ANALIZA

Wydatki reklamodawców na reklamę rosną nawet o 89 proc., dostęp do internetu ma prawie połowa populacji, a konkurencja na rynku wciąż jest dużo mniejsza niż w Polsce - tak wygląda rynek internetowy w większości krajów za wschodnią granicą, o podboju którego myśli coraz więcej polskich graczy internetowych. Im dłużej będą jednak zwlekać z pójściem na Wschód, tym trudniej będzie to zrobić. Wyceny tamtejszych spółek internetowych rosną bardzo szybko.

- Według firm doradczych wyceny nawet się podwoiły w ostatnim roku, ze względu na dobre wyniki firm zagranicznych i rozwój rynku - dodaje Robert Sienkowski, prezes spółki Ad.net, zajmującej się sprzedażą reklam w internecie.

Ad.net należy do notowanej na warszawskiej giełdzie spółki IGroup i działa za wschodnią granicą już od siedmiu lat - najdłużej na Litwie, gdzie ma 50 proc. udziału w rynku, ale także w Estonii i na Łotwie. W tym roku ruszy na Ukrainie, a także na Słowacji. Rynek zdobywać chce nie tylko za pośrednictwem Ad.netu, ale także serwisu społecznościowego Pino.pl, którego klony ma już w trzech krajach i planuje w kolejnych. Oprócz tego chce też wprowadzać oferty technologiczne IGroup.

- W planach mamy rynek rosyjski, czeski, węgierski, jak również Bułgarię i Rumunię. Nasza strategia zakłada rozwój organiczny, ale także analizujemy rynek pod kątem ewentualnych przejęć - mówi Robert Sienkowski. Spółka plany ekspansji chce zrealizować do końca 2010 roku.

Według Ad.net rynek ukraiński, na którym istnieje obecnie 20 liczących się serwisów, ma potencjał na 200 kolejnych serwisów. Wartość rynku reklamy przekroczyła w 2007 roku 30 mln zł.

- Rynki reklamowe na Wschodzie rosną szybko, a wydatki na reklamę internetowa rosną nawet ponad 80 proc. Taką dynamikę wzrostu miał np. w 2007 roku rynek łotewski. Internet jest najszybciej rosnącym medium, także dzięki przyrostowi liczby internautów, którzy we wszystkich krajach bałtyckich mają podobny profil. Penetracja internetu wśród ludzi młodych jest wysoka, na poziomie ponad 90 proc. - tłumaczy.

W tym samym kierunku co Ad.net zamierza iść coraz więcej polskich spółek medialnych. Od niedawna jest tam Agora, która uruchomiła na Ukrainie spółkę oraz odpowiednik swojego serwisu blogowego Blox.pl. Wcześniej weszła tam Grupa Pracuj.pl. Sprzedawać bilety przez internet zamierza na Wschodzie serwis Fru.pl.

Kolejni polscy przedsiębiorcy, planujący pójść tym tropem, na samym początku jednak zetkną się z tym, co działający tam już polscy menedżerowie określają eufemistycznie zupełnie inną kulturą biznesową niż w Polsce.

- Wszechmocny jest tam kapitał rosyjski, który ma nieograniczone ilości gotówki, które może przywieźć w walizce. Normalne jest też to, że pewne sprawy nie dzieją się oficjalnie - opowiada menedżer jednej ze spółek medialnych od dawna działających za wschodnią granicą.

- Kultura biznesowa jest rzeczywiście nieco inna. Przypomina to, co działo się w Polsce pod koniec lat 90. To efekt wcześniejszego etapu rozwoju rynku oraz wynik innych uwarunkowań prawnych. Dla takich firm jak nasza, ta specyficzna sytuacja jest ciekawym wyzwaniem na rynku o znacznie wyższej dynamice wzrostu niż w Polsce - tłumaczy Robert Sienkowski.

SZERSZA PERSPEKTYWA - RYNEK

Spośród firm medialnych o podboju rynków wschodni nie myślą tylko spółki internetowe. Radio na Ukrainie ma należące do grupy wydawniczej Bauer radio RMF FM. Od dawna na rynku wydawniczym działa szwajcarska grupa Edipresse (w Polsce wydaje m.in. Przekrój), a bezpośrednio działaniami kieruje polska filia. O rynkach wschodnich myśli Grupa ITI, która uruchomiła biuro w Moskwie, a jej sieć Multikino zamierza wybudować nowe multipleksy na Ukrainie.