Mowa o przepisach, na mocy których od stycznia 2019 r. w sklepach pobierane mają być dodatkowe opłaty (maksymalnie 1 zł) za każdą oferowaną torebkę z tworzywa sztucznego o grubości do 50 mikrometrów. To właśnie tego typu foliówki najczęściej wiszą dziś przy kasach. Wprowadzenia regulacji, które zmniejszą na nie popyt, wymaga dyrektywa 2015/720 z 29 kwietnia 2015 r. Jej założenie jest takie, by do 31 grudnia 2025 r. statystyczny Europejczyk zużywał maksymalnie 40 torebek rocznie.

Reklamówka do odnotowania

Zdaniem Ministerstwa Środowiska powyższy cel jesteśmy w stanie osiągnąć poprzez wprowadzenie specjalnej opłaty recyklingowej. – Obowiązek jej poboru od kupujących i wnoszenia na rachunek bankowy prowadzony przez marszałka województwa spoczywać ma na przedsiębiorcach zajmujących się handlem zarówno hurtowym, jak i detalicznym – wskazuje Joanna Kostrzewska, radca prawny z kancelarii dr Krystian Ziemski & Partners sp. k. w Poznaniu.

Z pobieraniem opłaty skorelowany ma być obowiązek prowadzenia ewidencji (w formie pisemnej lub w postaci elektronicznej) liczby wydanych toreb w danym roku. To zaś w ocenie resortu finansów może być zbyt uciążliwe dla właścicieli niewielkich punktów handlowych i pogorszy ich sytuację względem dużych podmiotów mogących korzystać z efektu skali.

„Sprawozdawczość należy wdrożyć w sposób możliwie mało obciążający przedsiębiorców – zwłaszcza mniejszych – i pozwalający uniknąć nadmiernego wzrostu ilości wykonywanej przy niej pracy, a zarazem niepotrzebnego wzrostu kosztów funkcjonowania zarówno przedsiębiorców, jak i państwa” – podnosi Leszek Skiba, podsekretarz stanu w MF w piśmie z 16 stycznia.

W jego ocenie założenia projektu mogą być realizowane z powodzeniem także „wtedy, gdy prowadzenie dodatkowej ewidencji sprzedawanych toreb w celach sprawozdawczych dokonywane będzie przez ich importerów i producentów, albo – gdyby to okazało się niemożliwe – przez przedsiębiorców prowadzących jednostki handlu hurtowego”.

Przerzucenie obowiązków na importerów czy producentów zdaniem MF ograniczy szarą strefę, a więc przyczyni się do zwiększania wpływów z opłaty recyklingowej. Zagwarantuje jej pobranie już na etapie wprowadzania toreb na rynek. Opłata ta będzie zaś, poprzez koszt reklamówki, przerzucana na konsumentów, co niewątpliwie wpłynie na chęć ich zakupu.

„Ponadto wprowadzenie regulacji w takim kształcie pozostałoby neutralne dla funkcjonowania przedsiębiorców w handlu detalicznym, a także przyczyniło się do ograniczenia kosztów administracyjnych wobec braku konieczności wdrażania kosztownych i uciążliwych mechanizmów kontroli” – przekonuje Skiba.

Rynek plastikowych toreb

Rynek plastikowych toreb

źródło: Dziennik Gazeta Prawna

Bez szans na zmiany

Jego pomysły nie zostały jednak przyjęte z entuzjazmem przez odpowiedzialne za projekt Ministerstwo Środowiska. Nieuwzględnienie uwagi, by opłata była pobierana w chwili, kiedy torebka trafia na rynek, resort tłumaczy dość pokrętnie. „Wprowadzenie mechanizmu opłaty recyklingowej ma przede wszystkim na celu oddziaływanie na świadomość konsumenta. Ma ona mobilizować do używania toreb wielokrotnego użytku zamiast kupowania za każdym razem torby jednorazowej, co będzie również bardziej opłacalne dla konsumenta pod względem finansowym” – podnosi Paweł Sałek, sekretarz stanu w MŚ.

W korespondencji podkreśla, że nałożenie obowiązku ewidencjonowania i sprawozdawczości zarówno na hurtowych, jak i detalicznych sprzedawców jest niezbędne – da bowiem rzetelne informacje na temat wydanych toreb.

Czy stawiając na takie rozwiązanie, nie będziemy krajem nadgorliwym? Tego obawia się resort finansów. Okazuje się, że dyrektywa, która nakazuje państwom unijnym rozprawienie się z nadmiernym zużyciem foliówek, zobligowała KE do przyjęcia – do 27 maja 2016 r. – aktu wykonawczego:

● określającego metodę obliczania rocznego zużycia toreb w przeliczeniu na osobę i

● dostosowującego formaty sprawozdań dotyczących tego zużycia.

Jednak Komisja do dziś nie przyjęła tego dokumentu. To zaś w ocenie Skiby uprawnia do wniosku, że nakładanie obowiązku dodatkowej ewidencji i sprawozdawczości na sprzedawców detalicznych nie wynika wprost z regulacji UE. „Może też powstać sytuacja, w której po przyjęciu przez KE aktu wykonawczego do dyrektywy zbudowany przez Polskę system zbierania danych okaże się niedopasowany do tej regulacji. Wobec tego na obecnym etapie system powinien być możliwie najmniej rozbudowany” – zaakcentował. 

Etap legislacyjny

Projekt ustawy po posiedzeniu Komitetu do spraw Europejskich