FARMACJA

Przyjęta niedawno przez Sejm nowelizacja prawa farmaceutycznego okazała się tak dobra, że Senat nie wniósł do niej ani jednej poprawki. To oznacza, że dokument trafi teraz do podpisu prezydenta. Jeśli zyska jego akceptację, już wkrótce na rynku aptecznym zaczną obowiązywać radykalne zmiany.

Ustawa potocznie nazywana jest „apteką dla aptekarza”. To od kluczowej zmiany, polegającej na tym, że zezwolenie na prowadzenie placówki uzyskać będą mogli tylko farmaceuci lub spółki osobowe, których jedyną działalnością jest prowadzenie aptek i w których wspólnikami (partnerami) są wyłącznie aptekarze.

Ustawa wprowadza także kryteria demograficzne na otwieranie nowych placówek. Chodzi o to, że zezwolenie będzie mogło być wydane wówczas, gdy liczba mieszkańców w danej gminie, w przeliczeniu na jedną aptekę ogólnodostępną, wynosić będzie co najmniej 3000 osób, a odległość od miejsca planowanej lokalizacji apteki do najbliższej funkcjonującej placówki wyniesie co najmniej 500 metrów.

Nowelizacja jest krytykowana przez przedstawicieli sieci aptecznych, których rynkowa ekspansja zostanie zatrzymana. Wskazują oni, że przyjęte przepisy będą prowadzić do naruszenia konstytucyjnej zasady wolności działalności gospodarczej oraz prawa własności. Pojawiają się głosy o wywłaszczeniu. Stąd też postulat ze strony biznesu, aby prezydent ustawę zawetował bądź skierował do Trybunału Konstytucyjnego. Tym bardziej że – jak przekonują reprezentanci sieci – dojdzie do ograniczenia konkurencji na rynku. A co się z tym wiąże – do podniesienia cen leków.

Takiego ryzyka nie dostrzega samorząd aptekarski, który od początku prac legislacyjnych (o których, jeszcze przed ich rozpoczęciem, DGP poinformował jako pierwszy) trzymał kciuki za uchwalenie ustawy. – Placówki funkcjonujące obecnie, a więc ponad 14,7 tys., będą dalej istnieć. Wielość podmiotów na rynku oznacza zachowanie zasad konkurencyjności, a więc utrzymanie korzystnych cen leków dla pacjentów – podkreśla Elżbieta Piotrowska-Rutkowska, prezes Naczelnej Rady Aptekarskiej.

Samorząd podkreśla także, że bliźniacze rozwiązania do właśnie przyjętego obowiązują m.in. w Niemczech, Francji, Włoszech, Hiszpanii, Austrii, Danii i Belgii. Były one już oceniane przez Trybunał Sprawiedliwości UE, który uznawał, że ograniczenie dostępu do rynku aptecznego jest dopuszczalne, gdy w grę wchodzi ochrona zdrowia obywateli. A za przejaw takiego zamysłu należy uznać powierzenie handlu lekami wykwalifikowanej kadrze. ⒸⓅ

Etap legislacyjny

Ustawa skierowana do podpisu prezydenta