statystyki

Goździkowski: Na rynku mięsa przetrwają najwięksi gracze [WYWIAD]

autor: Patrycja Otto, MWP22.02.2017, 07:57; Aktualizacja: 22.02.2017, 09:16
mięso

"Poszerzenie oferty o mięso czerwone jest dla nas korzystne. Nasz udział rośnie we wszystkich rynkach rolnych."źródło: ShutterStock

- W przyszłości na rynku mięsa przetrwają tylko najwięksi gracze i małe gospodarstwa rodzinne - mówi Andrzej Goździkowski, prezes Cedrobu.

Reklama


Jaki wpływ ma na Cedrob ptasia grypa?

Andrzej Goździkowski, prezes Cedrobu

Andrzej Goździkowski, prezes Cedrobu

źródło: Dziennik Gazeta Prawna

Na szczęście choroba omija nasze fermy i nasz region. Branża ogromnie urosła w ostatnich latach. Wyniki finansowe za ubiegły rok są najlepsze w historii firmy. Gdyby nie załamanie cen na rynku drobiu w IV kw. 2016 r., byłyby jeszcze lepsze. Załamanie wynikało raczej z przeinwestowania niż z grypy. Nie powinniśmy demonizować tej choroby. Występuje ona wśród dziko żyjących ptaków. Komunikaty głównego lekarza weterynarii mówią o pojedynczych przypadkach zarażeń np. wśród łabędzi, co wprowadza niepotrzebną histerię i dodatkowo podgrzewa atmosferę. Cedrob chowa drób w zamknięciu, pod opieką lekarzy weterynarii. Nasi pracownicy zachowują wszelkie środki ostrożności. Izolujemy stada od otoczenia.

Co pomogłoby firmom przetrwać? Pomoc państwa?

Inwestowanie zawsze wiąże się z ryzykiem. Każdy podejmuje je na własny rachunek. Państwo chroni nas jako wspólnotę, chroni naszą własność, pilnuje sprawiedliwego obrotu gospodarczego. To są gwarancje, których oczekuję od państwa. W kontekście ptasiej grypy jego rolą mogłoby też być ułatwienie handlu z zagranicą. Kluczową kwestią jest podejście do umów międzynarodowych i ich efektywne negocjowanie. Dziś często wystarczy, by w jednym województwie wystąpiła ptasia grypa, a eksport mięsa zostaje zablokowany we wszystkich. Przypadek z grypą wśród 20 gęsi w Lubuskiem wyklucza eksport do Chin czy RPA z całej Polski. To zaszłości sprzed lat, które trzeba zmienić, by producenci mogli się rozwijać. Rynek wewnętrzny stał się dla nich za mały. Sytuacja zmieniłaby się na lepsze, gdyby zakaz eksportu w razie wystąpienia ognisk choroby ograniczyć do stref zagrożenia. Takie zapisy uzyskują w umowach nasi konkurenci z Zachodu.

Czy wejście w nowy segment rynku – mięsa wołowego i wieprzowego – to sposób na dywersyfikację? Jaki był powód przejęcia Gobarto?

Poszerzenie oferty o mięso czerwone jest dla nas korzystne. Nasz udział rośnie we wszystkich rynkach rolnych. Z roku na rok wzrasta w skupie zbóż. Z czasem stworzymy wspólne przetwórstwo mięsa, częściowo wspólną dystrybucję, uprawę zbóż. Planuję wspólną dystrybucję na rynkach zagranicznych. Nie jesteśmy wyjątkiem na tle świata. Duże firmy kooperują na różnych rynkach. Jest więc naturalne, że i my poszerzamy ofertę, jeśli chcemy dalej rosnąć i się rozwijać. Gobarto było jedynym podmiotem do kupienia na rynku, który miał własną hodowlę, rzeźnię, przetwórstwo i rozwiniętą dystrybucję. Banki oczekiwały dobrej oferty od inwestora branżowego. Uznałem, że to odpowiedni czas na złożenie oferty. Po trzecim wezwaniu staliśmy się posiadaczem 83 proc. udziałów w spółce.

Skąd firma wzięła pieniądze na przejęcie?


Pozostało jeszcze 68% treści

Czytaj wszystkie artykuły
Miesiąc 97,90 zł
Zamów abonament

Mam kod promocyjny
Materiał chroniony prawem autorskim - wszelkie prawa zastrzeżone. Dalsze rozpowszechnianie artykułu tylko za zgodą wydawcy INFOR Biznes. Zapoznaj się z regulaminem i kup licencję
Więcej na ten temat

Reklama


Polecane

Twój komentarz

Zanim dodasz komentarz - zapoznaj się z zasadami komentowania artykułów.

Widzisz naruszenie regulaminu? Zgłoś je!

Redakcja poleca

Polecane

Reklama