o działalności zgodnej z prawem. Fachowcy podkreślają, że rynek zdominowany jest przez podmioty działające w szarej strefie.
- Szacuję, że w samej Warszawie dużych graczy, takich jak my, obsługujących biurowce, jest kilku. Większość to rodzinne, dwu- lub trzyosobowe firmy produkujące w domach - ocenia Rafał Lizun, właścicieli firmy cateringowej Ślimak.
Zdaniem Jana Marka Mołoniewicza, eksperta ds. gastronomii z MoJa Consulting, obecność na tym rynku firm, które nie przestrzegają kosztownych zasad higieny przy przygotowywaniu posiłków, zaostrza i tak już dużą konkurencję. Stawia je to bowiem w lepszej sytuacji w stosunku do legalnie działających przedsiębiorców. Tzw. pan kanapka, który nie inwestuje w dostosowanie pomieszczeń zgodnie z rygorystycznymi normami, może pozwolić sobie na obniżenie kosztów i przedstawienie tańszej oferty. Firmy działające nielegalnie nie rozliczają się z urzędem skarbowym za pomocą kas fiskalnych.
- Trudno z takim konkurentem rywalizować - przyznaje Rafał Bagiński z wrocławskiej firmy Bonjour.
A w branży cateringu biurowego jest już i tak ciasno.
- To trudny rynek, w większości już zagospodarowany - mówi - Jan Marek Mołoniewicz.
Jego zdaniem rozpoczęcie teraz takiego interesu wymaga dobrych znajomości.
- Wejście z ulicy z ofertą do biurowca jest nierealne - wyjaśnia.
Większość biur i urzędów jest obstawiona, jeśli nie przez małe firmy, to przez dużych graczy, jak LOT Catering, Eurest, Impel. Do konkurencji o klienta biurowego zaczynają dołączać restauracje, które szukają nowych nisz. Zdobycie kontraktu możliwe jest głównie dzięki znajomości decydentów w firmie lub administracji biurowca - podkreśla ekspert MoJa Consulting.
Ograniczeniem jest także specyfika tej działalności, która skupia się na klientach w największych miastach Polski.
1: viva z IP: 77.114.40.* (2009-02-01 16:01)
Mołoniewicz gada bzdury jest to bardzo proste!
2: FoodProject z IP: 91.94.57.* (2009-10-01 20:33)
Zgadzam się jedynie z tym, że bez układów ciężko jest na rynku. Znajomości, znajomości i jeszcze raz znajomości, w naszym kraju możesz mieć produkt najwyższej jakości, ale bez odpowiedniego poparcia, niestety trzeba sie pocić, by osiągnąć profit, lub wydawać spore sumy na reklame i wizerunek wlasnej firmy... Z czasem się zwraca...

Dotychczasowa polityka przetargowa Generalnej Dyrekcji Dróg Krajowych i Autostrad się nie sprawdziła. Wykonawcy nie wywiązali się z zobowiązań, a wiele firm stanęło na skraju bankructwa.






